Od fascynacji Tajlandią po walentynkową bliskość, czyli miłości Tomasza Ciachorowskiego
Egzotyczne wojaże potrafią przerodzić się w długotrwałą fascynację, która skutecznie konkuruje z utartymi schematami rodzimego wypoczynku. Tomek Ciachorowski, goszcząc w "halo tu polsat", otwarcie przyznał, że to azjatycki klimat całkowicie skradł jego serce, a regularne powroty w tamte strony stają się z wolna tradycją. Choć pretekstem do rozmowy były podwodne eksploracje, rajskie krajobrazy i kulinarna ciekawość, spotkanie na żółtej kanapie nie ograniczyło się wyłącznie do wakacyjnych anegdot - aktor zdradził również, czy planuje w tym roku świętować walentynki, dzieląc się przy tym wyznaniem.

Wyspiarski azyl, odkrywcze nurkowanie i bezkompromisowe smaki, czyli Tajlandia w skrócie
Decyzja o wyborze kierunku na krótki, ledwie tygodniowy urlop wymaga logistycznej precyzji. I choć mogłoby się wydawać, że odległa Tajlandia jest w tym przypadku czasochłonnym przedsięwzięciem, Ciachorowski postanowił udowodnić, że odpowiednie połączenie potrafi całkowicie zmienić zasady gry. Tym razem wybór padł więc na bezpośredni lot czarterowy na Phuket (największa z tajlandzkich wysp), a stamtąd na malowniczą Ko Phi Phi Lee.
Inicjatywa okazała się podyktowana nową, intensywnie rozwijaną pasją - nurkowaniem. Zdobycie certyfikatu i możliwość uwieczniania podwodnego życia na fotografiach stały się główną osią tego wyjazdu.
Mimo że Tajlandia zmaga się z problemem nadmiernej turystyki, a słynna plaża na Maya Bay (na wspomnianej Ko Phi Phi Lee) wciąż przyciąga tłumy poszukujące filmowych kadrów, Tomek udowadnia, że przy odrobinie chęci wciąż można odnaleźć tam spokój. Z dala od utartych szlaków, z widokiem na Morze Andamańskie, udało mu się doświadczyć prawdziwego nastroju, a przy okazji nawiązać wartościowe relacje.
"To cudowna społeczność. Społeczność ekspatów z całego świata, którzy przyjechali tam na trzy tygodnie, a zostali pięć lat", opowiadał.
Azjatycka estetyka to jednak nie tylko zjawiskowa przyroda, gdzie monumentalne góry wyrastają wprost z lazurowej wody, ale bezkompromisowa kuchnia.
"To miejsce uwiodło mnie pod każdym względem. Choćby zjawiskową przyrodą, ale przede wszystkim kulinarnie", mówił Tomek.
Dla osoby na diecie peskatariańskiej tamtejsza oferta gastronomiczna stanowi prawdziwy raj. Na talerzach dominują klasyki w najlepszym wydaniu: od różnorodnych wariacji na temat pad thaia, przez wyrazistą zupę tom yum, aż po aromatyczne curry oraz odświeżające desery, takie jak mango sticky rice. Zafascynowanie tajską kulturą i otwartość na nowe doświadczenia mają jednak swoje granice - aktor ze śmiechem stwierdził, że degustacja przygotowanego na patyku skorpiona wciąż pozostaje barierą, której nie zamierza przekraczać.
Podróżniczy rytm życia i walentynki bez komercji
Regularne podróże stały się dla Ciachorowskiego elementem zaplanowanego rytmu życia - przyjął on bowiem zasadę naprzemiennego spędzania okresu świąteczno-noworocznego; jeden rok rezerwuje więc dla najbliższej rodziny, kolejny zaś przeznacza na "ucieczkę" do ciepłych krajów.
Potrzeba budowania własnych tradycji płynnie przeszła też w temat celebrowania uczuć. Rozwiewając liczne wątpliwości aktor potwierdził, że nie obchodzi Dnia Singla, ale walentynki, jednak jego podejście do tego święta dalekie jest od komercyjnego przepychu. Zamiast róż czy serduszek wybiera bowiem to, co w dzisiejszym, przebodźcowanym świecie najcenniejsze - autentyczną obecność drugiej osoby i ciepłe słowa, na które w codziennym biegu zbyt często brakuje czasu.
Zobacz też:






