Kostium musi sprawdzić się w ruchu. Kulisy pracy gorzowskiej pracowni
Kostium teatralny rządzi się własnymi, niezwykle surowymi prawami - musi nie tylko olśniewać w świetle reflektorów, ale również harmonijnie współpracować z ciałem podczas intensywnego ruchu. Anna Żurawska doskonale rozumie tę specyfikę. Jak zauważał reżyser Paweł Szkotak, istotnym elementem pracy Anny Żurawskiej jest jej bezpośrednia obecność na próbach, podczas których osobiście obserwuje grających w jej kostiumach aktorów i aktorki; w scenicznym ferworze weryfikowana jest wówczas funkcjonalność uszytych form. W samej pracowni pod jej okiem panuje dyscyplina połączona z głębokim szacunkiem do fachu. Krawcowe Elwira Łukawska i Marzanna Gajda zgodnie podkreślają, że mistrzyni posiada fenomenalny zmysł obserwacji - wystarczy jeden rzut oka, by wyłapać najdrobniejszy mankament. Pedantyczne podejście do detali potwierdzają także uczennica Aleksandra Mendeluk oraz garderobiana Sylwia Górna; dla gorzowskiej legendy każda fałda i każdy guzik mają kolosalne znaczenie. Jeśli wykrój nie spełnia najwyższych standardów, pracę należy zacząć... od nowa.
"Po próbach niektóre kostiumy wracają do pracowni, bo wtedy się zauważa, że coś tam nie jest tak. [...] W pracowni nie zauważy się tego, co w ruchu", wyjaśniała sama zainteresowana, dowodząc, że estetyczny projekt na papierze to zaledwie wstęp do wieloetapowego, skomplikowanego procesu.
Od lat wybiera się na emeryturę. Miłość do teatru wciąż wygrywa
Wieloletnia obecność w gorzowskim teatrze uczyniła z Anny Żurawskiej postać wykraczającą daleko poza ramy krawieckich obowiązków zawodowych. Dla zespołu aktorskiego stanowi ona opokę i swoistą powierniczkę trosk. Aktor Jan Mierzyński nazywał ją wprost dobrym duchem instytucji, z kolei aktorka Magdalena Kasperowicz przyznała, że odnajduje w niej ogrom ciepła, porównując tę wyjątkową relację do więzi z ukochaną babcią. Przestrzeń pracowni nierzadko staje się także bezpieczną przystanią, w której artyści i artystki mogą na chwilę zrzucić role i zmierzyć się z własnymi słabościami. Wzruszającym dowodem tej bliskości jest wyznanie aktora Artura Nełkowskiego, który stając przed wielkim, pracownianym lustrem, niejednokrotnie dzielił się swoimi kompleksami, zawsze otrzymując od Żurawskiej budujące słowa wsparcia i nieocenioną życiową mądrość.
Mimo fizycznego zmęczenia i niezwykle wymagającego charakteru tego rzemiosła, najstarsza krawcowa teatralna w kraju nie potrafi definitywnie pożegnać się z maszyną do szycia. Choć - jak z sentymentalnym uśmiechem zdradzał Mierzyński - od ponad dwudziestu trzech lat regularnie odgraża się, że odchodzi, miłość do sztuki wciąż wygrywa z pragnieniem odpoczynku.
"Gdy już są na scenie, gdy oglądam generalne próby, cieszę się, że wszystko dobrze wychodzi. To jest satysfakcja", podsumowała Anna Żurawska, której niezłomna pasja stanowi fundament setek wybitnych kreacji.









