Andrzej Wajda był kimś więcej niż wybitnym reżyserem. Był artystą, który potrafił opowiadać o Polsce, jej historii, narodowych dramatach i ludzkich wyborach w sposób zrozumiały dla widzów na całym świecie. Jego filmy - od "Kanału" i "Popiołu i diamentu", przez "Człowieka z marmuru" i nagrodzonego Złotą Palmą "Człowieka z żelaza", aż po "Pana Tadeusza" i "Katyń" - na trwałe zapisały się w historii kina. W 2000 roku Amerykańska Akademia Filmowa uhonorowała go Oscarem za całokształt twórczości. Andrzej Wajda zmarł 9 października 2016 roku w Warszawie, w wieku 90 lat. W tym roku mija dziesięć lat od jego odejścia, a zarazem obchodzimy setną rocznicę jego urodzin.
Pozostawił po sobie nie tylko wielkie dzieła, ale też niezwykłe wspomnienia ludzi, z którymi pracował. Dla jednych był mistrzem i autorytetem, dla innych - wymagającym, ale niezwykle uważnym przewodnikiem po świecie filmu. Potrafił jednym zdaniem zmienić sposób myślenia aktora o roli, zaskakiwać poczuciem humoru, a kiedy trzeba było - przyznać się do błędu i przeprosić. W wyjątkowym reportażu "halo tu polsat" Andrzeja Wajdę wspominają Maja Ostaszewska, Katarzyna Figura, Michał Żebrowski, Paweł Małaszyński i Anna Mucha. Ich osobiste historie układają się w poruszający portret człowieka, którego wielkość wykraczała daleko poza filmowy plan.
Andrzej Wajda oczami polskich gwiazd. "Prawdziwe kino do szpiku kości"
"Robił kino tak oryginalne i tak prawdziwe do szpiku kości, sięgające do głębin ludzkich emocji" - mówił Paweł Małaszyński, wspominając też pierwsze, dość stresujące spotkanie z twórcą.
"Bardzo się stresowałem przed tym spotkaniem z panem Andrzejem. Dał mi, że tak powiem, na początku pole do popisu, więc ja przygotowałem cały elaborat na temat mojej postaci. I on tak tego wszystkiego słuchał przez 15-20 minut - fajnie, że dawał ci zawsze taką przestrzeń do wypowiedzi - skończyłem. On tak chwilę się zastanowił i powiedział >>panie Pawle, bardzo fajne. Ale zrobimy to inaczej<<" - wspominał z uśmiechem Małaszyński.
O wielkości dzieł reżysera mówi też Maja Ostaszewska.
"To jest artysta, na filmach którego się wychowałam, oglądam je dziesiątki razy i mogę zawsze do nich wracać. One w ogóle nie tracą z upływem czasu" - podkreśliła.
Dla Katarzyny Figury obrazy Andrzeja Wajdy były z kolei pewnego rodzaju filmowym dekalogiem.
"Te filmy - >>Człowiek z marmuru<<, >>Człowiek z żelaza<< - były dla mnie takim wyznacznikiem, co w filmie powinno się znaleźć" - mówiła.
Jak Andrzej Wajda pracował z aktorami? "Pan zdominował kapelusz"
Aktorzy, którzy mieli przywilej współpracy z reżyserem, wspominają też jego styl pracy. Michał Żebrowski wrócił do wspomnień z planu "Pana Tadeusza", na którym pojawił się jako młody aktor.
"Pan Andrzej zawsze w bardzo bezpośredni sposób wyrażał swoje uwagi" - wspominał. - "Mówił tak: >>Proszę, niech pan przyjdzie tutaj, odwróci się do kamery. Co mnie obchodzi, że pan jest zdolny, jeżeli pan gra tyłem? To jest w ogóle bez sensu, proszę do mnie<<" - opowiadał, nie kryjąc rozbawienia.
"Pamiętam, po pierwszym dniu zdjęciowym powiedział: >>Jest pan bardzo zdolnym aktorem. Pan zdominował kapelusz, pan jest bardzo dobrym aktorem, bo generalnie aktor w czapce nie ma racji<<. No więc, na przykład taki był pan Andrzej" - wspominał Żebrowski.
Dla Mai Ostaszewskiej szczególnym doświadczeniem była praca na planie "Katynia" w reżyserii Wajdy. Aktorka miała wtedy okazję wejść nieco głębiej we wspomnienia i prywatną historię reżysera.
"Pamiętam, że kiedy zaprosił mnie na pierwsze zdjęcia próbne (...), okazało się, że moja bohaterka miała bardzo wiele z matki pana Andrzeja. Przy niektórych scenach on nawet mówił >>tu jest najważniejsze dla mnie to, z jakiego obrazu wychodzimy<< i pamięta, że matka smutna stoi przy piecu i że on chce, żeby tak wyglądała ta scena. Na plan przychodził jego brat, dostałam od niego zdjęcie ich mamy, które nosiłam w scenariuszu, więc to było dla mnie takie jedno z formatujących doświadczeń i przeżyć" - wspominała.
