Sama z wyboru, niekoniecznie na stałe. Beata Pawlikowska i Anna Ryśnik o współczesnym singielstwie
15 lutego obchodzimy Dzień Singla - święto, które już od dawna nie kojarzy się z samotnością, ani tym bardziej smutkiem, bo samemu można być szczęśliwym i spełnionym człowiekiem. Dokładnie tak jak nasze dwie gościnie, podróżniczka i autorka książek Beata Pawlikowska oraz influencerka i trenerka mentalna Ania Ryśnik, które w rozmowie z Pauliną Sykut-Jeżyną i Tomaszem Wolnym opowiedziały o swoich doświadczeniach z singielstwem z wyboru.

"On gdzieś tam jest". Beata Pawlikowska szczerze o swoim singielstwie
"Ja jestem szczęśliwym singlem i to znaczy, że jestem szczęśliwym człowiekiem, będąc sama po to, żeby móc wnieść szczęście do związku, kiedy spotkam tego człowieka, z którym być może związek stworzę", mówiła na samym początku rozmowy, zaznaczając tym samym, że swojego singielstwa nie uważa za stan permanentny czy ostateczny.
"Ja uważam, że wszystko się dzieje we właściwym momencie i we właściwym miejscu, więc on gdzieś tam jest, tylko oboje musimy być gotowi do tego i oboje musimy być szczęśliwi wystarczająco", dodała nasza gościni, po czym wyjaśniła jeszcze, że gdyby teraz była smutna z powodu samotności, to ten smutek wniosłaby też do ewentualnego przyszłego związku. "To słaba propozycja, lepiej być szczęśliwym singlem, czyli takim człowiekiem, który potrafi być samodzielny emocjonalnie, czyli jest szczęśliwy niezależnie od tego, czy jest w związku, czy nie", mówiła dalej.
Beata Pawlikowska odniosła się też do popularnego powiedzenia o "szukaniu drugiej połówki". "To znaczy, że ja jestem tylko połową człowieka, tak? Więc nie, jestem całym człowiekiem", podkreśliła.

Bycie samemu to czas dla siebie - tak żyją współczesne singielki
Podobne, a jednocześnie zupełnie inne doświadczenie bycia i nie bycia w związku miała druga gościni Pauliny Sykut-Jeżyny i Tomasza Wolnego, Ania Ryśnik.
"Jestem zdecydowanie bardzo świadomą singielką i wynika to z moich doświadczeń życiowych. Ja bardzo mocno parzyłam się w relacjach i troszeczkę podpinam się pod słowa Beatki, ponieważ zdecydowanie ja musiałam pierwotnie odkryć siebie i wypełnić swoje luki, żeby mieć świadomość taką, żeby być faktycznie szczęśliwą w relacji z drugim człowiekiem", wyznała.
Zarówno Beata Pawlikowska, jak i Ania Ryśnik zgadzają się więc co do tego, że niezwykle ważne jest, żeby umieć znaleźć szczęście także wtedy, gdy nie jesteśmy w związku.
"Ja jestem odpowiedzialna za moje emocje, a nie drugi człowiek. Więc najpierw trzeba się nauczyć być ze swoimi emocjami, wszystkimi, także tymi trudnymi, po to, żeby je zrozumieć, dlatego że one przynoszą prawdę o samym sobie", mówiła Beata Pawlikowska.
Nasi prowadzący poruszyli jeszcze jedną kwestię związaną z singielstwem, czyli oczekiwania rodziny i społeczeństwa. Ania Ryśnik już od dłuższego czasu jest sama, a to wiąże się z wieloma komentarzami. "Uważam, że jest coś takiego bardzo krzywdzącego, że często mówi się o takich singielkach z wyboru, że coś jest z nimi nie tak. [...] My w tej naszej świadomości zwyczajnie wiemy, czego chcemy i to jest okej", mówiła nasza gościni.

Obydwie są singielkami z wyboru, ale to nie znaczy, że nie wierzą w miłość
Obydwie panie zgodnie przyznały, że swoje szczęśliwe singielstwo widzą jako etap. "Ja jestem totalną romantyczką, więc ja bardzo wierzę w tę głęboką miłość. Natomiast też korzystam z tego czasu. Ja wychodzę z założenia, że ten czas jest dla mnie. Tu i teraz jest po prostu dla mnie. To jest czas na to, żebym poznała moje granice, żebym nauczyła się też szacunku do samej siebie. Przede wszystkim poczucia własnej wartości, które absolutnie jest fundamentem, jeśli chodzi o szczęśliwą relację", przekonywała Ania Ryśnik.
Beata Pawlikowska już na początku rozmowy w "halo tu polsat" mówiła, że myśli o związku i z odpowiednią osobą byłaby w stanie go stworzyć. Niedawno miała też okazję założyć suknię ślubną, pierwszy raz w życiu, chociaż nie po to, aby stanąć w niej przed ołtarzem - podróżniczka była modelką w pokazie. Co wtedy czuła?
"Gdziekolwiek się obejrzę od początku tego roku, tam widzę gdzieś jakiś ślub albo suknię ślubną. Odbieram książkę w przypadkowym miejscu i czytam o ślubie. Nie wiem, co to znaczy, ale bardzo dobrze się czułam w sukni ślubnej", wyznała.






