Kim jest Anastazja dla Julii Wieniawy? Często wpadała przez nią w tarapaty
Julia Wieniawa zaprosiła kamery "halo tu polsat" na próby produkcyjne do trasy koncertowej Światłocienie ReLove Tour, a przyjemność porozmawiać z gwiazdą miał nasz prowadzący. Olek Sikora zapytał, o czym opowiada nowy koncert. Okazało się, że dla niej to dużo więcej niż "tylko" koncert.
"Cały spektakl - bo dla mnie to show jest spektaklem, nie tylko koncertem - jest podzielone na trzy akty. Światło, potem mamy ballady, czyli trochę takiej nostalgii i na końcu cienie, czyli Anastazja", odpowiedziała. Ale kim jest Anastazja?
"To jest moje alter ego, o którym się dowiedziałam ze 2,3 lata temu. Na początku trochę mi mieszała w życiu i musiałam często, jako Julia, sprzątać po Anastazji, po wpadałam w różne tarapaty", zdradziła Julia Wieniawa.
"Później stwierdziłam, że tę Anastazję przeobrażę w muzykę i dałam jej upust na scenie, dzięki czemu moje życie prywatne trochę się uspokoiło, a Anastazja ma gdzie się wyżyć. I to jest właśnie ta ostatnia, mroczna, część koncertu", dodała.
"Mam wrażenie, że te moje dwie osobowości bardziej są taką pełnią. Kiedyś byłam bardziej taka - jazda, do przodu, wiesz, maska. A teraz się bardziej odkrywam, nawet w relacjach prywatnych. Jak poznaję się z kimś nowym, to jestem taka bardziej zdystansowana, ale to wynika z moich doświadczeń - muszę się chronić", mówiła gwiazda.

Ma 27 lat, od 14 działa w show biznesie. "Ludzie zapominają, że jestem nadal młoda"
Doświadczenia, o których mówi Julia Wieniawa to także historie miłosne. Gdy Olek Sikora pyta, czy jego rozmówczyni żałuje medialnych związków, bez wahania odpowiada: "Też", ale zapewnia, że publiczności nie pokazuje całej siebie: "To jakaś forma mnie, uchylam tylko rąbka tajemnicy".
"Przez to, że jestem tyle lat w branży - a mogę przyznać, mam 27 lat nadal - ludzie zapominają, że ja jestem mimo wszystko nadal młoda, chyba...", zauważyła i wyznała, że rozpoczęcie kariery w młodym wieku zabrało jej możliwość popełniania błędów:
"Strasznie szybko wszyscy mnie rozliczali za moje decyzje, raz lepsze, raz gorsze, ale, kurczę, jestem młodą osobą, mam prawo próbować."
Zobacz też: "Nie wiem, gdzie bym teraz bez niego była". Monika Miller o chorobie i miłości, które zmienia wszystko
Menadżerką Julii Wieniawy jest jej mama. Jak im się współpracuje?
Gdy Olek Sikora wszedł do studia, w którym odbywają się próby do koncertów, pierwszą kobietą, którą spotkał, była mama Julii Wieniawy - Marta Wieniawa-Narkiewicz pełni rolę menadżerki gwiazdy.
"Gdzie jest granica, w waszej wspólnej działalności, między córką, a współpracownicą?", pytał nasz reporter, a artystka odpowiedziała, że z mamą tworzy świetny team:
"Nie zamieniłabym mamy na nikogo innego. Nikt tak o ciebie nie zadba, jak twoja mama".
Mama jest też najszczerszą recenzentką twórczości, a to ma czasem swoje "cienie", jak mówiła Julia.
"Czasem się ścieramy, wiesz, jak jest. Zazwyczaj wyżywasz się emocjonalnie na tych najbliższych. Ale my też mamy taką relację, że dosyć szybko się godzimy i przechodzimy dalej", opowiadała.
Dla gwiazdy bardzo ważne jest też to, że cała ekipa ludzi, z którymi współpracuje, świetnie się z jej mamą dogaduje, w dodatku Marta Wieniawa-Narkiewicz jest prawdziwą duszą towarzystwa.
"Mama jest taka, że nie wstyd jej gdzieś zabrać, ona się wszędzie odnajdzie, wszyscy zawsze szybko łapią z nią kontakt. Ja się nawet czasem śmieję, że mama chodzi na te wszystkie imprezy branżowe, eventy, bo mi się nie chce, ja zostaję w domu", mówiła Julia Wieniawa ze śmiechem.
