"Życie nabrało zupełnie innej wartości". Rafał Maserak o tacierzyństwie
"Dzisiaj zapytamy o takie najważniejsze momenty w życiu, kiedy zmienia się wszystko", zaczął rozmowę z Rafałem Maserakiem Krzysztof Ibisz. Rzeczywiście, dzień, w którym mężczyzna zostaje ojcem jest jednym z tych, które zdecydowanie całkowicie przewartościowują jego świat. W marcu syn jurora "Tańca z Gwiazdami" skończył 6 lat.
Rafał Maserak przyznał, że jeszcze przed narodzinami Leonarda zrozumiał, że wszystko się zmieni. "Teraz, gdy o tym mówię, wspomnienia wracają do mnie... Życie nabrało zupełnie innej wartości", opowiadał.
Pojawienie się synka wymagało od tancerza kompletnego przeorganizowania i zrobił to świadomie: "To nie jest plan do odhaczenia, to jest decyzja z miłości. Musiałem chyba do tego dojrzeć, przeżyć już jakieś chwile, które doprowadziły do tego momentu". Musiał też z pewnych rzeczy zrezygnować, ale dzisiaj nie rozpatruje tego w kategoriach straty.
"Musiałem odczekać, wyszaleć się, po to, żeby właśnie teraz dawać przykład", przyznał.

Rafał Maserak miał trudną relację z ojcem. "Prawie go nie było"
Krzysztof Ibisz wspomniał, że doświadczenie ojcostwa pozwala mężczyźnie spojrzeć inaczej na siebie samego. Nasz gość przyznał, że odkąd został tatą wielu rzeczy się nauczył i wiele zrozumiał:
"Dobrostan, bardzo teraz popularne słowo. Zapominałem o tym dobrostanie, myślałem tylko o tym »wyskokowym« Rafale. [...] Czuję teraz niesamowitą energię, całkiem inną niż zanim się Leon pojawił".
Nasi prowadzący byli ciekawi, jakim ojcem jest Rafał Maserak - rozpieszcza, czy stawia granice? "Trzeba by było zapytać Leonarda", odparł, a po chwili dodał: "Ja jestem zasadniczym tatą, mam swoje zasady. Nie chciałbym być też takim tatą, jakim był mój tata dla mnie".
Rozmowa o tacierzyństwie nie mogła się odbyć w oderwaniu od doświadczeń Rafała Maseraka, a jego relacja z tatą wyglądała specyficznie. "Moja mama przejęła wychowywanie mnie. W latach 90. ojcowie raczej poświęcali się pracy. Mój tata miał dwa etaty, więc pracował i w dzień, i w nocy. [..]", wyznał i dodał:
"Prawie tego ojca nie było".
Zobacz też: Siła bezwarunkowej miłości. Kacper "Jasper" Porębski i Izabela Kalińska o niezwykłej relacji matki z synem
Juror "TzG" jest zaangażowanym ojcem. "Każda minuta jest dla mnie bardzo ważna"
Doświadczenia z przeszłości to jeden z powodów, dla których spędzanie czasu z Leonardem jest dla Rafała takie istotne. "Dużo się dzieje, ale każde nawet 5 minut, nawet w nocy wracam z drugiego końca kraju, żeby się przespać 2-3 godziny i rano pójść do przedszkola. Te 5 minut jest czasem jak 24 godziny. Każda minuta jest dla mnie bardzo ważna", wyznał.
Rafał Maserak spędza z synem czas na wiele sposobów. "Wyciśnięte na maksa", mówił. Razem jeżdżą na rowerze, chodzą na basen, czytają książki - tę ostatnią aktywność Leonard wyjątkowo lubi, ponieważ - jak opowiadał nasz gość - jego mama, Małgorzata, czytała mu od pierwszych dni życia.
"Staram się mocno i intensywnie z nim być i go wspierać. Dawać mu, poznawać też, jakość życia", mówił juror.
Po latach potrafi wybaczyć. Dzisiaj Rafał Maserak ma dobrą relację ze swoim tatą
Ewa Wachwicz wróciła do tematu relacji Rafała Maseraka z ojcem, bo była ciekawa czy po latach udało się ją odbudować, lub inaczej - zbudować na nowo. "Oczywiście. Teraz z ojcem mam bardzo dobry kontakt, bardzo dobrą relację", odpowiedział nasz gość, ale dodał:
"Miałem taki bunt w wieku dwudziestu paru lat, miałem mu za złe, ale musiałem dojrzeć do tego. Teraz też inaczej patrzę na to, gdy jestem ojcem. Teraz jestem w stanie mu to wszystko wybaczyć i wybaczam, oczywiście. [...] Tak musiało być, tak się musiało wydarzyć. [...] Dzisiaj jest naprawdę super".
"Mój ojciec, jak byłem tancerzem, to za bardzo też mnie nie wspierał. A dzisiaj jest ze mnie dumny. Chodzi i mówi: »To mój syn!«", dodał jeszcze Rafał Maserak.
W niedzielę podczas półfinału 18. edycji "Tańca z Gwiazdami" ojciec jurora na pewno będzie go oglądał, tak jak tysiące widzów Polsatu (Leonard - niekoniecznie, bo o tej porze zwykle już chodzi spać).
"Półfinał jest tak bardzo mocny, tyle emocji. [...] Ja już się nie mogę doczekać!", wspomniał juror "Dancing with the Stars" - zapraszamy więc wszystkich przed telewizory w niedzielę o 19:55.







