"Pierogi to moje życie". Przedsiębiorczy Polacy podbili Nowy Jork budką z babcinymi pierogami
American dream w polskim wydaniu. Dziś w programie wyemitowano materiał o dwóch przedsiębiorczych Polakach - Krzysztofie Poluchowiczu oraz Andrzeju Kińczyku. Dzięki wykorzystaniu rodzinnej receptury rodacy podbili Nowy Jork malutką pierogarnią na Brooklynie. Specjalnie dla widzów "halo tu polsat" zgodzili się opowiedzieć o swoim sukcesie oraz zdradzili, dlaczego akurat ich pierogi podbiły serca Amerykanów.

Podbili serca (i żołądki) mieszkańców Nowego Jorku. Sukces polskich emigrantów
Krzysztof Poluchowicz i Andrzej Kińczyk wyemigrowali z Polski do Stanów Zjednoczonych wiele lat temu. Początkowo ich ścieżki zawodowe zupełnie nie były związane z gastronomią. Spontanicznie, pewnego dnia za namową znajomych, postanowili zaryzykować i otworzyli własną pierogarnię na Brooklynie. Pomysł na biznes okazał się strzałem w dziesiątkę.
"Jesteśmy dwoma chłopakami z Polski, którzy przyjechali do Nowego Jorku bez żadnych planów robienia czegokolwiek związanego z jedzeniem. Przez 10 lat, zanim otworzyliśmy Pierogi Boys, projektowałem książki dla wydawnictwa na Brooklynie", zdradził Krzysztof.
Z kolei Andrzej dodał, że 20 lat temu nie uwierzyłby, gdyby ktoś mu powiedział, że otworzy pierogarnię. Swoją przyszłość wiązał z dziennikarstwem i geografią.
"Studiowałem dziennikarstwo, geografię, gdyby ktoś mi powiedział te 20 lat temu, że ja się przeprowadzę do Stanów i zrobię >>karierę<< na pierogach, to bym go (przypis red.) wyśmiał. [...] Tutejsze pierogi zazwyczaj były mrożone, robione masowo, one nigdy nie były świeże. No i później powstał pomysł na biznes", powiedział Kińczyk.
Wszystko zaczęło się tak naprawdę 8 lat temu. Międzynarodowi znajomi Andrzeja i Krzysztofa wypytywali, gdzie mogą zjeść w Nowym Jorku dobre pierogi. Niestety w większości miejsc polski przysmak był mrożony, robiony masowo i nie smakował, tak jak powinien. Trudno było polecić smaczną miejscówkę. Ogromne zapotrzebowanie na pierogi podsunęło chłopakom pomysł na otworzenie własnego biznesu.
"Nasi znajomi amerykańscy wypytywali nas o to, gdzie zjeść dobre pierogi w Nowym Jorku. Niestety, nie mogliśmy im szczerze powiedzieć, że w jakiejś restauracji są bardzo dobre pierogi, bo sami takich jeszcze nie znaleźliśmy. W związku z tym zaczęliśmy w domu robić pierogowe imprezy, gdzie robiliśmy farsz i ciasto, a potem wszyscy razem rozwałkowywaliśmy ciasto, wycinaliśmy szklankami kółka, robiliśmy pierogi i na koniec wieczoru wszyscy ucztowali i jedli. Znajomi zaczęli nas nazywać - Pierogi Boys. Okazało się, że możemy otworzyć mały kiosk z pierogami w centrum Brooklynu i właściwie rzuciliśmy wszystko, co robiliśmy, żeby złapać tę przygodę i osiem lat później dalej tu jesteśmy", wyjaśnił Krzysztof.
Wielopokoleniowa receptura oraz serce i precyzja lepienia
Przedsiębiorczy Polacy zgodzili się ujawnić widzom "halo tu polsat" sekret genialnego smaku swoich pierogów. Okazuje się, że to zasługa starej receptury babci Andrzeja, gdzie jednym ze składników jest... majeranek.
"To jest przepis z mojego domu, od babci. Robiła fenomenalne pierogi. Sekretem mojej babci był majeranek, to bardzo kontrowersyjny dodatek do ruskich. Robiła tylko ruskie oraz z kapustą i grzybami, mega klasyki i właśnie taki był pomysł na to miejsce, żeby zrobić tylko klasyki - czyli ruskie, kapusta, grzyby i jeszcze dodaliśmy z mięsem. [...] To jest nasze narodowe danie, pierogi, więc ja tak naprawdę najbardziej jestem ciekaw opinii Polaków, jak tu przychodzą, jak im smakują pierogi, bo naprawdę dla mnie ten feedback od Polaków jest najciekawszy. Ale dzięki Bogu, nie chwaląc się, 99% komentarzy od rodaków jest bardzo pozytywny", zdradził Andrzej.

Ciekawostką jest, że wśród stałych klientów pierogarni są nie tylko stęsknieni za polską kuchnią Polacy. Pierogi mają również wielu fanów wśród Amerykanów.
"Amerykanie na szczęście znają pierogi. Każdy ma w rodzinie albo wśród znajomych kogoś, kto ma polskie korzenie. Polska Polonia jest ogromna. W zbiorowej pamięci Amerykanów kojarzą się bardzo dobrze, kojarzą się z ciepłem, z rodziną, ze świętami, więc nawet jeżeli ktoś na co dzień nie je pierogów, a przychodzi do miejsca, w którym jest kuchnia z całego świata i widzi pierogi, to jest jakoś zaintrygowany i ma ochotę ich spróbować. [...] Słyszeliśmy o ludziach, którzy na przykład pamiętali pierogi robione przez ich babcię i szukali tych smaków przez 20 lat i nie mogli ich znaleźć. Nagle przychodzą do tej małej budki na Brooklynie i niespodziewanie dostają ten smak, którego szukali i ze łzami w oczach nam o tym opowiadali i naprawdę ciężko było się nie wzruszyć", powiedział Krzysztof.

Polska pierogarnia od lat cieszy się na Brooklynie dużym powodzeniem. Klientów nie brakuje więc Andrzej i Krzysztof mogą sobie pozwolić na dobre i spokojne życie w jednym z najdroższych miast świata. Ich prosty pomysł na biznes okazał się nie tylko przepustką do fajnego życia, ale również życiową pasją i wielką przygodą.
"To jest tak naprawdę prosty produkt, to jest nasz polski pieróg, ale byliśmy w stanie naprawdę bardzo dobrze żyć tutaj w Nowym Jorku (które jest mega drogim miastem), robiąc po prostu uczciwą polską kuchnię. Robimy to z uśmiechem i bardzo dobrze nam z tym. Jak słyszę >>pierogi<<, to po prostu to jest moje życie", dodał Andrzej.
Zobacz też: