Michelle Fairley dostała ważną nagrodę na polskim festiwalu. "Jest we mnie trochę zdziwienia"
Materiał zawiera linki partnerów reklamowych.
"Jest we mnie trochę zdziwienia, że w ogóle tu jestem", mówi Michelle Fairley w wywiadzie z Maksem Behrem. Aktorka, którą pokochaliśmy za rolę Catelyn Stark w "Grze o tron" myślała, że Polacy w ogóle jej nie znają, tymczasem właśnie odebrała ważną polską nagrodę. W rozmowie z reporterem "halo tu polsat" zaskakuje szczerością.

Michelle Fairley, aktorka znana przede wszystkim z roli Catelyn Stark w "Grze o tron" przyjechała do Polski na Warsaw Serial Con, gdzie odebrała nagrodę "Cutting Edge" przyznawaną twórcom, którzy przesuwają granice między kinem a telewizją. W rozmowie z Maksem Behrem wyznała, że kompletnie nie spodziewała się takiego wyróżnienia.
Michelle Fairley gwiazdą polskiego festiwalu. Nigdy wcześniej nie była w naszym kraju
"Polacy są niesamowicie życzliwi i bardzo otwarci", mówi Michelle Fairley, gdy Maks Behr pyta ją o pierwsze wrażenia z wizyty w Warszawie. Okazuje się, że chociaż nigdy wcześniej nie była w Polsce, to miała takie plany:
"Kiedyś miałam przyjechać tu z tatą, bo bardzo interesował się historią i chciał odwiedzić Polskę [...]. Niestety wtedy się nie udało, dlatego teraz tym bardziej się cieszę, że tu jestem, chociaż już bez mojego taty".
Zagrała Catelyn Stark w "Grze o tron". "Nikt z nas nie wiedział, że stanie się hitem"
"Gra o tron" to absolutny fenomen telewizyjny. Kolejne sezony cieszyły się ogromną popularnością na całym świecie, także w Polsce, a niektórzy wielbiciele są zdania, że to jedna z lepszych produkcji w historii. Michelle Fairley mówiła jednak, że na początku aktorzy kompletnie nie spodziewali się tak wielkiego sukcesu.
"Różni ludzie kochali ten serial z różnych powodów. Niektórzy znali już książki. Dla wielu to była czysta ucieczka od rzeczywistości - niesamowita produkcja, świat, bohaterowie... [...] To był bardzo wielowarstwowy serial, ale przede wszystkim świetnie zrealizowany. Na początku nikt z nas nie wiedział, że to stanie się aż takim hitem, naprawdę nikt, ale wszyscy czuliśmy, że bierzemy udział w czymś wysokiej jakości", wyznała, ale dodała też, że wszyscy zaangażowani zdecydowali się na swego rodzaju "skok wiary". "Nie wiesz, jaki będzie efekt końcowy, ale czujesz to gdzieś w środku. Oddajesz zaufanie reżyserom, scenarzystom, twórcom. Wierzysz, że wiedzą, dokąd zmierzają".
Na czym polega fenomen "Gry o tron"? Catelyn Stark ma swoje zdanie
Michelle Fairley na pytanie o sekret sukcesu "Gry o tron" mówi przede wszystkim o scenariuszu. Jej zdaniem dzisiaj widzowie nie potrzebują tylko "tapety z telewizora", chcą czuć prawdziwe emocje:
"Publiczność chce wyzwania. Intelektualnego i emocjonalnego. Nikt nie chce włączyć telewizora tylko po to, żeby coś leciało w tle. [...] Chcesz usiąść i dać się wciągnąć w inny świat. Chcesz, żeby scenariusz był na tyle inteligentny, żeby widz został wciągnięty niemal niepostrzeżenie". Jej zdaniem to samo decyduje o tym, że projekt staje się ważny dla samych aktorów:
"Lubię ambitne dramaty, jeśli taki jest ich cel, ale uwielbiam też świetne komedie i satyrę. Ostatecznie wszystko sprowadza się do jednego - do jakości scenariusza. Dla mnie zawsze najważniejszy jest scenariusz".
Zobacz też: Czy "Stranger Things" naprawdę dobiega końca? Maks Behr porozmawiał z aktorami i reżyserami słynnego serialu
Słynna aktorka dostała polską nagrodę. Nie sądziła, że Polacy w ogóle ją znają
Michelle Fairley otrzymała nagrodę Cutting Edge na festiwalu Warsaw Serial Con. Okazuje się, że kompletnie się jej nie spodziewała, a nawet była zdziwiona, że w Polsce cieszy się jakąkolwiek popularnością.
"Szczerze? Jestem kompletnie oszołomiona, że ktoś w ogóle postrzega mnie jako »cutting edge«. Bardzo mnie to wzrusza, że Polacy lubią moją pracę, a nawet, że w ogóle wiedzą, kim jestem... Jest we mnie trochę zdziwienia, że w ogóle tu jestem, ale jest też ogromna radość. Festiwale telewizyjne są dzisiaj coraz ważniejsze, bo telewizja przeżywa prawdziwy rozkwit - jest budżet, jest czas, jest rozwój. A jeśli scenariusze są dobre, to dla aktora niezwykle atrakcyjna przestrzeń do pracy", mówiła.
Znają ją na całym świecie. A ona ma przyznaje, że ciągle czuje niepewność
"Jestem po prostu ogromnie szczęśliwa, że mogłam robić to, co robiłam. To nie jest tak, że wybierałam sobie projekty. To tak nie działa, nie u mnie", wyznała Michelle Fairley w rozmowie z Maksem Behrem. Nasz reporter chciał wiedzieć, czy ma jakiś sposób na to, żeby rzeczywiście przesuwać granice między telewizją a kinem - bo za to została w Polsce wyróżniona, ale ona przyznała, że w ogóle nie widzi w sobie takiej umiejętności. Dodała nawet, że nadal, mimo tak wielkiego sukcesu, towarzyszy jej wielka niepewność.
"Na początek trzeba po prostu kochać to, co się robi i jednocześnie trochę się tego bać. W tym strachu jest ogromna energia, w tej niewiedzy, czy tam w ogóle dotrę. [...] Nigdy nie ma takiego poczucia - ok, jestem bezpieczna, wszystko mam pod kontrolą.. Nie. Zawsze jest wielka niepewność, »syndrom oszusta« i wszystko co tylko możliwe. Ja mam to wszystko. Dochodzi do tego też strach przed porażką", wyznała.
Niemniej jednak Michelle Fairley bardzo się cieszy ze swojej wizyty w Polsce i wyróżnienia, które otrzymała. My również się cieszymy, że w końcu odwiedziła nasz kraj i mogła się przekonać, jak bardzo Polacy pokochali jej kultową kreację. A całą rozmowę Maksa Behra z serialową Catelyn Stark, podobnie jak wszystkie odcinki "halo tu polsat", możecie zobaczyć na platformie Polsat Box Go.






