Halina Mlynkova świętuje 25 lat na scenie
Halina Mlynkova, uwielbiana wokalistka i kompozytorka, obchodzi w tym roku 25-lecie pracy artystycznej, a podsumowaniem świętowania jest wydanie albumu "25" z udziałem Zespołu Pieśni i Tańca "Śląsk". Płytę zapowiadały single będące największymi hitami zespołu Brathanki, czyli piosenki, które otworzyły karierę artystki, w zupełnie nowych aranżacjach.
Krążek "25" powstawał aż dwa lata, z udziałem prawie 100-osobowej orkiestry pod kierownictwem Pawła Tomaszewskiego. Płytę zmiksował Jacek Gawłowski - laureat nagrody Grammy, a w piosenkach, także zupełnie premierowych, rozbrzmiewają głosy wielu wspaniałych gości.
Współpraca ze "Śląskiem" to nie przypadek - Halina Mlynkova jest bardzo związana z ojczyzną słynnego zespołu, sama pochodzi ze Śląska Cieszyńskiego. Jej twórczość miała ogromny wpływ na polską kulturę, za co została doceniona medalem "Gloria Artis". A jak sama artystka podsumowuje ćwierćwiecze swojej wspaniałej kariery?

To nie powrót, tylko kontynuacja. Halina Mlynkova o "momentach ciszy"
"Widzę to jako nowy początek", odpowiedziała Halina Mlynkova na pytanie Krzysztofa Ibisza o to, jak się czuje świętując 25-letni jubileusz.
Zdarzało się bowiem, że o artystce było cicho. Jednak, jak mówiła, ta cisza była tylko pozorna: "To są tylko medialne momenty ciszy, ponieważ kiedy jest największa cisza medialna, to zazwyczaj artysta najbardziej koncertuje".
"Myślę, że każde moje pojawienie się z nową piosenką, to nie jest mój powrót. To jest kontynuacja", mówiła dalej.
Halina Mlynkova dodała, że zwykle w chwilach, gdy dużo mniej było ją widać, pracowała najbardziej intensywnie - nad tekstami, albo w studiu i skupiała się na swojej ukochanej rodzinie. A ostatnie miesiące upłynęły na przygotowaniach do wielkiego koncertu podsumowującego jej 25-lecie - wydarzenie odbyło się w Katowicach 5 grudnia.
"Te przygotowania, to były jedne z najpiękniejszych momentów", opowiadała nasza gościni. Próby odbywały się w siedzibie zespołu "Śląsk" w Koszęcinie, tam też kręcono ujęcia do teledysków. "Kto tam jeszcze nie był i nie widział tego zamku, to naprawdę powinien przyjechać", wspomniała artystka.
Zobacz też: Od pierwszej, przez najsłynniejsze, aż do najnowszej roli. Dorota Kamińska świętuje 50-lecie debiutu
W życiu artystki nie zawsze było łatwo. Po latach wyciągnęła lekcję z wszystkich doświadczeń
Halina Mlynkova świętuje piękny jubileusz. Jej 25-letnia droga była pełna cudownych momentów, ale nie zabrakło też tych trudniejszych, czego nigdy nie ukrywała. Po latach artystka wyciągnęła także i z nich ważną życiową lekcję.
"Nam się wydaje, że to, co się dzieje negatywnego, to już jest koniec świata. A tak naprawdę to już jest przygotowanie pod coś fantastycznego. Widocznie czasami musi się coś wydarzyć takiego, co nam się nie do końca podoba, żeby było jeszcze lepiej", mówiła i dodała jeszcze:
"Ja wierzę w to, że po prostu ktoś tam nade mną czuwa i pokazuje mi tą dobrą drogę".
"Tak wygląda moje życie. Zazwyczaj te moje porażki, to, co nazywam porażkami, to był początek czegoś lepszego", podsumowała Halina Mlynkova i przyznała, że teraz jest w świetnym momencie życia, bo spełnia swoje muzyczne i prywatne marzenia.
Halina Mlynkova spełnia marzenia. Współpraca ze "Śląskiem" była jednym z nich
Ewa Wachowicz dopytywała, jak zaczęła się współpraca Haliny Mlynkovej z Zespołem Pieśni i Tańca "Śląsk". Artystka wyjaśniła, że wszystko zaczęło się od Marcina Kindli, producenta, ale swoje pierwsze rozmowy z zespołem prowadziła jeszcze 10 lat temu.
Nasza gościni długo nie wierzyła w to, że wymarzoną współpracę z kultową grupą uda się sfinalizować i bez tego jednego człowieka mogło nigdy się to nie udać.
"Okazało się, że z otwartymi rękoma zaczęliśmy współpracę. Nie warto się bać, albo obawiać czegoś, a we mnie, jako w artystce, jest bardzo dużo takich wątpliwości. Więc to jest jego zasługa", przyznała Halina Mlynkova.
Halina Mlynkova wyznała o relacji z matką. "Nie zawsze potrafiłam to docenić"
26 maja Halina Mlynkova wystąpi na koncercie "Nie ma jak u mamy" w telewizji Polsat. Z tej okazji Krzysztof Ibisz zapytał naszą gościnię o jej relacje z matką.
"To jest najważniejsza osoba w życiu i zawsze powinna być. Mam wielkie szczęście, moja mama w tym roku kończy 80 lat", odpowiedziała.
Nasza gościni przyznała wprost, że jej relacja z rodzicami miała różne momenty, ale jej mama byłą fantastyczna w swojej roli.
"Ja jako dorastająca dziewczyna nie zawsze potrafiłam to docenić", wyznała.
Stąd ta radość. Halina Mlynkova cieszy się, że dostała od losu tyle czasu z matką, aby móc okazać jej wdzięczność za wszystko co robiła dla rodziny, bo w młodości nie zawsze tę pracę zauważała i rozumiała. "Jest dla mnie absolutnie wzorem do naśladowania - jako kobieta, jako matka, jako człowiek", dodała jeszcze.
"Mam ogromne szczęście, że mam taką mamę i takie wspomnienia", podsumowała.
Cudowna matka i wspaniała z nią relacja to coś, za co Halina Mlynkova jest ogromnie wdzięczna, ale dzisiaj najbardziej wzrusza ją relacja jej rodzicielki z wnukami.
"Często, naprawdę, nie potrafię powstrzymać łez", wyznała. Rodzina artystki spędza razem czas pielęgnując proste, codzienne czynności, a ona wzrusza się na sam ich widok.
Wnuki chętnie jeżdżą do babci, która dokłada wszelkich starań, aby byli zadowoleni. "Krząta się po tej kuchni, zamiast z nami usiąść i cały czas gotuje i przygotowuje", opowiadała jeszcze nasza gościni.
Krzysztof Ibisz zapytał na koniec Halinę Mlynkovą, jak to jest spojrzeć wstecz na ćwierć wieku twórczości i jakie ma plany na kolejne 25 lat tworzenia.
"W mojej duszy gra na pewno wiele marzeń jeszcze. Dużo szczęścia, dużo szczęścia po prostu w tym, co się teraz dzieje. Wielka radość", odpowiedziała.
Równie wielka radość i wzruszenie towarzyszyło wszystkim w studiu "halo tu polsat" podczas koncertu, jaki Halina Mlynkova dała na naszej scenie razem z zespołem "Śląsk" na zakończenie programu.







