Jeden pomysł, cztery różne drogi. Tak narodził się rodzinny skład Pectus
Historia zespołu Pectus sięga 2005 roku, choć początkowo jego skład nie miał rodzinnego charakteru. Dopiero sześć lat później Tomasz Szczepanik, założyciel i lider grupy, postanowił zaprosić do współpracy trzech młodszych braci. Każdy z nich znajdował się wówczas na innym etapie życia i realizował własne plany, a propozycja oznaczała konieczność niemal natychmiastowego porzucenia dotychczasowych ścieżek.
Choć wszyscy mieli muzyczne doświadczenie, wcześniej nie występowali wspólnie na scenie, pomijając rodzinne okazje. Marek grał na perkusji, Mateusz na gitarze basowej, a Maciej na gitarze. Decyzja o stworzeniu jednego zespołu wymagała więc nie tylko zawodowej odwagi, lecz także wypracowania nowego sposobu współpracy.
"Pamiętamy to doskonale, bo każdy z nas był w innym miejscu, robił różne rzeczy" - wspominał Marek, przyznając, że propozycja najstarszego brata początkowo wywołała niemałe zaskoczenie; z perspektywy lat nie ma jednak wątpliwości, że podjęta wówczas decyzja okazała się właściwa.
Dziś grupa świętuje dwudziestojednolecie istnienia, a czterej Szczepanikowie mogą pochwalić się piętnastoma latami wspólnej działalności. Ich codzienność wypełniają koncerty, kolejne muzyczne przedsięwzięcia i pozasceniczne zobowiązania, których z biegiem czasu również przybywa. Jak zauważył Tomasz, ich potomstwo dorasta, rozpoczyna naukę w liceach i na studiach, a życie całej rodziny nieustannie przynosi nowe wyzwania.
Od wspólnego pokoju po wielką scenę. Bracia Pectus wspominają dawne czasy
Bracia wychowali się w Bogoniowicach, niewielkiej miejscowości położonej między Tarnowem a Nowym Sączem. Przez lata dzielili jeden pokój, w którym mieściły się nie tylko ich rzeczy, ale również rozmaite przedmioty służące do dziecięcych zabaw. Wspólne dorastanie oznaczało przy tym zarówno bliskość, jak i nieuniknione sprzeczki.
Szczególnie żywo muzycy wspominali gonitwy bliźniaków - Marka i Mateusza - wokół kuchennego stołu, które nie zawsze kończyły się szczęśliwie. Zdarzały się drobne urazy, a podczas jednej z zabaw pękła nawet szyba w oknie. Nie brakowało także pojedynków inspirowanych popularnymi filmami akcji, jak "Rocky" czy "Rambo".
Jak przyznawali, rodzice mieli z nimi niemało zachodu. Szczególnie trudno było zagonić do domu Marka, który od najmłodszych lat wyróżniał się niespożytą energią. Bracia żartowali, że jego temperament znalazł później odpowiednie ujście w grze na perkusji.
Bracia zgodnie podkreślali też znaczenie rodzinnego wychowania. To właśnie wyniesione z domu wartości miały ukształtować ich wzajemne relacje, które przetrwały zarówno okres dorastania, jak i późniejsze zawodowe wyzwania. Nie zabrakło przy tym serdecznych pozdrowień dla rodziców, szczególnie taty, Tadeusza, który niedawno obchodził imieniny.
Nie tylko koncerty i wspólna praca. Rodzina pozostaje największą siłą Pectus
W przypadku braci Szczepaników zejście ze sceny nie oznacza końca wspólnie spędzanego czasu. Muzycy spotykają się także poza pracą, organizują rodzinne uroczystości i planują wakacyjne wyjazdy. Jak zdradził Marek, pod koniec listopada cała czwórka wraz z najbliższymi wybiera się do Hiszpanii. Wspólne plany obejmują również nadchodzące święta, które zamierzają spędzić przy jednym stole.
Ważną rolę odgrywają przy tym relacje między ich partnerkami. Bracia podkreślali, że także one dobrze się rozumieją i lubią swoje towarzystwo, co znacznie ułatwia organizowanie rodzinnych spotkań. Nie chodzi więc wyłącznie o zawodowe zobowiązania czy wspólne nazwisko, ale o bliskość, którą wszyscy starają się pielęgnować na co dzień.
"Może to nie jest takie oczywiste, ale my po prostu lubimy ze sobą spędzać czas" - podkreślił Tomasz.
Muzycy dzielą również zainteresowania niezwiązane ze sceną. Od lat łączy ich zamiłowanie do piłki nożnej, a ostatnio coraz więcej miejsca w ich rozmowach zajmuje padel, do którego pozostałych braci zachęca Tomasz. Wspólne aktywności pozwalają im odpocząć od koncertowej codzienności, choć sportowa rywalizacja bywa równie emocjonująca jak dziecięce zabawy sprzed lat.
Podczas spotkania nie zabrakło też urodzinowego akcentu. Tomasz przypomniał, że 2 listopada będzie świętował swoje czterdzieste piąte urodziny, co stało się okazją do wspólnego odśpiewania "Sto lat".
Przed Szczepanikami kolejne tygodnie wypełnione muzyką i podróżami. Po krótkim odpoczynku rozpoczną przygotowania do grudniowych występów, podczas których ponownie sięgną po kolędy i pastorałki. Jak wynika z ich opowieści, niezależnie od liczby koncertów i upływających lat to właśnie rodzinne relacje pozostają fundamentem działalności Pectus - i jednym z najważniejszych powodów, dla których czterej bracia nadal chcą tworzyć muzykę razem.