Aktorki i aktorzy podkreślają też, że Wajda miał wielki szacunek dla ich wysiłku, doceniał bardzo zaangażowanie w rolę. W pewnym momencie odpuszczał też swoje "dowodzenie".
"Andrzej Wajda właśnie nie uczył aktorstwa. On obserwował i uruchamiał w aktorze to, co jest najcenniejsze" - podkreślała Katarzyna Figura.
A Michał Żebrowski mówił:
"Jego bardzo dobrym, ciekawym powiedzeniem było >>w pewnym momencie pracy nad rolą aktor już wie więcej o tej postaci niż ja, reżyser. I trzeba go zostawić wtedy<<".
Andrzej Wajda, jakiego nie znamy. "A kto czytał Pana Tadeusza?"
We wspomnieniach nie mogło też zabraknąć wątku poczucia humoru reżysera.
"Okazał się być człowiekiem z fajnym poczuciem humoru, dystansem" - wspominał Paweł Małaszyński.
Zaś Michał Żebrowski z rozbawieniem przywołał historię z planu "Pana Tadeusza".
"W pewnym momencie pan Andrzej, coś tam mu się nie zgadzało i mówi - >>to trzeba tam napisać, połączyć te dwa wersy, żeby to miało jakąś taką formę<<. A ktoś mówi, ale Mickiewicz tego nie napisał, a on na to: >>A kto czytał pana Tadeusza?<<".
Anna Mucha wspomina moment, gdy poznała Wajdę
Z Andrzejem Wajdą współpracowała też Anna Mucha. Aktorka z sentymentem wspomina czas, gdy stawiała pierwsze kroki w karierze właśnie pod okiem jednego z najlepszych polskich reżyserów.
"(...) Kompletnie nie miałam pojęcia, kim jest Andrzej Wajda" - mówiła. "I w związku z tym chyba się nie przejmowałam. Pierwszego dnia na planie, kiedy już zostałam wybrana do grona szczęśliwców, którzy mogli grać w filmie "Korczak" Andrzeja Wajdy właśnie spojrzał na mnie i zapytał >>a jak ty się nazywasz dziewczynko?<< "Ania Mucha<<, no i tak zostałam jego Muchą. I on wołał po prostu: >>no, niech Muszka to zrobi, z tą swoją charakterystyczną melodią w głosie" - opowiadała.
Po czym dodała:
"Andrzej Wajda potrafił być wymagający. Czasami byłam Muszką, czasami byłam Muchą".
O tym, że reżyser bywał wymagający, wspominała też w materiale "halo tu polsat" Katarzyna Figura. W pamięci gwiazdy została pewna historia z planu zdjęciowego.
"W pewnym momencie rzeczywiście pan Andrzej powiedział >>Co mi pani tutaj gra?<< Ja mówię >>no, gram to, co ustaliliśmy na próbach>>. On był bardzo poruszony, zdenerwowany, ja zaczęłam płakać i te zdjęcia zostały przerwane, to było popołudnie już późne. I następnego dnia spotykaliśmy się rano, zaczynaliśmy chyba o 5 czy 6 rano. Pan Andrzej przyszedł na plan i pocałował mnie w rękę, i przeprosił za jego wybuch poprzedniego dnia, i powiedział, że bardzo mi dziękuje i że dokładnie realizowałam to, co ustaliliśmy" - wspominała aktorka.
Wajda miał swoją wizję i był autorytetem. Umiał też przyznać się do błędu, potrafił też rozpalać w młodych aktorach marzenia.
"Wiem, że był mi bardzo życzliwy" - wspominała Anna Mucha. "Dostałam od niego piękny list, który dmuchnął mi w skrzydła, żebym mogła uczyć się dalej, żebym mogła kontynuować karierę, rozwijać się" - opowiadała.
A o skali talentu i wielkości spuścizny, jaką nam zostawił, najlepiej świadczą słowa Michała Żebrowskiego.
"Uważam pana Andrzeja Wajdę za jednego z najwybitniejszych Polaków w ogóle w historii Polski. Przecież dzięki takim artystom, stajemy się coraz bardziej polscy. Tacy artyści jak Matejko, Hoffman czy Wajda to są wielkie skarby narodowe" - podkreślił aktor.
Maja Ostaszewska co roku odwiedza grób Andrzeja Wajdy. "Zawsze"
Choć od śmierci Andrzeja Wajdy minęło już dziesięć lat, pamięć o nim pozostaje żywa nie tylko za sprawą filmów, które nam pozostawił, ale także w bardzo osobistych gestach tych, którzy mieli szczęście go poznać. Pięknie mówi o tym Maja Ostaszewska, dla której wspomnienie mistrza stało się częścią corocznego, rodzinnego rytuału. "Kiedy ja zawsze na święto zmarłych jeżdżę do rodziców, do Krakowa, z którego pochodzę, odwiedzam groby moich bliskich, ale zawsze także pana Andrzeja" - wyznała aktorka. Trudno o bardziej wymowne świadectwo tego, jak ważne miejsce zajmował reżyser w życiu ludzi, z którymi pracował. I jak bliski pozostaje im do dziś.







