Jak powstają najlepsze skecze w Polsce? "Wesoło jest dopiero na ekranie" - Kamila Ryciak za kulisami "Kabaretu na żywo"
Jaka jest prawda o polskim kabarecie? Mało kto zdaje sobie sprawę, że "nie od razu jest wesoło". W sobotę 7 marca o 19:55 w telewizji Polsat będzie można zobaczyć pierwszy odcinek nowego sezonu "Kabaretu na żywo", ale zanim najwięksi artyści kabaretowi w Polsce staną na scenie, a widownia zacznie się śmiać (lub, co gorsza, nie...), potrzeba więcej pracy niż mogłoby się komukolwiek wydawać. A efekt? Niepewny do ostatniej chwili.

Kamila Ryciak, reporterka "halo tu polsat", zajrzała za kulisy "Kabaretu na żywo", przyjrzała się próbom do skeczy i porozmawiała z najsłynniejszymi artystami kabaretowymi w naszym kraju. Olga Łasak, Piotr "Guma" Gomulec, Mikołaj Cieślak z Kabaretu Moralnego Niepokoju, Tomasz Jachimek, reżyser Konrad Smuga i wielu innych, opowiedzieli jej o tym, jak naprawdę wygląda ich specyficzna praca i dlaczego "wesoło jest dopiero na ekranie".
Za kulisami "Kabaretu na żywo". Mało kto wie, jak wyglądają przygotowania do show
"Jest bardzo dużo pozytywnej energii, co prawda zastanawiam się, czy to nie jest trochę taka przykrywka przed tym co się dzieje wewnętrznie w nas, w szczególności przed pierwszym odcinkiem, dlatego, że to jest naprawdę bardzo duży poziom stresu, niepewności. Czy my to w ogóle wszystko umiemy? Czy to w ogóle będzie śmieszne?", mówiła w rozmowie z naszą reporterką Olga Łasak.
W reportażu Kamili Ryciak mogliśmy zobaczyć ujęcia zza kulis programu, z prób na scenie i z garderoby. Trzeba przyznać, że skala przedsięwzięcia jest ogromna, bo przy "Kabarecie na żywo" zaangażowany jest istny sztab ludzi najróżniejszych profesji. A wśród gorącego zamieszania i dopinania szczegółów na ostatni guzik, wciąż wisi w powietrzu to samo pytanie - czy będzie śmiesznie?

"To nie jest tak, że od razu jest wesoło", czyli cała prawda o polskim kabarecie
"Skąd wiesz, że to co robisz będzie śmieszne?", pytała Kamila Ryciak Tomasza Jachimka, na co artysta odpowiedział ze śmiechem: "Gdybym ja był taki mądry... Byśmy dzisiaj nie rozmawiali, ja bym leżał na Barbadosie i byłbym najbogatszym człowiekiem świata".
Wszyscy "kabareciarze" mówią to samo: do końca nie wiadomo - śmieszne, czy nie śmieszne? A jeżeli nawet okazuje się śmieszne to droga do tej śmieszności jest zaskakująco długa i przez długi czas raczej mało zabawna...
"To jest bardzo długa, ciężka, trudna, męcząca droga", mówił reżyser Konrad Smuga.
"To nie jest tak, że to jest od razu wesoło. Wesoło jest dopiero na ekranie, a tak to jest ciężka praca, serio mówię. Bo najpierw trzeba to napisać, potem trzeba to trzydzieści razy przerobić, żeby zaczęło być naprawdę wesołe i śmieszne, potem się trzeba tego nauczyć, co jest najtrudniejsze dla artystów. Potem ja muszę to jakoś pokazać na miarę swojego talentu i ekipy, z którą pracuję. Potem idzie to na szkło", tłumaczył dalej.
"To są teksty, których musimy się nauczyć w domu", mówiła Olga Łasak prezentując gruby plik kartek. "I to jest dotyczące tylko i wyłącznie jednego skeczu, a tych skeczy jest... no...", dodała jeszcze.
"Śmiejąca się widownia daje ogromną siłę". Za kulisami najlepszych skeczów w Polsce
Skoro jest tak trudno, to czy da się lubić tę specyficzną pracę? "Lubię, lubię. Jechałem tu, oczywiście, z pewnym dzisiaj rano obciążeniem, bo wiesz - a jak to nie będzie śmieszne, to co wtedy, co my zrobimy? Przecież to może nie być śmieszne. Ja już nie mam dystansu do tego co napisałem. Już to tyle razy przerobiłem, że ja już nawet nie wiem, czy to jest śmieszne", przyznał Piotr Gomulec.
Podobne wątpliwości do ostatniej chwili towarzyszą wszystkim artystom. "Może być to mylne wyobrażenie, że to jest śmieszne i wszyscy się będą śmiali, a jest tak zwana głucha cisza. Ale może być też zaskoczenie w drugą stronę, że mówimy: a dobra, jakoś pójdzie, a nagle publiczność się śmieje zdecydowanie jak na nasze przewidywania zbyt mocno", mówił Tomasz Jachimek.
Nieprzewidywalność i związana z nią adrenalina to jest coś co, jak mówią, najbardziej w tym zawodzie kręci. A satysfakcja, jaka pojawia się wtedy, gdy widzowie jednak się śmieją, a przecież zwykle właśnie tak jest, bywa naprawdę ogromna.
"Przynosi się ludziom śmiech. I jak się ludzie śmieją, to nawet jak się samemu nie ma siły po jakichś tam podróżach, to śmiejąca się widownia daje ogromną, ogromną energię", wyznał Mikołaj Cieślak. "Nie może być lekko, jedziemy z tym!", podsumowała Olga Łasak.
Nie pozostaje nam więc nic innego, jak zaprosić wszystkich na "Kabaret na żywo" w sobotę 7 marca o 19:55 w Polsacie. Czy tym razem będzie śmiesznie? Trudno sobie wyobrazić, że mogłoby być inaczej.






