W "Pierwszej miłości" rywale, prywatnie motywują się nawzajem
Anna Rubaj już na początku rozmowy przypomniała, że w serialu jeden z bohaterów jest obecnym partnerem Marysi Radosz (granej przez Anetę Zając), a drugi wraca jako jej wielka miłość z przeszłości. Nic więc dziwnego, że emocji w nowych odcinkach nie brakuje.
"Mój bohater powraca w fatalnej formie. Zdewastowany psychicznie, fizycznie też nie najlepiej wygląda" - mówił Mateusz Kościukiewicz.
Z kolei Damian Kulec przyznał, że obecne wątki w serialu bywają bardziej wymagające niż trening.
"Granie w serialu wymaga dużo większej formy niż przebiegnięcie co najmniej półmaratonu" - żartował aktor.
Panowie nie ukrywali również, że między ich bohaterami pojawia się zdrowa rywalizacja, a konflikt na ekranie tylko podnosi emocje i mobilizuje ich do jeszcze większego zaangażowania.

Jak aktorzy "Pierwszej miłości" dbają o formę?
W trakcie rozmowy aktorzy opowiedzieli też o swoich sposobach na utrzymanie formy. Mateusz Kościukiewicz zdradził, że od lat przygotowuje się fizycznie do każdej roli i z wiekiem potrzebuje na to coraz więcej czasu.
"Staram się robić trzy treningi siłowe w tygodniu i cztery razy cardio. Uwielbiam też pływać" - przyznał.
Natomiast Damian Kulec opowiedział o swojej przemianie. "Trzy lata temu przeszedłem dość spektakularną metamorfozę, schudłem ponad 12 kilogramów w ciągu paru miesięcy" - mówił.
Aktor podkreślił, że dziś największym wyzwaniem jest dla niego pogodzenie treningów z codziennością i opieką nad pociechami.
"Największą gimnastyką jest ogarnięcie dzieci i codzienności w taki sposób, żeby móc wykonać trening" - przyznał.
"To był czerniak". Aktor zaapelował do widzów
Najbardziej poruszający moment rozmowy pojawił się wtedy, gdy Damian Kulec opowiedział o swojej diagnozie. Aktor zdradził, że podczas regularnej kontroli znamion wykryto u niego czerniaka.
"Okazało się, że jedno znamię było złośliwe. Po prostu był to czerniak" - wyznał.
Podkreślił jednak, że dzięki szybkiej reakcji udało się uniknąć poważniejszych konsekwencji zdrowotnych.
"Zachęcam każdego do badań. Naprawdę trwa sekundę umówienie się do dermatologa i zbadanie znamion. To może uratować zdrowie, jeżeli nie życie" - apelował.
Aktor przypomniał również o stosowaniu kremów z filtrem, szczególnie przed zbliżającym się sezonem letnim.
"Facet po czterdziestce nie musi kupować kabrioletu"
Z kolei w dalszej części rozmowy Mateusz Kościukiewicz szczerze opowiedział o wejściu w kolejny etap życia i pierwszych kompleksowych badaniach po czterdziestce. Aktor przyznał, że coraz częściej mówi się dziś o zdrowiu mężczyzn i profilaktyce, choć dla wielu nadal pozostaje to temat trudny i krępujący.
"Ja teraz skończyłem 40 lat i wszedłem w taki moment życia, w którym należy przeprowadzić takie pierwsze, kompleksowe badania. Na pewno nie jest to łatwy moment w życiu mężczyzny. Trochę zaczyna się o tym więcej mówić teraz, nie jest już to taki temat wstydliwy, ale myślę, że dalej gdzieś żyjemy w jakichś takich mocnych stereotypach tego, że facet po czterdziestce musi się rozwieść, musi kupić kabriolet i szaleć po mieście, co nie jest wcale prawdą" - powiedział aktor.

Na koniec rozmowy goście zgodnie podkreślili, że najważniejsze są regularne badania, ruch, dieta i zwykła troska o siebie.
Zobacz też:
Nawet 90 proc. Polaków może mieć niedobór witaminy D. Lekarz ostrzega
Tego lepiej nie rób na balkonie w bloku. Możesz narazić się sąsiadom albo dostać mandat






