Występ, który zaskoczył świat. Kulisy igrzysk i narodziny festiwalu
Ceremonia otwarcia Igrzysk Olimpijskich w Paryżu bez wątpienia przeszła do historii sztuki audiowizualnej, a zjawiskowy występ Jakuba Józefa Orlińskiego odbił się szerokim echem we wszystkich zakątkach globu. Co ciekawe, projekt był trzymany w tak głębokiej tajemnicy, że o rozmachu planowanego widowiska nie wiedział nawet najbliższy współpracownik śpiewaka - Aleksander Dębicz. Pianista przyznał w wywiadzie, że spodziewał się jedynie odtworzenia ścieżki dźwiękowej z nagraniem przyjaciela; gdy jednak na ekranie ukazał się żywiołowy, wokalno-taneczny popis przed gigantyczną publicznością, natychmiast chwycił za telefon, by uwiecznić ten moment. Orliński, będąc na co dzień rozchwytywanym na całym świecie kontratenorem, wciąż z ogromną pasją i sukcesami uprawia breaking. Zależało mu więc na tym, by przy okazji wielkiego debiutu tej tanecznej dyscypliny na igrzyskach, rzucić na nią jak najwięcej światła.
Spektakularny sukces przyniósł falę nowych możliwości i propozycji. Na żartobliwe pytanie prowadzącej, czy po takim występie dzwoniła z gratulacjami sama Rihanna, Jakub odpowiedział, że z zasady... nie odbiera telefonów od nieznajomych. Przyznał zarazem, że po występie na igrzyskach miał poczucie osiągnięcia absolutnego szczytu i wydawało mu się, że "już niczego więcej nie przeskoczy". Tymczasem to właśnie w tamtym momencie pojawiła się opcja zorganizowania własnego festiwalu. Choć - jak przyznał Aleksander - było to ich wielkie, niesformułowane wcześniej marzenie, dopiero wtedy ostatecznie zdecydowali, by stworzyć wydarzenie na swoich zasadach.
Muzyka bez sztucznych barier. Co zaoferuje autorski festiwal?
Dębicz i Orliński znają się doskonale jeszcze z czasów wspólnych studiów na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina w Warszawie, początkiem ich intensywnej, zawodowej współpracy stał się jednak rok 2020. Efektem tej artystycznej synergii jest zjawisko niezwykle rzadkie - duet przyciąga tysiące osób, które nigdy wcześniej nie miały najmniejszej styczności z muzyką instrumentalną czy operową. Największą nagrodą są dla nich głosy słuchaczy i słuchaczek, przyznających ze wzruszeniem, że dopóki nie trafili na ich występ, nie wiedzieli, jak bardzo takie dźwięki były im w życiu potrzebne. Twórcy wyraźnie podkreślają przy tym, że ich wizerunek nie wynika z chęci bycia niepokornymi buntownikami, a ostatecznym celem pozostaje zachęcenie nowej publiczności do odwiedzania tradycyjnych filharmonii, gdzie można odciąć się od przebodźcowanej codzienności.
Ukoronowaniem tej wizji stał się festiwal Break in Classic, którego tegoroczna edycja odbędzie się w urokliwej scenerii przed Muzeum Wnętrz w Otwocku Wielkim. Przez trzy dni uczestnicy i uczestniczki będą mogli rozkoszować się, jak to określają organizatorzy, "hardkorowo-klasyczną" muzyką w plenerowej atmosferze. Na scenie pojawi się Orkiestra Kameralna Miasta Tychy AUKSO, wybitny mandolinista Avi Avital, wiolonczelista Marcin Zdunik oraz holenderska formacja Fuse, słynąca z mistrzowskiego łączenia akustyki z elektroniką. Brak sztywnych ram i bliskość natury sprawiają, że festiwalowa publiczność nierzadko całkowicie zapomina o wirtualnym świecie; telefony służą zaledwie do zrobienia pamiątkowego zdjęcia, po czym stają się "niewidoczne", pozwalając na pełne chłonięcie magii "tu i teraz". Czy muzyka klasyczna może być zatem postrzegana jako "cool"? Patrząc na ich naturalną energię i nieustanną pasję, trudno mieć co do tego jakiekolwiek wątpliwości.





