Ikona popu ma 43 lata i od 4 jest sama. Kelly Clarkson na koncercie wyznała o swoim życiu miłosnym
Na swoim ostatnim koncercie Kelly Clarkson zaskoczyła fanów, odsłaniając kulisy swojego życia miłosnego. Od szeroko komentowanego rozwodu, który przeszła 4 lata temu, swojej prywatności strzeże wyjątkowo skutecznie, dlatego wyznanie 43-letniej gwiazdy zrobiło wrażenie.

Ikona popu, którą wciąż słyszymy w radiu. Kelly Clarkson ma 43 lata i imponującą karierę
Debiutowała w 2002 roku w amerykańskim "Idolu" i szturmem wbiła się na listy przebojów - już jej pierwszy album dotarł na 1. miejsce zestawienia "Billboard", w Ameryce okrył się złotem, a w Kanadzie podwójną platyną. Od tamtej pory wydała 8 albumów, ostatni w 2017 roku, a za swoją twórczość do najważniejszych amerykańskich nagród muzycznych była nominowana aż 169 razy, z czego 72 razy sięgnęła po wygraną (na swoim koncie ma m.in. 3 nagrody Grammy).
W Polsce jej hity: "Because of You", "Since You Been Gone", "Behind These Hazel Eyes" i ten największy - "Stronger", odkąd pojawiły się w radiu po raz pierwszy, tak nie znikają do teraz. Większość z nas rozpoznaje je od pierwszej nuty, a dzisiejsi 30- i 40-latkowie śpiewają z pamięci nie tylko refreny.
Kelly Clarkson ma dzisiaj 43 lata, prowadzi swój własny program - jeden z najpopularniejszych codziennych talk-show w stacji NBC - "The Kelly Clarkson Show", ciągle koncertuje, a karierę łączy z samodzielnym macierzyństwem, a od dłuższego czasu o jej prywatnym życiu niewiele było wiadomo.

Kelly Clarkson strzeże swojej prywatności. Teraz wyznała w trakcie koncertu
31 stycznia 2026 roku Kelly Clarkson grała koncert na turnieju golfowym gwiazd na Florydzie. Śpiewała swoje największe przeboje, a każdą z piosenek zapowiadała krótką historią jej powstania albo mówiła, jak dzisiaj podchodzi do dawnego hitu.
Jednym z pierwszych utworów tego wieczoru był ten z 2009 roku, którego tytułu nie da się dosłownie przetłumaczyć na język polski, ale znaczenie jest całkowicie zrozumiałe. "My Life Would Suck Without You", czyli moje życie bez ciebie byłoby, powiedzmy, "do bani". Tuż przed tym numerem Kelly Clarkson zwróciła się do widowni:
"Ta następna piosenka... Mam nadzieję, że jesteś w związku i możesz powiedzieć, że bez tej osoby twoje życie byłoby »do bani«. Ja nie jestem. Zaczynamy" - a słuchacze odpowiedzieli żywą reakcją.
Jednym zdaniem gwiazda popu ucięła wszelkie plotki czy przypuszczenia dotyczące jej życia uczuciowego - nie jest w związku ani z nikim się nie spotyka. Dzisiaj takie wyznania są rzadkością, ale dawniej jej życie wiele razy znajdowało się w centrum zainteresowania. Zwłaszcza małżeństwo z wpływowym biznesmenem, który odszedł młodo w 2025 roku.
Kelly Clarkson zakochała się od pierwszego wejrzenia. Kim był Brandon Blackstock?
Kelly Clarkson i Brandon Blackstock byli małżeństwem przez siedem lat. Poznali się na próbie do rozdania nagród Academy of Country Music Awards w maju 2006 roku. Zanim rozwinęli poważną relację, minęło sporo czasu, w trakcie którego menadżerem Kelly był ojciec Blackstocka, Narvel.
Brandon również pracował jako menadżer muzyczny, był też producentem telewizyjnym. Zarządzał m.in. karierami największych gwiazd country, później współpracował też z Clarkson. Kelly nie była jego pierwszą żoną - wcześniej był związany z aktorką Melissą Ashworth, z którą miał syna i córkę. Rozstali się w 2012 roku i jeszcze w tym samym roku Brandon padł na kolana przed gwiazdą popu.

