Pozornie niepozorne kwiaty cukinii i ich (zaskakująco długa) historia
Włochy (wraz z fiori di zucca), Grecja (i jej kolokythoanthoi) czy Francja (z fleurs de courgette) – kuchnie tychże krajów (między innymi, gdyż grono to obejmuje też Turcję, Cypr, Hiszpanię, a nawet Meksyk) traktują delikatne kwiaty cukinii z odpowiednią nabożnością, traktując je jak równie kruche, co sezonowe rarytasy. Podobne działanie dziwić jednak nie powinno – kwiaty otwierają się bowiem o świcie, by już po kilku godzinach tracić jędrność i aromat – ich zdobycie może tym samym przekraczać możliwości nocnych marków. Tak też dzieje się od setek lat.
Tradycja spożywania cukiniowych kwiatów sięga bowiem renesansu – w Neapolu czy Florencji już w XVI wieku smażono, nadziewano serami czy dodawano do zup wszelkiej maści. Grecy i Greczynki faszerowali je z kolei ryżem, mięsem mielonym albo fetą, tworząc coś na kształt delikatniejszej wersji ichniejszych dolmades. Francja od mniej więcej XIX wieku raczy się zaś beignets de fleurs de courgette – kwiatami zanurzonymi w lekkim cieście, smażonymi i podawanymi w formie przystawkę. Podobne dania występują zresztą i we wspomnianej w Turcji – gdzie używa się nie tylko męskich, ale i żeńskich kwiatów – z niewielkimi zawiązkami warzyw u podstawy.
I co dalej? O smaku i zastosowaniach cukiniowego kwiecia
Kwiaty cukinii charakteryzują się delikatnym, nieco słodkawym smakiem, w którym wyczuć można kwiatowo-orzechowy aromat – i choć ich uroda sugeruje właściwą im kruchość, te zaskakują kulinarną elastycznością. Z łatwością chłoną aromaty ziół, serów czy przypraw, zachowując przy tym swój subtelny posmak. Co więcej, ich delikatność nie oznacza monotonii – dobrze znoszą smażenie, pieczenie i grillowanie, odnajdując się również w daniach jednogarnkowych czy makaronowych.
Szczególnym uznaniem cieszą się natomiast w kuchniach, które lubują się w kontrastach – w greckiej słono-kwaśnej nucie, w podlanej masłem francuskiej delikatności czy meksykańskiej pikantnej głębi. Kulinarnych pomysłów na ich wykorzystanie nie brakuje, mimo to istnieją dwie żelazne zasady, których warto się trzymać. Po pierwsze – gorzki pręcik należy usunąć z wnętrza jeszcze przed przygotowaniem. Po drugie – wskazane jest sięganie wyłącznie po kwiaty z ekologicznych upraw, ich płatki wyjątkowo łatwo absorbują bowiem pozostałości pestycydów.
Co zaś z tą Polską? Choć dziś kwiaty cukinii wciąż postrzegane są nad Wisłą jako egzotyczna nowinka, tradycja wcale nie jest nam obca – w formie dodatku spotkać można je między innymi w południowej Polsce. Choć najwyższy czas, byśmy przestali traktować je jak "dziwactwo" z "nie naszej" części Europy. To jeden z tych składników, których nie trzeba się bać – wystarczy raz spróbować, by zrozumieć, dlaczego dla mieszkańców i mieszkanek Włoch czy Grecji to nie zbędny ogrodowy detal, lecz absolutne must-eat każdego lata.
A skoro mowa o kulinarnej poezji Południa – trudno nie wspomnieć o klasyku, który rzymskie domy znają od pokoleń.
Fiori di zucca ripieni alla romana, czyli faszerowane kwiaty cukinii po rzymsku
Składniki:
- 12 świeżych kwiatów cukinii
- 125 gramów mozzarelli fior di latte
- 6 filecików anchois
- 250 gramów mąki (typu 00 lub semoliny)
- 250 mililitrów lodowatej wody gazowanej
- sól
- cukier
- olej
Sposób przygotowania:
Kwiaty delikatnie oczyścić, usunąć pręciki, po czym odciąć twarde łodyżki. Mozzarellę pokroić w paski, a następnie do każdego kwiatu wsunąć ser oraz filecik anchois i delikatnie skręcić końcówkę płatków, by farsz nie wypłynął.
Z mąki, lodowatej wody, szczypty soli i takiej też ilości cukru zrobić ciasto o konsystencji gęstej śmietany.
Rozgrzać olej, po czym zanurzać kwiaty w cieście i smażyć po 2-3 minuty z każdej strony, aż staną się złociste i chrupiące. Odsączyć na ręczniku papierowym i jeść od razu.







