Jamie Lee Curtis zachwyciła kultowych w horrorach z lat 70. i 80. Grywała też w świetnych komediach i filmach docenianych przez krytyków, jak chociażby "Rybka zwana Wandą" z 1988, "Moja dziewczyna" z 1991 czy "Prawdziwe kłamstewka" z 1994. Po drodze był jeszcze jeden głośny obraz, w którym grała instruktorkę aerobiku, u boku Johna Travolty w roli dziennikarza śledczego. I właśnie ta kreacja, a właściwie jedna opinia rzucona od niechcenia przez filmowca w trakcie pracy na planie, sprawiła, że 25-letnia aktorka zdecydowała się poddać operacji plastycznej. A w konsekwencji przez lata mierzyła się z poważnymi problemami.
Film z 1985 zmienił ją na zawsze. Wystarczył jeden komentarz na planie
W połowie maja 2025 Jamie Lee Curtis udzieliła wywiadu w programie "America's 60 Minutes". Wróciła wówczas do wydarzeń na planie filmu "Perfect" z 1985, które zmieniły jej podejście do własnego ciała i miały ogromny wpływ na jej karierę i zdrowie - także psychiczne.

Gdy pracowała nad rolą instruktorki areobiku miała zaledwie 25 lat, piękne, smukłe ciało, modne krótko ostrzyżone włosy i bardzo charakterystyczną urodę. Z pewnością była atrakcyjna, ale dla jednego z filmowców, niewystarczająco. W rozmowie aktorka zacytowała słowa, które popchnęły ją to dramatycznej decyzji w tak młodym wieku. Pewnego dnia podczas zdjęć ów mężczyzna powiedział, że "nie będzie jej dzisiaj filmował, bo ma worki pod oczami".
"Miałam tylko 25 lat, więc to było żenujące", mówiła Curtis, wspominając ogromny wstyd, który wtedy poczuła i który już jej nie opuścił. Ten niewybredny komentarz sprawił, że od razu po zakończeniu zdjęć do "Perfect" aktorka poddała się operacji plastycznej, a jej relacja z ciałem zmieniła się na wiele lat.
"Natychmiast tego pożałowałam i żałuję od tamtej pory", przyznała gwiazda.
Ale to nie wszystko. Zabieg nie do końca się powiódł, a to z kolei stało się przyczyną jej kolejnych, długoletnich problemów.
Zobacz też: W kultowym filmie Richard Gere postawił jeden warunek. Poszło o scenę w wannie
W wieku 25 poddała się operacji plastycznej. Szybko pożałowała swojej decyzji
Operacja plastyczna w tak młodym wieku nie przyniosła spodziewanych efektów, a Jamie Lee Curtis czuła się ze sobą coraz gorzej. Tuż po zabiegu, jak to zwykle bywa, miała stosować środki przeciwbólowe i niestety w krótkim czasie doszło do tego, że nie potrafiła już bez nich funkcjonować. W "America's 60 Minutes", podobnie jak wcześniej w wielu innych wywiadach, aktorka przyznawała, że zmagała się z tym przez lata.
Teraz za to może z dumą mówić, że od kolejnych wielu lat ten mroczny etap ma już za sobą. Naprawiła też relacje z własnym ciałem i dzisiaj jest jedną z gwiazd promujących naturalność i piętnujących odrealnione standardy piękna.
"Stałam się prawdziwą publiczną orędowniczką mówienia kobietom, że są wspaniałe i idealne takie, jakie są", mówiła Jamie Lee Curtis i dodała:
"Obecny trend wypełniaczy i zabiegów, obsesja na punkcie filtrów i rzeczy, które robimy, aby dobrze wyglądać na zdjęciach, niszczą pokolenia piękna. Kiedy raz namieszasz w swojej twarzy, możesz jej nie odzyskać".