6 lat czekała na pierwszą randkę. Gdy brali ślub, była już w ciąży
Z kolei piosenkarka przed małżeństwem z producentem miała skromne doświadczenia miłosne. Jak sama mówiła w "People": "Miałam tylko trzech chłopaków i to niezbyt poważnych". Tamtego wieczoru w 2006 roku od razu zauważyła Brandona: "Przechodzi obok i wszystkich rozśmiesza. Powiedziałam sobie - skończę z nim, wiem, co mówię. [...] Po prostu coś poczułam".
Długo jednak nie dała mu znać o swoich uczuciach. "Kiedy w końcu wyznałam, że mi się podoba, był w szoku, bo myślał, że go nie cierpię. Nie dałam po sobie znać, że go lubię" - mówiła we wspomnianym wywiadzie.
11 lutego 2012 roku poszli w końcu na pierwszą randkę, w grudniu Kelly przyjęła oświadczyny Brandona, a w październiku 2013 roku wzięli ślub. Siedem miesięcy później powitali na świecie córkę River Rose, a dwa lata po niej rodzina powiększyła się jeszcze o syna Remingtona Alexandra.
Wyglądali na zgraną parę. Informacja o rozpadzie małżeństwa była zaskoczeniem
Związek Clarkson i Blackstocka był niezwykle medialny, bo piosenkarka w tym czasie święciła triumfy na listach przebojów. Wszyscy wiedzieli o tym, jak i kiedy się oświadczył, wszyscy usłyszeli o pierwszej i drugiej ciąży, a potem mogli podziwiać maluchy na zdjęciach w mediach społecznościowych.
W 2019 roku to mąż namówił Kelly, żeby zgodziła się poprowadzić swój własny program (miał rację, bo do dzisiaj pasmo jest hitem). Pracowali przy nim razem, razem jeździli na wakacje - wyglądali na zgraną parę. Nikt nie spodziewał się, że cokolwiek tam nie gra, do momentu, gdy w październiku 2020 roku Clarkson ogłosiła, że składa pozew o rozwód i od tego momentu właściwie przestała mówić o swoim prywatnym życiu.
Nie jest jasne, co dokładnie się między nimi wydarzyło, ale rozstanie nie wyglądało najlepiej - do mediów trafiały imponujące żądania obydwu stron. W marcu 2022 roku dobiegło końca, a Kelly musiała zapłacić byłemu mężowi 1,3 mln dolarów.
Po roku znów się rozliczali. Kelly Clarkson wyszła na swoje i to z nawiązką
Rok później piosenkarka skomentowała swoje życie prywatne, ale niezwykle oszczędnie. Jako gościni jednego z podcastów mówiła: "Chciałam, żeby było pięknie. Chciałam, żeby było niesamowicie. Chciałam, żeby było jak najlepiej, a czasami po prostu się to nie udaje". Podkreślała wówczas, że najważniejsza jest dla niej rodzina i tak już pozostało.
A w grudniu 2023 roku, tym razem w związku z czysto zawodowymi kwestiami, były mąż musiał zrekompensować się Kelly. Wypłacił jej aż 2,6 mln dolarów - dotyczyło to momentu, gdy pełnił rolę jej menadżera.
Po rozwiązaniu wszystkich spornych kwestii starali się razem wychowywać córkę i syna. Wkrótce Blackstock zachorował, a Clarkson na pewien czas przystopowała karierę, aby wspierać rodzinę. 7 sierpnia 2025 roku Brandon zmarł na czerniaka.
Kelly Clarkson wyznała po latach milczenia. 43-letnia gwiazda wciąż jest sama
Po latach milczenia Kelly Clarkson po raz pierwszy tak jasno odniosła się do swojego życia uczuciowego. Po medialnym rozstaniu i śmierci byłego męża, gwiazda nadal jest singielką i samodzielną mamą. Jej historia pokazuje, że czasem za miłość, która miała być na całe życie, trzeba zapłacić ogromną cenę - nie zawsze wyrażaną tylko w dolarach, bo tych ostatecznie dostała więcej, niż straciła. Kelly Clarkson, mimo wszystko, jest przykładem kobiety sukcesu, która robi swoje, bez względu na okoliczności. Ma status ikony popu, gwiazdy telewizyjnej i jest świetną mamą. Być może sama jest tylko dlatego, że nic więcej do szczęścia nie jest już jej potrzebne.






