Zamiast pisać, kim jest Sting, łatwiej chyba byłoby wspomnieć, kim... nie jest. Pole zainteresowań i aktywności Brytyjczyka jest bowiem rozległe i może budzić podziw.
Gordon Matthew Thomas Sumner (bo tak naprawdę nazywa się Sting) jest więc piosenkarzem, muzykiem, multiinstrumentalistą i kompozytorem, ale też aktorem, aktywistą i tekściarzem, a w przeszłości był też basistą zespołu The Police. Jak widać, gwiazdor nie ogranicza się i od lat rozwija w różnych kierunkach.
Jednak pasje i praca zawodowa nie zdominowały życia Stinga. Jego prawdziwą słabością od ponad 40 lat jest partnerka, Trudie Styler. A historia ich związku jest z jednej strony bardzo piękna i inspirująca, z drugiej zaś nieco kontrowersyjna.
Żona Stinga była w ciąży, gdy on zaczął się spotykać... z jej przyjaciółką
Zdobywca 17 nagród Grammy i 3 Brit Awards, Złotego Globu oraz nagrody Emmy zrobił oszałamiającą karierę, jednocześnie pielęgnując relację, która jest uznawana za jedną z najbardziej intensywnych, intrygujących, ale i trwałych w całym show biznesie. Jednak jej początki wcale nie były łatwe, a wchodząc w związek z młodszą od niego o 3 lata Trudie, na początku wywołał niemały skandal. O co chodziło?
Urodzony w 1951 roku Sting miał 25 lat, gdy ożenił się z aktorką Frances Tomelty. W 1982 roku w związku doszło do tąpnięcia. Żona Stinga była w drugiej ciąży, gdy muzyk, wtedy już znany z działalności w The Police, zaczął się pokazywać w towarzystwie... przyjaciółki żony. Trudie Styler była aktorką i producentką filmową. Jako dobra znajoma żony, naturalnie pojawiła się w towarzystwie gwiazdora. Bywali razem i dobrze się znali.
Pierwsze plotki o ich romansie szybko okazały się prawdziwe - Sting nie ukrywał, że ta znajomość przerodziła się w coś więcej. W 1984 roku rozwiódł się z żoną.

Surowa ocena i kryzys wizerunkowy
Początkom jego związku z Trudie towarzyszyła więc otoczka skandalu. Sting został surowo oceniony przez media i fanów za to, że w momencie, gdy jego żona była w ciąży, on zaczął romans z inną kobietą.
Wkrótce jednak emocje opadły, a Sting i Trudie zaczęli być postrzegani jako idealna wręcz para. W końcu pobrali się w 1992 roku, 10 lat po tym, jak zaczęli się spotykać.
Najwyraźniej w ich przypadku można mówić o tak trudnej do uchwycenia i zrozumienia idei "soul mate", czyli pokrewieństwa dusz. Artysta bowiem przez lata podkreślał, jak szczęśliwy i spełniony jest w związku. A na czym właściwie polega sukces ich relacji?
Sting o sekrecie udanego związku
Mimo trudnego początku, Sting i Trudie zbudowali związek, który przetrwał ponad 40 lat i do dziś uchodzi za niemal ikoniczny. Para nigdy nie ukrywała, co stoi za fasadą trwałego związku. W skrócie, ich sekretem jest bliskość, szczerość, pasja i... brak nudy. Jest jeszcze coś - chodzi o zaufanie i wolność, którą naznaczona jest ich relacja w różnych wymiarach.
W wywiadzie, jakiego para udzieliła magazynowi "Harper's Bazaar" w 2011 roku, padły słowa, które rzucają światło na ich związek.
Mieli wtedy 57 (ona) i 59 lat (on), byli dojrzałymi rodzicami, parą z długim stażem. A o relacji nadal mówili tak, jakby niedawno się poznali. Szczególnie znacząco brzmią słowa Stinga, na temat ukochanej. Muzyk podkreślał wtedy, że sekretem ich związku jest poczucie wyjątkowości chwili.
Kochamy się - to oczywiste - ale Trudie rozświetla mój świat, kiedy wchodzi do pokoju. Nie traktuję jej jak czegoś oczywistego" - podkreślał.
"Bierzemy każdy dzień takim, jaki jest" - tłumaczył. "Związki nie są łatwe i nie są też czymś całkiem naturalnym, ale mamy szczęście, bo naprawdę się lubimy".
"Dlaczego? Bo mógłbym ją stracić. Musiałby to być ktoś bardzo bogaty i bardzo przystojny, ale…" - mówił, zawieszając głos.
Być może właśnie to lekkie napięcie, fakt, że widział żonę piękną, atrakcyjną i godną uwagi (nie tylko w swych oczach) sprawił, że Sting doceniał jej obecność i to, że nadal są razem.
Trudie z kolei podkreślała, że - jej zdaniem - siłę związku budują bliskość i szczerość.
"Ważne są szczere rozmowy o tym, czego potrzebuje druga osoba" - mówi Styler. - "Bycie w relacji, która jest jak całe małe życie, to wyzwanie" - mówiła.
Brak nudy i pasja
Sting i Styler nigdy też nie ukrywali, że w ich relacji bardzo ważna jest fizyczna bliskość, pożądanie i energia. Co ciekawe, fakt, że często byli narażeni na rozłąkę (ze względu na charakter pracy muzyka) nie osłabił, a wręcz podsycił ogień między nimi.
"Nie nudzimy się" - mówiła Styler w rozmowie z magazynem, a Sting dodał wtedy: "Rozłąka podkręca relację" - dodaje Sting. - "Kiedy się spotykamy, jest romantycznie" - podkreślał, dodając, że gdy są sami, lubi wprowadzać do związku elementy gry.
"Lubię teatralność. Lubię dobrze wyglądać. Lubię, kiedy ona się stroi. Lubię ją ubierać" - opowiadał.
"Jeśli nie ma bliskości, łatwo stać się tylko współlokatorami" - podkreślał muzyk, akcentując znaczenie intymności, która spaja i wzbogaca relację.

"Wierzymy w dobre życie"
Stinga i Styler łączą od zawsze wspólne pasje. Oboje kochają modę, prowadzą otwarty dom. Jest w nim miejsce na spotkania, przyjaciół i dobrą zabawę.
"Jesteśmy hedonistami, wierzymy w dobre życie" - mówił Sting w wywiadzie dla "Harper's Bazaar".
A zapytani przed dziennikarkę o ich największą słabość, oboje odpowiedzieli, wskazując swoje imiona:
Sting: "Trudie."
Styler: "Sting" - i to chyba najlepszy dowód na to, że w świecie pełnym pokus, nowości i atrakcji, jedna osoba, która wciąż się rozwija i zmienia, może być prawdziwym kosmosem dla swej partnerki czy partnera.
A więcej informacji ze świata show-biznesu i ciekawych wywiadów z gwiazdami czeka na was w programie "halo tu polsat" od piątku do niedzieli, już od godz. 8.00. Bądźcie z nami!









