Feeria barw i niezwykły makijaż. Anna Mucha w meksykańskiej odsłonie
Intensywnie różowa narzutka, granatowa bluzka, barwne kwiaty we włosach i charakterystyczny makijaż - stylizacja Anny Muchy już od pierwszych chwil przyciągała uwagę. Jak wyjaśniała aktorka, była to jej własna interpretacja estetyki związanej z meksykańskimi obchodami Día de los Muertos, które przed kilkoma laty zobaczyła na własne oczy.
"To taka równowaga pomiędzy szarym, smutnym, polskim listopadem a tym, co po można wydobyć z siebie, ze swojej kobiecości" - tłumaczyła.
Niektóre elementy dzisiejszego stroju przywiozła zresztą z samego Meksyku - między innymi spódnicę, kwiatową ozdobę głowy i biżuterię. Wspominała przy tym, że kiedy spacerowała w podobnym ubraniu po tamtejszych ulicach, spotykała się z niezwykle serdecznymi reakcjami mieszkańców i mieszkanek, którzy chętnie robili sobie z nią zdjęcia,
Jak podkreślała, różnice między polskimi a meksykańskimi zwyczajami nie oznaczają jednak, że jedne są lepsze od drugich. Oba sposoby celebrowania listopadowych dni mają własną symbolikę i odmienną atmosferę. Día de los Muertos nie jest też meksykańskim odpowiednikiem Halloween, lecz odrębnym świętem, głęboko zakorzenionym w historii kraju.
Od rodzinnej tradycji po hollywoodzkie widowisko. Jak Meksyk celebruje pierwsze dni listopada?
Día de los Muertos, obchodzone przede wszystkim 1 i 2 listopada, łączy elementy dawnych wierzeń rdzennych społeczności z tradycjami chrześcijańskimi. W wielu domach przygotowuje się wówczas specjalne ołtarze, nazywane "ofrendas", na których pojawiają się fotografie bliskich, świece, kwiaty, pamiątki oraz ich ulubione potrawy. Według miejscowych wierzeń jest to czas symbolicznego powrotu przodków do swoich rodzin.
Anna Mucha zwróciła jednak uwagę na jeszcze jeden aspekt współczesnych obchodów - ich rosnące znaczenie turystyczne. Choć same zwyczaje mają wielowiekowe korzenie, niektóre z najbardziej spektakularnych wydarzeń mają znacznie krótszą historię. Szczególnym przykładem pozostaje wielka parada organizowana w stolicy Meksyku, jej początki wiążą się bowiem z filmem "Spectre" z 2015 roku. W otwierającej go sekwencji James Bond przemierza ulice Mexico City podczas widowiskowego korowodu, wymyślonego na potrzeby produkcji. Scena wywarła jednak tak silne wrażenie, że władze miasta postanowiły przenieść kinowy pomysł do rzeczywistości. Pierwszą taką paradę zorganizowano w 2016 roku, tworząc nową atrakcję inspirowaną znacznie starszymi zwyczajami.
Aktorka nie ukrywała, że komercyjna strona uroczystości jest dziś mocno rozbudowana. Wokół nich powstaje cała oferta skierowana do odwiedzających - od pamiątek i specjalnych dekoracji po możliwość wykonania charakterystycznego makijażu.
Za widowiskową oprawą kryje się jednak znacznie bardziej osobisty wymiar tego okresu, który Mucha poznała podczas pobytu w stanie Oaxaca.
Nie tylko barwne parady. Anna Mucha o niezwykłych spotkaniach w Oaxaca
Podczas podróży aktorka odwiedziła najpierw Mexico City, a następnie udała się do Oaxaca, na południu kraju, gdzie postanowiła bliżej przyjrzeć się miejscowym zwyczajom. Jednym z najbardziej zaskakujących doświadczeń okazała się wizyta na cmentarzu. Mucha spodziewała się rodzinnych spotkań, muzyki i rozświetlonych dekoracji, tymczasem na miejscu zastała niemal zupełną ciszę.
Wyjaśnienie okazało się jednak proste - przyjechała zbyt wcześnie.
"Najpierw pojechałam na cmentarz ledwo po zmroku i to było nietrafione, bo to wszystko zaczyna się dosyć późno" - wspominała.
W wielu miejscowościach to właśnie późnym wieczorem rodziny zbierają się przy grobach, przynosząc kwiaty, fotografie, świece, jedzenie i napoje. Niektóre spotkania trwają aż do rana, a towarzyszą im rozmowy, wspólne posiłki i muzyka. Ich uczestnicy oraz uczestniczki nie ograniczają się przy tym do przywoływania minionych chwil - symbolicznie włączają nieobecnych również w bieżące życie rodziny. Jak opowiadała Mucha, bliscy dzielą się wówczas najnowszymi wydarzeniami - opowiadają o nowych członkach rodziny czy kolejnych osiągnięciach wnuków. To szczególny sposób podtrzymywania międzypokoleniowych więzi, w którym tradycyjna powaga ustępuje miejsca atmosferze bliskości i wspólnego świętowania.
Duże wrażenie wywarła na aktorce również otwartość tamtejszych społeczności. Obecność turystów i turystek nie zawsze ogranicza się do oglądania uroczystości - bywają zapraszani do rozmów oraz rodzinnych spotkań, a nawet częstowani gorącą czekoladą. Dzięki temu, jak podkreślała, miała okazję doświadczyć obyczajów znacznie bardziej osobistych niż te widoczne podczas wielkich ulicznych wydarzeń.
Podróż pozostawiła w niej przede wszystkim poczucie nowej energii i zachętę do pełniejszego celebrowania codzienności. Mucha zwróciła jednocześnie uwagę, że także Polska ma bogate, nie zawsze dostatecznie doceniane dziedzictwo, z którego warto czerpać i które zasługuje na szerszą popularyzację. Meksykańskie doświadczenia stały się więc dla niej nie tylko okazją do poznania obcej kultury, lecz także impulsem do ponownego przyjrzenia się rodzimym zwyczajom.







