Szalony pomysł i wielka rywalizacja. O fabule sztuki Anny Oberc
Fabuła krąży wokół trzech przyjaciółek, które znają się od lat i wiedzą o sobie niemal wszystko. Kiedy rutyna oraz wiek zaczynają im doskwierać, wpadają na pomysł zgłoszenia się do telewizyjnego talent show. Chcą zatańczyć i zaśpiewać przed milionami widzów oraz widzek; problem polega na tym, że ich ogromne chęci zupełnie nie idą w parze z artystycznym talentem. Sytuacja nabiera tempa, gdy na ich drodze staje Julio - młody tiktoker i piosenkarz o hiszpańskich korzeniach (w którego wcielają się naprzemiennie Kamil Piotrowski oraz Mateusz Mosiewicz); mężczyzna ma pomóc im w zrobieniu kariery, ale przy okazji rozbudza w dojrzałych kobietach uśpione od dawna namiętności.
I to właśnie w tym momencie kończy się bezwarunkowa sielanka. Choć Małgorzata Ostrowska-Królikowska zaznaczała, że to w dużej mierze opowieść o wspierających się przyjaciółkach, które są dla siebie oparciem, w starciu o względy latynoskiego adoratora wszelkie reguły przestają obowiązywać. Aktorki przyznawały, że ich bohaterki potrafią zaciekle (niczym tytułowe tygrysice) zabiegać o swego wybranka; nie szczędzą sobie gorzkich słów i bywają wobec siebie bezlitosne. Mimo początkowego braku bliższych prywatnych relacji w prawdziwym życiu, obsada znakomicie się dogaduje, a wielogodzinne próby mocno zintegrowały zespół. W gwiazdorskim gronie pojawia się także Małgorzata Lewińska, która gra na zmianę z Agnieszką Wielgosz; aktorki podkreślały również, że znana dotąd przede wszystkim z ról aktorskich Anna Oberc wykazała się jako reżyserka wspaniałym rzemiosłem i ogromną intuicją.
Podróż do dawnych lat. O celebrowaniu codzienności i odnajdywaniu swobody
Ponieważ sztuka udowadnia, że wiek to jedynie metryka, rozmowa w studiu naturalnie zeszła na temat odnajdywania dawnej beztroski. Anna Samusionek wspomina, że w najmłodszych latach była niesamowicie żywiołowa; z powodu okrągłej twarzy i radosnego usposobienia nazywano ją "słoneczkiem", a wolny czas spędzała między innymi na swobodnym wspinaniu się po drzewach. Agnieszka Wielgosz zapamiętała siebie zupełnie inaczej. Jako uczennica szkoły baletowej przejawiała raczej melancholijny charakter i wolała wyciszać się przy dźwiękach muzyki klasycznej. Dziś dba o swoje dobre samopoczucie w znacznie prostszy sposób, od czasu do czasu pozwalając sobie na ulubione lody czy ciastka bez rygorystycznego liczenia kalorii.
Zupełnie inny patent na celebrowanie codzienności ma Małgorzata Ostrowska-Królikowska, która ogromną radość czerpie z czasu spędzanego ze swoimi wnukami. Aktorka przyznaje, że dla najmłodszych członków rodziny jest "babcią Lalosią", a wspólne zabawy na czworakach czy brudzenie się deserami dają jej pretekst do robienia rzeczy, na które sama pewnie by się nie zdecydowała. Zauważa przy tym, że takie momenty pozwalają na nowo odkrywać świat, inaczej czytać książki i rozumieć rzeczywistość. Artystki dodają, że spektakl niesie za sobą morał, ale może też wywołać drobny obyczajowy skandal. Po czerwcowej premierze w stolicy i letniej przerwie teatralna ekipa wyruszy w jesienną trasę po całej Polsce - dzięki czemu widzowie i widzki z najróżniejszych zakątków kraju otrzymają szansę na spotkanie z tą pełną humoru historią.







