W latach 80. należały do grona najbardziej podziwianych aktorek polskiego kina. Maria Gładkowska zachwycała urodą i naturalną elegancją, a widzowie zapamiętali ją między innymi z komedii "Wyjście awaryjne" oraz niezapomnianej roli księżnej Daisy w "Magnacie". Elżbieta Panas przyciągała uwagę charyzmą i kobiecym wdziękiem, występując w takich przebojach jak "Wielki Szu", "Och, Karol" czy "Kogel-mogel". Każda z nich miała swój niepowtarzalny styl, a ich ekranowe kreacje na trwałe zapisały się w pamięci publiczności.
Co sprawiało, że przed laty budziły tak wielki zachwyt? Jak wspominają czasy swojej największej popularności i ówczesne ideały piękna? W "halo tu polsat" Agnieszka Hyży i Maciej Rock spotkali się z Marią Gładkowską i Elżbietą Panas, by porozmawiać o kobiecości, urodzie, stylu i wspomnieniach z czasów PRL.
Elżbieta Panas i Maria Gładkowska o urodzie w czasach PRL. "Każda wyglądała inaczej"
Agnieszka Hyży zapytała aktorki, jak wspominają czasy, w których uchodziły za ikony kobiecości. Elżbieta Panas odpowiedziała z ogromną skromnością, zauważając, że w środowisku aktorskim otaczało je tak wiele pięknych koleżanek, iż nie postrzegały własnej urody jako czegoś szczególnie wyjątkowego.
"Ja w zasadzie nie odczuwałam jakiegoś wyróżnienia", przyznała.
"To były takie czasy, gdy każda wyglądała inaczej. Trzeba wziąć to pod uwagę, że nie było możliwości poprawiania sobie urody", dodała.
Maciej Rock postanowił dowiedzieć się, czy w tamtych czasach wyjątkowa uroda pomagała aktorkom w rozwijaniu kariery, czy przeciwnie - mogła stanowić przeszkodę. Maria Gładkowska zwróciła uwagę, że wiele zależało od wartości wyniesionych z rodzinnego domu.
"Ogromne znaczenie, przynajmniej w moim przypadku, miało wychowanie i dom rodzinny", zdradziła.
"Ja nigdy nie myślałam o sobie jako o osobie bardzo atrakcyjnej, wręcz przeciwnie. Wywodzę się z bardzo skromnego domu, byliśmy bardzo rodzinni. Zewnętrzność nie miała takiego znaczenia", opowiadała dalej.
Aktorka podkreślała, że dorastała w otoczeniu, w którym ważniejszy od wyglądu był charakter człowieka. Z takim przekonaniem wkraczała w świat filmu i właśnie ono w dużej mierze kształtowało jej stosunek do własnej popularności.

Maria Gładkowska o początkach kariery. "To wcale nie było takie proste"
Prowadzący zauważyli jednak, że wraz z rozpoczęciem kariery aktorskiej pojawia się zupełnie nowa rzeczywistość. Niezależnie od osobistego podejścia do urody wygląd staje się jednym z elementów, przez które aktorkę postrzegają inni - zarówno widzowie, jak i ludzie z branży filmowej.
"To wcale nie było takie proste", przyznała Maria Gładkowska. "Dzisiaj kobiety są na zupełnie innej pozycji", dodała.
Aktorka wspomniała o niezręcznych sytuacjach w zawodowych relacjach z mężczyznami. Zdarzało się, że spotykała się z nadmierną natarczywością, dlatego z czasem wypracowała sposób zachowania, który pozwalał jej wyznaczać granice.
"Ja przyjmowałam taką postawę ochronną, zdystansowaną. [...] Niedostępna. To dawało rezultaty", wyjaśniła.
Jak się okazuje, dystans, który początkowo pomagał jej radzić sobie z trudnymi sytuacjami, z czasem stał się także sposobem na ochronę życia prywatnego.
Elżbieta Panas wspomina popularność po filmie "Och, Karol". Tak reagowali widzowie
Nieco inne wspomnienia z czasów największej popularności ma Elżbieta Panas. Agnieszka Hyży była ciekawa, jak aktorka wspomina swoich wielbicieli i czy zdarzały się sytuacje, w których zainteresowanie fanów stawało się kłopotliwe.
"Nie spotkałam się nigdy z jakimś zachowaniem nietaktownym czy niegrzecznym. Zdarzały się jakieś delikatne zaczepki, ale to było wszystko na miarę przyzwoitości", opowiadała.
Maciej Rock dopytał, czy coś zmieniło się po sukcesie komedii "Och, Karol", w której Panas wystąpiła u boku Jana Piechocińskiego.
"Zdarzało się, że sąsiadki zaczepiały moją mamę", przyznała aktorka.
Choć niektóre komentarze potrafiły ją skrępować, a zdarzało się również, że brała je do siebie, z perspektywy lat najchętniej wraca do przyjemnych wspomnień związanych z popularnością i sympatią widzów.

Maria Gładkowska nie chce mieć mediów społecznościowych. "Moje życie prywatne jest moim życiem prywatnym"
Podczas rozmowy pojawił się również temat współczesnej popularności gwiazd. Maciej Rock zauważył, że dziś aktorzy i celebryci mogą pozostawać w niemal nieustannym kontakcie ze swoimi fanami za pośrednictwem mediów społecznościowych.
Maria Gładkowska od razu zaznaczyła, że sama nie korzysta z takich platform i nie zamierza zakładać na nich kont, choć niejednokrotnie słyszała, że powinna być w nich obecna.
"Moje życie prywatne jest moim życiem prywatnym. Doświadczyłam w swoim czasie wiele komentarzy i artykułów nieprawdziwych na temat mojego życia prywatnego", przyznała.
Aktorka wyjaśniła, że przez lata starała się świadomie oddzielać życie zawodowe od osobistego. Wiedziała, że nie zawsze będzie to właściwie rozumiane przez otoczenie, ale zależało jej na zachowaniu własnej przestrzeni i spokoju.
"Żeby zachować siebie i zachować swoją wrażliwość, swoją prywatność, trzeba było o to zadbać. Ja zadbałam w ten sposób, że stwarzałam dystans ogromny. Byłam postrzegana jako osoba wyniosła i niemiła, a w środku, dla swoich bliskich, przyjaciół i rodziny, byłam zupełnie kim innym", wyznała.
Wspomnienia obu aktorek pokazują, jak różne mogły być doświadczenia kobiet, które przed laty cieszyły się ogromnym zainteresowaniem publiczności. Dziś Maria Gładkowska i Elżbieta Panas mogą spojrzeć na tamten czas z perspektywy wielu dekad - nie tylko przez pryzmat dawnych ról i ekranowego wizerunku, ale przede wszystkim własnych doświadczeń.







