Historia opowiedziana inaczej. Antoni Pawlicki o filmie, który skłania widza do refleksji
W studiu "halo tu polsat" gościł dziś Antoni Pawlicki, który opowiedział o swoim najnowszym filmie "Pojedynek". Produkcja już od pierwszych minut seansu wzbudza silne emocje i porusza widzów, a sam aktor podkreślił, że jest to jedna z tych historii, które zostają z odbiorcą na długo po zakończeniu projekcji.

Film, który porusza od pierwszych minut
Już na początku rozmowy Tomasz Wolny przyznał, że seans "Pojedynku" rozpoczął późno w nocy, co okazało się sporym błędem. Jak zdradził na antenie, film wciągnął go na tyle, że oglądał go do samego końca, nie mogąc oderwać się od ekranu.
"Zacząłem oglądać o północy i siedziałem do drugiej. Byłem wzruszony, wstrząśnięty, piekielnie poruszony. Generalnie - brawo", powiedział prowadzący.
Antoni Pawlicki zareagował skromnie, podkreślając, że choć jego rola nie jest pierwszoplanowa (wcielał się w Antoniego Tucholskiego), to sukces filmu jest zasługą całego zespołu twórców.
"Ja tam zagrałem drugoplanową postać, więc największe podziękowania należą się twórcom głównym: reżyserowi i ekipie. To naprawdę świetna robota" - zaznaczył aktor.
Bohater nieidealny, ale prawdziwy
W trakcie rozmowy pojawił się wątek sposobu budowania postaci w kinie historycznym. Tomasz Wolny zauważył, że wiele takich produkcji popada w patos lub tworzy bohaterów pomnikowych, z którymi trudno się utożsamić. Zdaniem Pawlickiego "Pojedynek" idzie w zupełnie innym kierunku.
"Bohater w polskim kinie bardzo często bywa jednowymiarowy - wielki, wspaniały, dobry, taki pomnikowy. A to nie jest nowoczesny sposób opowiadania historii" - tłumaczył aktor.
Jak dodał, dziś widzowie znacznie lepiej reagują na postacie z wadami i wewnętrznymi sprzecznościami.
"Dzisiaj opowiadamy historie przez antybohatera. Kogoś, kogo trochę kochamy, a trochę nie. Kto jest nam bliski, bo nie jest idealny" - wyjaśnił.
Dlaczego ten scenariusz go przekonał
Antoni Pawlicki zdradził, że to właśnie konstrukcja głównej postaci sprawiła, że zdecydował się na udział w projekcie. Bohater "Pojedynku" nie szuka heroizmu, a wręcz od niego ucieka, co zdaniem aktora - mocno przemawia do współczesnego widza.
"To jest ktoś, kto odpycha od siebie bohaterstwo. I myślę, że to bardzo rezonuje z dzisiejszym czasem", podkreślił.
Aktor zaznaczył, że film nie daje prostych odpowiedzi, ale zmusza do refleksji nad wyborami, które nigdy nie są czarno-białe.
Równocześnie dodał, że Polacy to naród, który słynie z bohaterstwa:
"Oglądasz ten film i po prostu nagle widzisz, że bycie Polakiem, bohaterem w sumie, to paradoksalnie jakby nie jest w tym sensie takie trudne, że my po prostu tacy jesteśmy. W zgodzie ze sobą jesteśmy tacy, nielogiczni, nieracjonalni, kłócimy się, nie potrafimy się dogadać, ale jak przyjdzie ten moment to jesteśmy".
Research i emocjonalna prawda
W rozmowie pojawił się również temat przygotowań do roli. Pawlicki przyznał, że przy filmach inspirowanych historią research jest nieunikniony, choć twórcy nie chcieli kopiować konkretnych postaci.
"Generalnie nasze postacie były inspirowane historycznymi bohaterami, właśnie po to, żebyśmy przefiltrowywali to przez siebie. Reżyser mówił: >>Słuchajcie, nie budujemy historycznych postaci, budujemy nas<<" - wyjaśnił.
Jak dodał, film pokazuje ludzi "z krwi i kości", a nie suche fakty znane z podręczników.
"To nie są tylko informacje zapisane w książkach. Tu widzimy żywych ludzi, ich emocje i wybory" - mówił.
Film, który zostaje z widzem na długo
Na koniec Antoni Pawlicki przyznał, że gotowy film zaskoczył nawet jego samego. Choć znał scenariusz, dopiero seans uświadomił mu, jak silnie "Pojedynek" może oddziaływać na emocje.
"Ten film zrobił też coś ze mną. Tego nie wyczytałem w scenariuszu. On we mnie też coś zrobił ważnego, ja byłem tym zaskoczony" - podsumował.
Na koniec Tomasz Wolny dodał, że rzadko zdarza mu się z pełnym przekonaniem polecać tego typu produkcje, jednak w tym przypadku zrobił wyjątek.
"Po obejrzeniu tego filmu naprawdę mogę go polecić" - zakończył.
Zobacz też:






