Ostatnia część "miłosnego listu". Wyjątkowy projekt zbliża się do końca
Pierwsza odsłona projektu odbyła się cztery lata temu na warszawskim Lotnisku Bemowo, druga - w 2023 roku - przeniosła się na Stadion Śląski w Chorzowie. Teraz przedsięwzięcie wraca do miejsca, w którym wszystko się zaczęło. Nie chodzi przy tym wyłącznie o kolejne wykonanie znanych utworów w nowych aranżacjach. Finał ma jednocześnie zamknąć dotychczasową opowieść i wskazać kierunek na przyszłość.
"To jest ostatnia część miłosnego listu do starego hip-hopu, który kochałem i na którym mi strasznie zależy, muzycznie i tekstowo też" - tłumaczył Radzimir "Jimek" Dębski.
Jak podkreślał, wraz z końcem dotychczasowej historii chce sprawdzić, czy w podobnym połączeniu wciąż można odnaleźć coś nowego i stworzyć "okno na przyszłość".
O skali przygotowań Kamila Ryciak mogła przekonać się już podczas samej próby. Przemysław "Pepper" Rekowski zwracał uwagę, że utwory wykonywane dotychczas z DJ-em czy własnymi muzykami nabierają zupełnie innego charakteru, gdy otrzymują rozbudowane aranżacje i wykonuje je wielka orkiestra.
Podobne wrażenie zrobił rozmach przedsięwzięcia na Kosmie Królu.
"Mało jest tak dużych przedsięwzięć w rapie" - przyznał, wskazując na liczbę zaangażowanych osób, ogrom pracy wykonywanej równocześnie w różnych częściach sali oraz koszty związane choćby z samym zgromadzeniem orkiestry.
Dla Jimka najważniejsze pozostają jednak momenty, których nie sposób zaplanować na papierze. Jak mówił, szczególne emocje pojawiają się wtedy, gdy po miesiącach pisania, zmieniania i poprawiania aranżacji po raz pierwszy słyszy je w wykonaniu całego zespołu. Równie istotna jest reakcja rapera, który rozpoznaje własny utwór, a jednocześnie odkrywa go na nowo.
"Absolutnie miękną ci kolana" - podsumował.
Mocne wizje i wspólny efekt. Artyści zdradzają kulisy współpracy
Współpraca kilkudziesięciu indywidualności nie oznacza oczywiście, że wszyscy od początku zgadzają się w każdym szczególe. Marcin "AbradAb" Marten pytanie Kamili Ryciak o pracę z "muzycznym geniuszem" najpierw żartobliwie odniósł do samego siebie, po czym zapewnił, że z Jimkiem również współpracuje mu się bardzo dobrze.
Kosma Król przyznał z kolei, że proces nie zawsze jest łatwy, bo obaj mają wyraziste pomysły na muzykę.
"Ja czuję, wiem, czego chcę. On bardzo dobrze czuje i wie czego chce. Spotykamy się gdzieś w połowie" - wyjaśniał.
Przemysław "Łyskacz" Król przypomniał przy tym, że podczas próby Jimek bez problemu uwzględnił uwagi Michała "Wigora" Dobrzańskiego. Sam Wigor żartował, że zdołał nieco "wynegocjować", zaznaczając jednocześnie, że w razie potrzeby również potrafi postawić na swoim.
Efekt podobnych negocjacji zrobił wrażenie także na ekipie obserwującej próbę. Kamila Ryciak opowiadała, że osoby znajdujące się poza orkiestrą kiwały się w rytm muzyki, tańczyły i sprawdzały, czy pozostałych również przechodzą ciarki. Jimek zamiast przyjąć komplement natychmiast zaczął jednak analizować... akustykę sali. Jak tłumaczył, muzycy, osoby stojące w kolejnych częściach pomieszczenia i on sam w słuchawkach słyszą nieco inne wersje tego samego wykonania.
Pod tym względem finał na otwartej przestrzeni może okazać się atutem. Zdaniem dyrygenta brak stadionowego pogłosu i odbijającego się dźwięku daje szansę na bardziej naturalne brzmienie - porównał je do grania "w lesie".
12 września u boku orkiestry wystąpią między innymi AbradAb, Bedoes 2115, Eldo, Kosma Król, Łona, O.S.T.R., Oskar83, Paktofonika, Pezet, Sokół i Wzgórze Ya-Pa 3, a także Fenomen, FU, Grammatik oraz Mor W.A. Obok znanych utworów po raz pierwszy na żywo zabrzmią także kompozycje z wydanego w czerwcu albumu "Etiudy na pianino, sampler, orkiestrę i kolegów".
Intensywnych przygotowań nie przerywa nawet kontuzja głównego bohatera przedsięwzięcia. Jimek zdradził Kamili Ryciak, że prawdopodobnie ma złamane żebro, choć - jak zapewniał - właściwie go nie czuje.
"Spokojnie mógłbym zagrać mecz w koszykówkę, nie ma problemu" - żartował na kilka dni przed finałem.







