Aktorki podkreślały, że najnowsza realizacja w reżyserii Igora Gorzkowskiego to zaproszenie do wejścia w głąb samego siebie, a także skonfrontowania własnych lęków z teatralnym lustrem. Przedstawienie to staje się międzypokoleniowym wehikułem, przenoszącym publiczność do światów, gdzie zwyczajność okazuje się stanem niezwykle kruchym i silnie podatnym na zakłócenia - niezależnie od tego, czy dzieje się to za sprawą woli bohaterek, czy wbrew ich pierwotnym intencjom.
Pułapka wyobraźni. Gdy granica ulega zatarciu
Pierwsza z przywoływanych historii koncentruje się wokół wyobcowanej postaci kobiety, która wydaje się znużona przytłaczającą monotonią własnej egzystencji, a przy tym powtarzalnością czytywanych kryminałów. Poszukując intelektualnego bodźca, sięga po angażującą lekturę, której akcja toczy się we wnętrzach prowincjonalnego pałacyku. Znana autorka powieści detektywistycznych zaprasza wyselekcjonowaną grupę pisarek oraz pisarzy do udziału w grze towarzyskiej, polegającej na szukaniu antagonisty. Z każdą kolejną stroną zatarciu ulega cienka granica między prawdziwym życiem a literacką iluzją, natomiast zaangażowani w zabawę gracze i graczki niepostrzeżenie zamieniają się przypisanymi z góry rolami. W tej gęstej układance największą tajemnicą wcale nie jest ostateczna tożsamość sprawcy fikcyjnego występku. Znacznie istotniejsza staje się bowiem odpowiedź na fundamentalne pytanie o to, kto tak naprawdę pociąga za niewidzialne sznurki.
Jak podkreślały obie artystki, teatralna adaptacja tego znakomitego tekstu stanowi nade wszystko fascynującą zabawę ludzką wyobraźnią, w której nadzwyczaj łatwo zgubić się między obiektywną prawdą a wykreowanym światem. Ewa Makomaska zaznaczyła, że inscenizacja wykracza poza standardową warstwę rozrywkową, oferując publiczności kilka znaczeniowych pięter do przemyślenia.
Anna Cieślak zwróciła zaś szczególną uwagę na powszechne zjawisko zanikającej dziś umiejętności abstrakcyjnego myślenia. Współczesny teatr z pełną świadomością stara się na nowo obudzić w dorosłych widzach i widzkach uśpioną odwagę do swobodnego przenoszenia się w nieoczywiste wymiary, udowadniając tym samym, że nie ma obecnie chyba większej wartości niż świadome zanurzenie się we własnym wnętrzu.
Anatomia zamknięcia. Gdy opadają wyuczone maski
Druga warstwa przedstawienia czerpie bezpośrednio z "Próby generalnej" - niezwykle niepokojącej opowieści o wyalienowanych jednostkach, które zostają niespodziewanie ograniczone własnymi czterema ścianami. Oryginalny tekst noblistki mówił pierwotnie o dwóch odizolowanych małżeństwach; w teatralnej adaptacji wprowadzono jednak w stan narzuconej izolacji dwóch mężczyzn. Z zewnętrznego świata docierają do nich wyłącznie niewyraźne radiowe strzępy lakonicznych komunikatów oraz potęgujące niepokój, choć niepotwierdzone niczym, domysły. Odosobnienie to może być wynikiem tak ogólnoświatowego kryzysu, jak i każdego innego "końca świata". Kiedy w ich drzwiach zjawiają się równie zdezorientowane osoby z sąsiedztwa, błyskawicznie staje się jasne, że ich lęk przed nieznanym jest podobny. Zamknięci w jednej przestrzeni zostają skłonieni do głębokiej analizy swego dotychczasowego życia; muszą przy tym bezwarunkowo skonfrontować się z nieuchronną ostatecznością.
Przedstawiona na scenie sytuacja staje się doskonałym pretekstem do zbadania skomplikowanych mechanizmów międzyludzkich w obliczu nieuniknionego - weryfikuje wszak, w którym momencie z ludzkich twarzy ostatecznie opadają wyuczone społecznie maski, nawiązując niejako do gombrowiczowskich rozważań nad krępującą jednostkę formą. Jak zauważały aktorki, spektakl nawiązuje również do wydarzeń z 2020 roku, a więc wyjątkowo specyficznego czasu, gdy całe społeczeństwo mierzyło się z widmem domowego zamknięcia.
Choć Olga Tokarczuk stworzyła te teksty całkowicie niezależnie od siebie (i sama okazała się zaskoczona ich późniejszym mariażem), reżyser Igor Gorzkowski z wirtuozerią odnalazł w nich spójny mianownik. Zwieńczeniem tego procesu jest intrygujący zabieg fabularny, w którym C. z pierwszego opowiadania staje się współlokatorką bohaterów i bohaterek drugiej historii. Tworzy to kafkowski wręcz paradygmat - uniwersalną figurę "Każdego"; wszak każda osoba przebywająca na widowni mogłaby okazać się ową zagubioną czytelniczką lub zdezorientowanym sąsiadem, co czyni całe to przedstawienie wybitnie ponadczasowym studium kondycji dzisiejszego społeczeństwa. Wyjątkowy, niezwykle gęsty klimat całej realizacji dopełnia dwupiętrowa scenografia, za której przemyślaną koncepcję odpowiada Honza Polivka; surowa wizualna rama stanowi nienachalne tło dla toczących się dramatów.
Aktorki zaznaczały przy tym, że prawdziwie wartościowy teatr nie ma przedstawiać recept na szczęśliwe życie. Jego najważniejszym celem jest raczej stymulowanie permanentnego, intelektualnego niepokoju i szerokie otwieranie mentalnej przestrzeni, obligującej każdego widza i każdą widzkę do samodzielnego zadawania sobie właściwych, często niewygodnych pytań. Chociaż tuż po zejściu z desek emocje związane z oficjalną premierą wciąż silnie rezonują w całym artystycznym zespole, obie artystki z wielką niecierpliwością oczekują na cykliczne spotkania z regularną widownią; weryfikacja scenicznej prawdy przez osoby decydujące się na zakup biletu stanowi najtrudniejszy sprawdzian dla sztuki, nadając wykreowanemu na deskach Teatru Polskiego światu rację bytu.



