Architekt nowożytnego empiryzmu. Co współczesność zawdzięcza Baconowi?
Przełom XVI i XVII stulecia to czas, w którym akademicka wiedza opierała się w głównej mierze na ślepym zaufaniu do starożytnych tekstów. Francis Bacon, wicehrabia St Albans (a przy okazji także polityk, prawnik i eseista), uznawał jednak to podejście za całkowicie anachroniczne; argumentował - słusznie zresztą - że przesiadywanie w zakurzonych bibliotekach i dedukcyjne żonglowanie łacińskimi sentencjami nie przynosi społecznościom żadnych namacalnych korzyści. W kontrze do powszechnej, praktykowanej od wieków stagnacji zaproponował więc rozwiązanie nowatorskie - postulat "wyjścia w teren", metodycznego katalogowania faktów oraz "prowokowania" natury do odsłaniania swych najgłębszych sekretów poprzez kontrolowane eksperymenty.
Bacon na zawsze zapisał się tym samym w annałach jako ojciec rozumowania indukcyjnego - wierzył, że wiedza stanowi potęgę wyłącznie wtedy, gdy służy praktycznej poprawie ludzkiego bytu. Postrzegał naukę jako aktywne, utylitarne narzędzie, pozwalające na okiełznanie otaczającego świata materii. Jego intelektualne dziedzictwo na swój sposób ukształtowało dzisiejszy świat (nie tylko ten naukowy) - wicehrabia pokazał bowiem, że empiryczne badania stanowią najpewniejszy klucz do postępu.
Śnieg, kurczę i nauka. Ostatni eksperyment wicehrabiego
Początek wiosny 1626 roku przywitał Anglię wyjątkowo niskimi temperaturami i zalegającym, gęstym śniegiem. Jak głosi relacja XVII-wiecznego kronikarza Johna Aubreya, zbliżający się powoli do schyłku swych dni, sześćdziesięciopięcioletni filozof podróżował wówczas powozem przez obrzeża Londynu, nieopodal wzgórza Highgate, ucinając sobie erudycyjną pogawędkę z królewskim medykiem. Wpatrując się w uśpiony mrozem krajobraz, Bacon - od dłuższego czasu zafascynowany biologicznymi procesami rozkładu materii organicznej - doznał nagłego olśnienia. Skoro sól kamienna od wieków z powodzeniem chroniła mięso przed zepsuciem, czy identycznego rezultatu nie można by osiągnąć, wykorzystując drastyczne obniżenie temperatury? Dla prawdziwego empiryka rozważania czysto teoretyczne nie miały żadnej racji bytu - hipotezę należało zweryfikować natychmiast.
Nakazawszy pośpiesznie zatrzymać powóz w rejonie placu Pond Square, arystokrata zakupił od ubogiej mieszkanki najbliższej chaty kurczę, żądając przy tym bezzwłocznego oprawienia ptaka. Bacon nie zamierzał jednak biernie przyglądać się postępom prac z karocy - w imię własnych postulatów osobiście włączył się w tę nietypową procedurę. Wybitny mąż stanu, były Lord Wielki Kanclerz i niegdysiejszy królewski doradca począł więc chwytać nieokrytymi dłońmi zmarznięty śnieg i metodycznie upychać go w drobiowym wnętrzu. Ów niepozorny, plenerowy akt, pozbawiony sterylnych warunków współczesnych laboratoriów, na swój sposób stworzył fundamenty późniejszego przemysłu chłodniczego - Francis Bacon wykreował wszak wówczas pierwszego, historycznie udokumentowanego "mrożonego kurczaka".
"Powiodło się znakomicie", czyli mroźna ironia losu
Niestety, bezpośrednia interakcja z lodowatą materią okazała się dla starzejącego się organizmu brzemienna w skutkach. Przenikliwy chłód wywołał osłabienie, w związku z czym powrót do bezpiecznych, londyńskich wnętrz stał się przedsięwzięciem nazbyt ryzykownym. Szukając pilnego schronienia, podróżni skierowali się więc do pobliskiej posiadłości wieloletniego przyjaciela Bacona - Thomasa Howarda, hrabiego Arundel. Zbieg niepomyślnych okoliczności sprawił jednak, że właściciel przebywał wówczas poza domem, a zdezorientowana służba ulokowała słabnącego gościa w najokazalszej, lecz od wielu miesięcy nieużywanej, letniej sypialni.
Przesiąknięte wilgocią łóżko okazało się tragicznym w skutkach wyborem; panujące wewnątrz warunki błyskawicznie wywołały zaś zapalenie płuc. Filozof, przeczuwając najgorsze, wykrzesał z siebie resztki sił i podyktował swój ostatni list; z nieskrywaną dumą porównał w nim własne zmagania z losem rzymskiego przyrodnika, Pliniusza Starszego, który zginął podczas obserwacji niszczycielskiej erupcji Wezuwiusza.
Chwilę później, w pełni ignorując własny ból i zbliżający się kres, bohater niniejszej historii zanotował to, co dla rasowego analityka było zdecydowanie najważniejsze - uroczyście oznajmił, że eksperyment z drobiem "powiódł się wyśmienicie". Francis Bacon zmarł 9 kwietnia 1626 roku; jego umysł pokonał uprzedzenia minionych epok, lecz ciało musiało ulec bezwzględnym prawom natury.







