Ula Milewska wygrała 1. odcinek "Twoja Twarz Brzmi Znajomo"
"Tego się nie da zapomnieć. Przede wszystkim stres jest olbrzymi", odpowiedziała Ula Milewska na pytanie Maćka Rocka, jakie emocje towarzyszyły jej podczas nagrywania programu "Twoja Twarz Brzmi Znajomo".
Nasza gościni przyznała, że przeżywać swój występ zaczęła już kilka dni przed nagraniem. Podekscytowanie wzrastało z każdą chwilą, szczególnie, gdy uczestnicy byli poddawani charakteryzacji. A kiedy weszła do słynnej windy, napięcie sięgnęło zenitu.
"Mam kilka takich fragmentów ponagrywanych. To, co ja robię w tej windzie, to jest jakiś kosmos. Stres jest olbrzymi, a później te dwie minuty na scenie, to jest taka sekunda. Tak naprawdę nie wiesz, co się dzieje", opowiadała.
Nasza gościni trafiła na wyzwanie, bo wcielić się w ikonę jaką jest Lady Gaga, to nic prostego. Była jednak bardzo szczęśliwa, bo zawsze marzyła o występie z takim rozmachem - z własnymi tancerzami, kostiumami i trudną choreografią.
"Ja uwielbiam prywatnie Lady Gagę, więc to było spełnienie marzeń. Ja bardzo się dobrze czułam w tym kostiumie", przyznała Ula Milewska.

Zobacz też: "Wspaniała!". Izabela Kuna zbiera pochwały po występie w 1. odcinku "Tańca z Gwiazdami"
Niespodziewana sytuacja na scenie "TTBZ". Ula Milewska miała problemy w trakcie występu
Widzowie Polsatu oglądają gotowe odcinki "Twoja Twarz Brzmi Znajomo" i być może nie wszyscy zdają sobie sprawę, że występy są nagrywane bez powtórzeń. Uczestnicy mają tylko jedną szansę na pokazanie swoich umiejętności, więc ich sytuacja komplikuje sie, gdy dzieją się nieprzewidziane rzeczy. Dokładnie tak stało się podczas wykonu Uli Milewskiej, gdy nagle odpadł jej przymocowany do kostiumu mikroport.
W materiale, który mogliśmy zobaczyć w studiu, widać było ten moment, a później taniec Uli z urządzeniem leżącym już na podłodze, ale wciąż podłączonym do jej mikrofonu. W trakcie takiego występu to bardzo stresująca sytuacja - wykonawczyni mogła w każdej chwili stracić odsłuch lub przestać być słyszana przez jurorów.
"Tancerze widzieli, że mikroport fruwa i tylko czułam podczas podnoszeń, jak próbują włożyć mi mikroport", opowiadała nasza gościni. Niezwykle imponujące jest to, że wokalistka ani na chwilę nie wyszła z roli, nie pomyliła choreografii ani słów. Mało tego, mimo tak stresującego wydarzenia udało jej się wygrać odcinek.
"Piosenka ma 2 i pół minuty. Dwa razy wypada mi mikroport. Dwa razy głównie choreograf Igor wkłada mi ten mikroport w trakcie tańca. A ja mam w głowie: to jest twój jedyny wykon, pierwszy odcinek, jedziesz dalej!", relacjonowała Ula w naszym studiu.
Zobacz też: Projekt łączący dwa muzyczne światy dobiega końca. Finał już za chwilę
Wygrała 1 odcinek i ma ochotę na więcej. "Apetyt rośnie w miarę jedzenia"
"Przyszłam tutaj jako ta świeżynka, ta najmniej znana z zaproszonych gości i ja naprawdę chciałam się świetnie bawić", przyznała skromnie Ula Milewska na naszej kanapie.
"Pamiętam to uczucie, że miałam tak, że wygrałam już jeden odcinek, pokazałam widzom i jurorom, że potrafię. Ja nie chcę niczego więcej. [...] Ale okazało się że tak nie jest, apetyt rośnie w miarę jedzenia", mówiła dalej.
Ula Milewska ma spore doświadczenie wokalne, które na pewno ma znaczenie w telewizyjnym show. Ale w naszym studiu zwyciężczyni pierwszego odcinka "TTBZ" przyznała, że to śpiewanie jest czymś zupełnie innym niż jej zawodowa praca.
"Często trzeba wejść w taki rodzaj przekraczania granic w formie zabawy. Po prostu porzucić ten profesjonalizm", mówiła i dodała, że trenerka Agnieszka Hekiert często właśnie do odejścia od wyuczonych zasad ją namawiała, a to okazało się wyjątkowo trudne.
Maciej Rock stwierdził, że swoim wykonem nasza gościni postawiła wysoko poprzeczkę dla całej edycji. Dodał też, że produkcja jest przekonana, iż ta edycja jest absolutnie najmocniejsza pod względem umiejętności uczestników. Tym chętniej przypominamy, że drugi odcinek "Twoja Twarz Brzmi Znajomo" w telewizji Polsat można zobaczyć już dzisiaj o 19:55. Tym razem Ula Milewska wcieli się w Dodę.