Julia Wieniawa gwiazdą Polsat Hit Festival. Wystąpi w wyjątkowym repertuarze
Jak mówił Olek Sikora, Julia Wieniawa wystąpi na Polsat Hit Festiavalu, podczas drugiego dnia, na koncercie "Zostawili nam piosenki". Julia Wieniawa sięgnie m.in. po repertuar Kaliny Jędrusik i Danuty Rinn.
"Nie mogę się doczekać! Prawda jest taka, że ja jestem ogromną fanką Kaliny Jędrusik od zawsze! Wszyscy moi bliscy przyjaciele o tym wiedzą. Jestem fanką jej artystycznych dokonań, ale przed wszystkim też życiorysu", przyznała artystka.
Julia Wieniawa opowiedziała, jak dostała telefon z telewizji Polsat z propozycją wystąpienia na festiwalu i usłyszała, że miałaby wystąpić z nie swoim repertuarem, lecz piosenkami nieżyjących artystów, właśnie Kaliny Jędrusik. Najpierw zareagowała niedowierzaniem, a potem wybuchem radości:
"To jest totalnie moje marzenie! Żeby pokazać się trochę z innej strony. Dla mnie to są takie trochę piosenki aktorskie. Ja nie mogę się doczekać, aż to zaprezentuję na waszej scenie, bo to są totalnie moje klimaty. Coś cudownego!".
Zobacz też: Zbliża się Polsat Hit Festiwal 2026. Sidney Polak o wyjątkowym koncercie ku pamięci Krzysztofa Krawczyka
Julia Wieniawa szczerze o pieniądzach. "W moim życiu nie o to chodzi"
Ostatnio wiele mówiło się o Julii Wieniawie w kontekście zarobków i podejścia do pieniędzy. Olek Sikora był więc ciekaw, jaka była najbardziej intratna propozycja, którą odrzuciła ze względu na ważniejsze wartości.
"O Jezu... Będziecie potem mieć te clickbaity...", odpowiedziała najpierw, a po chwili dodała:
"Ja już nie chcę być kojarzona z pieniędzmi, bo to nie jest clu mojego życia! Musicie to zrozumieć i proszę tego nie wycinać. Ja to chętnie powiem do kamery!".
"To jest takie wkurzające, że wszyscy mi wszystko wyliczają, konfabulują, piszą ile dostałam za jakąś reklamę... To są często rzeczy wyrwane z kontekstu, albo naprawdę wyssane z palca, a oni nie mają prawa i możliwości dowiedzieć się ile ja za coś dostałam", tłumaczyła gwiazda wskazując na specyficzne umowy, którymi zobowiązane są zawsze obydwie strony takiej współpracy.

"Naprawdę, w moim życiu o to nie chodzi", kontynuuje Julia, a mówiąc o własnym sukcesie pokazuje rękami charakterystyczny znak, "zajączka", czyli cudzysłowie.
"Widzisz co ja robię? Ja się stresuję mówić sukces w Polsce, bo jak mówisz sukces, jeszcze z ust młodej kobiety, to już ludzie mają ochotę... Już im działasz na nerwy", wyznała.
W końcu jednak uległa namowom Olka Sikory i opowiedziała o tej najbardziej dochodowej propozycji, którą odrzuciła, bo nie byłą zgodna z jej przekonaniami:
"Jedna z pierwszych w ogóle propozycji, od bardzo słynnego fast food'a. Wiesz, to była naprawdę pokaźna suma... Możesz sobie wyobrazić, jak masz bardzo wielką korporację międzynarodową... Finalnie porozmawiałam z mamą, ona też mi odradzała to. Powiedziała: »Julka, wiem, trzeba zagryźć zęby, to jest miła kwota, ale zobaczysz, że w perspektywie długofalowej to ci wyjdzie na plus i przyjdzie coś lepszego«".
I mama-menadżerka miała rację: "Rzeczywiście, po pół roku przyszło coś fajniejszego, też z segmentu jedzenia, ale totalnie ze mną zgodne. Może delikatnie mniejsza ta kwota, ale miałam kilkuletnią współpracę", podsumowała Julia Wieniawa, a na koniec dodała: "Słuchajcie swojej intuicji".
Z pewnością warto słuchać swojej intuicji i warto śledzić Polsat Hit Festival, podczas którego wystąpi Julia Wieniawa. A zanim stanie na naszej scenie, już 26 kwietnia zachwyci swoim spektaklem na warszawskim Torwarze.







