Mama kontra kariera. Maria Konarowska i Joanna Jarmołowicz w rozmowie o współczesnym macierzyństwie
Maria Konarowska jest świetnie znana widzom Polsatu, m.in. dzięki roli w "Pierwszej miłości", grała też w wielu innych popularnych produkcjach, a także występuje na scenie tetralnej. Podobną karierę rozwija Joanna Jarmołowicz, ale panie łączy o wiele więcej. Obydwie są mamami, a ich pociechy są w podobnym wieku. I obydwie w kwestii "mama kontra kariera" mówią tym samym głosem - "szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko", bo historie o tym, że kobieta musi się poświęcać dla rodziny, już dawno powinniśmy włożyć między bajki. Aktorkom w studiu "halo tu polsat" towarzyszyła psycholożka Katarzyna Półtorak.
Wszystkie mamy znają ten dylemat: chcę być z maluchem, chcę też pracować, chcę mieć czas dla rodziny, chcę móc się realizować. A doba ma tylko 24 godziny... O tym, jak współczesne kobiety łączą karierę z byciem mamą z naszymi gościniami rozmawiali Ola Filipek i Tomasz Wolny.

Maria Konarowska "bez lukru" o byciu mamą. W mocnych słowach opisała własne doświadczenia
"Mam to rozdarcie, czasami też mam", przyznała Maria Konarowska.
"Kiedyś wydawało mi się, że to się uda. Ja myślałam, że jak zostaję mamą, to się włącza taki jakiś guzik, wiecie, i nagle wszystko wiesz, no bo jesteś mamą przecież, prawda? I naprawdę dla mnie to było ogromne zaskoczenie, że tak się nie dzieje. Miałam się za inteligentną osobę, a jednak...", dodała szczerze.
Ale chociaż Maria Konarowska żywo prostestuje przeciwko używaniu w rozmowie o macierzyństwie pojęcia "poświęcenie", bez ogródek mówi o tym, jak wygląda rzeczywistość trudnego czasu, który ktoś kiedyś postanowił nazwać urlopem...
"W ogóle urlop macierzyński to jest jakiś oksymoron, dlatego że nawet jeżeli istnieje czas bez pracy, to nie można nazwać urlopem czasu z maluchem, w którym jest bardzo dużo aktywności. Do urlopu to mamy daleko", mówiła w naszym studiu.

Ola Filipek pytała, czy macierzyństwo nie jest trudniejsze, gdy wykonuje się wolny zawód. Czy wizja przerwy w byciu dostępnym dla reżyserów nie była dla aktorki czymś niepokojącym?
"W zawodach wolnych to nie jest tak, że mamy wydzielony czas urlopowy, czy tam czas wakacyjny, czy czas wolny od pracy", tłumaczyła Maria Konarowska, a po chwili dodała:
"Było zadane takie pytanie, czy to jest łatwiej, jak się zostaje mamą, czy trudniej? No to jest oczywiste, że jest trudniej, bo dochodzi nowa rola. Dochodzi jakby nauczenie się też nowego życia. Wymyślenie trochę siebie w tej roli, trochę stanięcie do rzeczy, o których się w ogóle nie miało pojęcia. Bo, nie wiem jak wy dziewczyny, ale ja miałam bardzo duże wyobrażenie tego, jaką ja będę mamą, które po prostu się roztrzaskało o skały rzeczywistości".
"Moje dziecko widzi, gdy jestem spełniona". Joanna Jarmołowicz równowadze kariery i macierzyństwa
W rozmowie przewijały się kilkakrotnie wątki rozdarcia, poczucia winy, poświęcenia czy osamotnienia, bo dzisiaj, gdy macierzyństwo coraz mniej się "lukruje", takie sformułowania w jego konteście pojawiają się nagminnie w przestrzeni publicznej. Jednak nasze gościnie nie zgadzają się z tą narracją, bo negatywny wydźwięk kompletnie im do roli matki nie pasuje.
Zarówno Maria Konarowska, jak i Joanna Jarmołowicz mówiły, że podczas wychowywania maluchów często zmagają się z zupełnie skrajnymi emocjami - chcą być z nim, ale chcą pracować, potrzebują czasu dla siebie, ale tęsknią - i tak w kółko.
Joanna Jarmołowicz zwróciła zaś uwagę na ważną kwestię, o której czasem w dywagacjach o macierzyństwie zupełnie się zapomina. Dobrostan mamy ma ogromny wpływ na to, jak czuje się jej pociecha, dlatego kobiety powinny pozwalać sobie na pracę, pasję, rozwój czy cokolwiek innego, czego potrzebują, bez najmniejszego poczucia winy - bo w ten sposób dbają także o swoje potomstwo.
"Ja funkcjonuję w opiece naprzemiennej i gdzieś tam ustawiam sobie właśnie spektakle czy zdjęcia tak, żeby ten tydzień w którym ono jest z ojcem sobie wykorzystać właśnie na swoje rzeczy i żeby się spełniać", mówiła Joanna Jarmołowicz.
"Bo moje dziecko widzi, że jak jestem spełniona, to jestem szczęśliwa. Nie chcę przechodzić ze skrajności w skrajność, bo to jest głupie. Dlatego też chce się spełniać", dodała jeszcze.

Mama kontra kariera z perspektywy psycholożki. Na jej słowa panie często reagują zdziwnieniem
Z pewnością warto oderwać od macierzyństwa łatkę poświęcenia, ale nie każdy, nie zawsze i nie wszędzie, będzie miał możliwość realizowania się w tym samym czasie, gdy jego maluchy potrzebują największej opieki.
Doświadczenia naszych gościn, aktorek, to jedno, a drugą stronę medalu reprezentowała Katarzyna Półtorak, psycholożka.
"Poczucie winy to jest taka emocja, która nam generalnie przeszkadza. Zabiera nam mnóstwo zasobów, które mogłybyśmy i bardzo często chcemy przeznaczyć na inne aktywności", tłumaczyła na naszej kanapie, podkreślając jednocześnie, że poczucie winy jest w zasadzie na stałe skomponowane z doświadczeniem macierzyństwa i chociaż można je sobie racjonalnie wyjaśnić i pracować z tą emocją, to nie da się go zupełnie wykluczyć.
Katarzyna Półtorak ma jednak pewne rozwiązanie, które dla jej pacjentek w gabinecie zazwyczaj jawi się jako coś kompletnie odkrywczego.
"Jest takie rozróżnienie między miłością do roli matki, a miłością do dziecka. [...] Jak ja o tym opowiadam, na przykład na sesjach, to to jest zazwyczaj coś, na co dziewczyny reagują bardzo dużym zdziwieniem", zdradziła psycholożka i dodała:
"Ja mogę kochać bardzo moje dziecko i jednocześnie traktować macierzyństwo jako część mojej historii".
Być może właśnie takie podejście połączone ze złotą zasadą "szczęśliwa mama, szczęśliwy maluch", jest idealną receptą na macierzyństwo, które tylko daje, a nie odbiera niczego.



