30 lat na scenie i przed kamerą - Piotr Rogucki ma powody do świętowania
Piotr Rogucki to nie tylko charyzmatyczny wokalista, autor tekstów i kompozytor, ale też świetny aktor. Jeden z najbardziej charakterystycznych głosów polskiego rocka urodził się w 1978 roku w Łodzi. Choć największą popularność przyniosła mu działalność w zespole Coma, jego artystyczne korzenie sięgają poezji śpiewanej i piosenki aktorskiej. Jest absolwentem krakowskiej PWST, a w 2004 roku wraz z Comą zdobył Grand Prix Przeglądu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu.
Zespół Coma, z którym Rogucki był związany od 1998 roku, stał się jedną z najważniejszych formacji polskiego rocka pierwszej dekady XXI wieku. Po sukcesie debiutanckiego albumu "Pierwsze wyjście z mroku" muzycy wydali w 2006 roku swoją drugą płytę - "Zaprzepaszczone siły wielkiej armii świętych znaków", której 20-lecie jest pretekstem do dzisiejszej rozmowy z Piotrem Kędzierskim. Album przyniósł zespołowi kolejne Fryderyki i ugruntował jego pozycję na polskiej scenie muzycznej.
Rogucki nie ograniczył się jednak do rocka. Rozwijał karierę solową, a w 2019 roku wspólnie z Kubą Karasiem stworzył duet Karaś/Rogucki, łączący elektronikę, alternatywny pop i rock. Projekt zakończył działalność po wydaniu trzech albumów. Artysta pozostaje również aktywny jako aktor - wystąpił między innymi w serialach "Wielka woda" i "Minuta ciszy". A dziś w "halo tu polsat", w rozmowie z Piotrem Kędzierskim artysta ujawnił też swoje bardziej intymne, prywatne oblicze.
Piotr Kędzierski w rozmowie z Piotrem Roguckim: "Jak żyć, żeby nie zwariować?"
Zanim Kędzierski usiadł z Roguckim do rozmowy (a tak odbywała się w bardzo nietypowych okolicznościach) wyszedł na Krakowskie Przedmieście w Warszawie, by przeprowadzić sondę wśród przechodniów. Dziennikarz zadawał im pytanie, które jest jednocześnie tytułem najnowszego filmu Piotra Roguckiego. "Jak żyć, żeby nie zwariować?" pytał Piotr Kędzierski, trudno mu jednak było znaleźć wartościową odpowiedź na to arcytrudne, jak się okazało, zagadnienie.
Tymczasem zapytany o swój sposób na życie Piotr Rogucki odparł wprost:
"Czasami warto jest zwariować" - czym zachęcił Kędzierskiego do dalszego drążenie tematu.
Ten dopytywał więc dalej swego rozmówcę o formy, w jakich przejawia się u niego owo "wariactwo".
"Znaczy, ja wariuję pozytywnie, ale potem muszę się uspokoić i jak chcę się uspokoić, to robię po prostu zwykłe czynności. Czyli na przykład obieranie ziemniaków. Albo sadzenie roślin" - odparł Rogucki.
Nie mogło być zatem inaczej - obaj panowie zasiedli wespół i zabrali się za obieranie kartofli. Owa uspokajająca zdaniem Roguckiego czynność, stałą się tłem do dalszej rozmowy.
Rogucki o trasie solowej z okazji 30-lecia pracy artystycznej: "Największa w życiu"
Strugając ziemniaki, panowie wspominali dawne lata i pierwsze znaczące sukcesy Piotra Roguckiego. Przy okazji pojawił się wątek 30-lecia pracy artystycznej i jubileuszowej trasy koncertowej zatytułowanej "ROGUCKI x 30".
"To jest moja pierwsza, największa w życiu trasa solowa" - wyznał Rogucki, jednocześnie dodając, że nie przepada za słowem "benefis", które bywa używane w kontekście owej trasy.
Kędzierski zauważył, że Rogucki jest prawdziwym człowiekiem renesansu, po czym dodał, że bardzo podziwia muzyka i aktora w jednym za ową wszechstronność.
"Ja generalnie po prostu miałem problem przez całe życie, żeby się na coś zdecydować" - wyznał Rogucki. "Zostałem uznany jako rzetelny aktor i zostałem uznany jako rzetelny, no nie wiem, muzyk" - opowiadał, dodając, że zazwyczaj jest tak, że od artysty oczekuje się konsekwencji.
"Pokutuje ten mechanizm, o którym wspomniałem, że musisz się gościu na coś zdecydować, bo nigdy nie będziesz ani tym, ani tym dobrze, a ja jestem zdania, że będę, no i że generalnie jestem" - stwierdził.
I tak poważne tematy rozmowy Kędzierskiego i Roguckiego przeplatały się trywialnymi raczej, ale jakże uspokajającymi czynnościami. Po obieraniu ziemniaków przyszła pora na kolejne wyzwanie, które - jak zdradził Piotr Rogucki - bardzo go uspokaja. Mowa o sadzeniu roślin cebulowych.
Obaj panowie stanęli zatem nad doniczkami, a Rogucki wyjaśniał:
"To jest cebula tulipana. Bo to jest ten okres, że ja jestem często w wyjazdach, ale jednocześnie jest to jesień, kiedy się sadzi tulipany. A ponieważ akurat jestem na wyjeździe i nie mogę tego sadzić w ogrodzie, bo mieszkam na wsi gdzieś tam pod płotem, sadzę tak rocznie około tysiąca cebulek" - oznajmił Rogucki.
Rogucki o kryzysie wieku średniego: "Jestem w trakcie"
Zwykłe, codzienne czynności to dobry sposób na szukanie życiowego balansu. A o ten, wiadomo, czasem trudno - ta kwestia była kolejnym tematem rozmowy.
"Miałeś, masz, może przeszedłeś godnie, bądź nie, kryzys wieku średniego? Czy u Roguckiego takie zjawisko miało w ogóle miejsce?" - dopytywał Kędzierski.
Artysta odparł szczerze:
"Trudno mi jest myśleć o wieku w tych kategoriach, o których teraz rozmawiamy, czyli w kategoriach po prostu upływającego czasu, ale ja mam wrażenie, że mam, aktualnie jestem w trakcie kryzysu wieku średniego" - wyznał.
"Nagle musisz stanąć wobec siebie, wobec wszystkiego, co zrobiłeś w życiu i się zastanowić, czy są jakieś sprawy, które musisz dokończyć, załatwić, wypowiedzieć na głos, przeprosić albo pogodzić się z ludźmi albo sobą samym, żeby taką następną część życia spędzić, jakby to powiedzieć, na czysto" - podsumował.
Zobacz też: Czterech braci, jeden zespół. Szczepanikowie o wspomnieniach i planach







