Barbara Kurdej-Szatan 40 lat skończyła w sierpniu zeszłego roku, a Marieta Żukowska 44. urodziny będzie obchodziła w lipcu. Na początku rozmowy Ola Filipek zwróciła uwagę na fakt, że dla wielu osób czterdzieste urodziny są wyjątkowe - i to niekoniecznie w dobrym tego słowa znaczeniu. "To jest owiane jakimiś legendami", mówiła. I okazało się, że nasze gościnie również obawiały się swoich czterdziestych urodzin.
Barbara Kurdej-Szatan bała się 40. urodzin
"Ja trochę się bałam", przyznała Basia Kurdej-Szatan. "Ale zrobiłam sobie z tych urodzin taki magiczny dzień, bo w dniu 40. urodzin miałam w Gdyni w Teatrze Muzycznym premierę swojej własnej produkcji, spektaklu. To było dwa w jednym", dodała wspominając niezwykle ważne w jej karierze wydarzenie, na którym zresztą byli obecni przedstawiciele programu "halo tu polsat".
"To był dla mnie dzień magiczny i bałam się go, ale okazało się, że rzeczywiście to jest tylko liczba. I właściwie nic się nie zmieniło, jeżeli chodzi o mnie, ale jestem na pewno bardziej sprawcza, bardziej świadoma", przyznała nasza gościni i dodała, że ogromną siłę daje jej właśnie to, że może realizować własne projekty teatralne.
Zobacz też: "Jedziemy po prostu do siebie". Barbara Kurdej-Szatan i Rafał Szatan opowiedzieli o zakupie domu w Hiszpanii
Marieta Żukowska po "40" poczuła ulgę
"Jeżeli chodzi o mnie to czterdziestka była takim rzeczywiście przełomowym momentem. Ja bałam się, a potem poczułam taką totalną ulgę", przyznała Marieta Żukowska.
"Założyłam firmę z moją siostrą. Teraz jadę właśnie na festiwal", dodała jeszcze i opowiedziała o filmie, w którym gra po włosku i który we Włoszech właśnie będzie oceniany przez największe gwiazdy - możliwe, że pojawi się sam Martin Scorsese.
"Ta czterdziestka jest dla mnie taką uwalniającą", wyznała, a po chwili wyjaśniła:
"Wszyscy mówią - po czterdziestce to już ci się kończy życie. A tak naprawdę dostajesz jakiejś takiej siły, jakiejś takiej mocy - to co mówiłaś, Basiu. Takiej sprawczości", tłumaczyła.
"Tak naprawdę już niczego się nie boisz. Nie boisz się oceny ludzi, nie boisz się tego, że ci się coś nie uda", dodała jeszcze.

Uroda przestaje mieć znaczenie. "Teraz ważne jest spełnienie"
Ola Filipek wtrąciła, że być może wynika to z faktu, że jeszcze dla naszych mam 40. urodziny były jak koniec młodości, a nasze babcie w tym wieku zwykle miały już wnuki. "Teraz ta granica tak bardzo się przesunęła", dodała, a Marieta Żukowska zwróciła uwagę na jeszcze jeden aspekt.
"Wydaje mi się, że uroda przestała być tą wartością nadrzędną", powiedziała, a Basia Kurdej-Szatan dodała: "Teraz jest ważne spełnienie".
Nasze gościnie mówiły, że wygląd po "40" przestaje mieć znaczenie. "Każdy jest wspaniały, każdy ma swoją unikatową drogę i chyba chodzi o to, że już nie masz czasu. Jeżeli masz te 40 lat to już się nie zastanawiasz, tylko po prostu robisz", mówiła Marieta Żukowska.
Zobacz też: Wielka pasja Mariety Żukowskiej. Tym zajmuje się, gdy gasną światła w teatrze
"To jest ten moment, kiedy kobiety mogą. Mogą przekraczać granice. Mogą być właścicielkami firm, mogą realizować się, jak Basia, robić swoje spektakle", dodała jeszcze, a Barbara Kurdej-Szatan podsumowała:
"Doświadczenia, naukę pewną mamy już za sobą i teraz możemy czerpać z tego i iść dalej. Robić więcej, szerzej".
Olek Sikora dodał swój punkt widzenia. Mówił o tym, że po "40" możemy nadal wyglądać młodo, być zdrowi i sprawni, a jednocześnie mamy doświadczenia, które pozwalają czuć się pewnie i stawiać granice. A Ola Filipek dodała, że chociaż uroda jest sprawą drugorzędną, to spełnienie, którego dojrzałe kobiety doświadzają, dają im ten "błysk w oku" i sprawiają, że stają się bardziej atrakcyjne.
Marieta Żukowska zgodziła się, że dobra energia daje efekty także na zewnątrz, a Barbara Kurdej-Szatan zwróciła uwagę na to, że ogromny pozytywny wpływ na wygląd i samopoczucie ma umiejętność odpuszczania, której też nabywa się z wiekiem.
Basia Kurdej-Szatan i Marieta Żukowska o życiu po czterdziestce
Ale chociaż nasze gościnie, jak mówią, nauczyły się już odpuszczać i ich życie nie kręci się tylko wokół pracy, to jest ona zdecydowanie ważną częścią ich codzienności. Barbara Kurdej-Szatan opowiedziała o IX Festiwalu Filmowym Maklaka i Jego Przyjaciół w Konstancinie-Jeziornie w ramach którego 27 czerwca zagra swój monodram "Kalina nie chce spać" opowiadający o Kalinie Jędrusik.
"Tworzenie takich monodramów czy spektakli o artystkach różnych dużo mnie uczy. [...] To powoduje, że mam większą radość z bycia na scenie, nawet gdy jestem sama".
Na koniec rozmowy Marieta Żukowska pokusiła się jeszcze o pewne podsumowanie:
"Ja bym powiedziała jedną rzecz dla kobiet, które myślą, że to jest taki przełomowy, trudny moment i że już się coś skończy. Żeby sobie powiedziały w głowie, jak mają marzenia, że to jest proste. I to jest taka magiczna rzecz. Że to jest proste, to jest do zrobienia. Nie bójcie się. To jest do zrobienia, jeżeli sobie powiecie, że to jest proste".







