"Must Be The Music" od lat odkrywa nowe talenty i kształtuje przyszłe gwiazdy polskiej sceny muzycznej. Dziś w studiu gościliśmy utalentowanego Tobiasza Fejdasza, uczestnika programu, który mierzy się z osobistą stratą - śmiercią taty. Mimo że święta to czas radości i spotkań przy rodzinnym stole, Tobiasz przypomniał, że dla wielu osób jest to również moment refleksji i tęsknoty za tymi, których w tym roku zabraknie wśród najbliższych.
Wspomnienie ojca jako inspiracja
Tobiasz podkreślał, że jego muzyczna pasja zaczęła się dzięki tacie, który uczył go gry na keyboardzie i zaszczepił w nim miłość do muzyki.
"Tata uczył mnie grać kolędy w okresie świątecznym, podpisując mi klawisze. Dzięki temu mogłem zagrać proste melodie. Nie byłbym w tym miejscu, gdyby nie on", wspominał.
Krzysztof Ibisz zapytał, czy ojciec marzył o tym, aby syn wystąpił w takim programie jak "Must Be The Music". Odpowiedź Tobiasza chwyta za serce:
"To było jego największe marzenie. Często o tym rozmawialiśmy. Mieliśmy wspaniały kontakt ze sobą i w naszych rozmowach bardzo często przejawiał się ten temat. Dlatego w tym programie, po tym występie mam wrażenie, że spełniam nie tylko swoje marzenie, ale również marzenie swojego taty. Więc myślę, że jestem podwójnym wygranym w tej sytuacji", powiedział artysta.
Wokalista wyznał, że śmierć ojca była dla niego wielkim szokiem. "Byliśmy totalnie zaskoczeni, to była bardzo nagła strata. W momencie, kiedy dostałem telefon od mamy, byłem w drodze na swój wyjazd do Portugalii. Ten wspaniały czas przerodził się w jedną z najbardziej traumatycznych chwil w moim życiu", mówił artysta.
Muzyka jako sposób na przepracowanie żałoby
Mimo trudnych doświadczeń Tobiasz znalazł siłę, by przekuć smutek w coś wartościowego:
"Pracowałem nad tym, żeby znaleźć w sobie tę siłę po stracie i przekuć ją w coś, co może dotknąć innych ludzi. Jestem z siebie dumny, że mogłem wyjść i zaprezentować się jako artysta".
Tobiasz podkreślił, że podczas świąt, gdy rodzina gromadzi się przy stole, szczególnie odczuwa brak ojca:
"Codziennie myślę o tacie, ale właśnie w tym czasie odczuwam nostalgię i tęsknotę za latami, kiedy zasiadał z nami przy stole i wspierał nas w każdej przygodzie. Teraz uczymy się żyć bez niego i staramy się po prostu zorganizować życie tak, żeby czuć się dobrze, pogodzić się z tym faktem, zaakceptować to".
Łączenie pasji do muzyki z pracą nauczyciela angielskiego
Tobiasz mimo artystycznych zajęć jest także nauczycielem angielskiego, co określa jako kolejną pasję.
"Bardzo lubię uczyć. Lubię pracę z ludźmi, zwłaszcza z młodzieżą. Staram się łączyć pracę nauczyciela z pracą artysty, ale coraz bardziej spoglądam w stronę sceny", wyznał uczestnik MBTM.
Na koniec rozmowy prowadzący zapytali Tobiasza, czy zgodzi się wystąpić ze swoim wzruszającym utworem na zakończenie programu. Artysta chętnie przystał na propozycję:
"To będzie dla mnie ogromna przyjemność, żeby jeszcze raz zaśpiewać ten utwór, dla taty".
Zobacz też:
Nowy "Must Be The Music" mocno zaskoczy. Najostrzejszy juror, kobiecy rap i perełki disco polo







