Maria Prokop żyje między Warszawą a Teneryfą. Opowiedziała, jak sobie radzi
Z jednej strony Warszawa, w której czekają córka i ukochane psy, z drugiej słoneczna Teneryfa, gdzie znalazła swój azyl i prowadzi warsztaty jogi. Maria Prokop od kilku lat dzieli życie między Polskę a Hiszpanię, a podróżowanie stało się dla niej codziennością. Instruktorka jogi, trenerka oddechu i prowadząca nowego programu Polsatu "Wielka Miłość w Małym Mieście" połączyła się ze swojego domu na wyspie z Krzysztofem Ibiszem i Idą Nowakowską w "halo tu polsat".
"Tu jest bardzo dużo samolotów", zażartowała Maria, zapytana o życie na dwa domy. Wspomniała, że podróż do Polski trwa około pięciu i pół godziny, ale po tylu lotach nawet taka odległość przestała robić na niej wrażenie.
"Człowiek się przyzwyczaja. To już jest jak taka taksówka dla mnie", mówiła z uśmiechem.

Życie między dwoma krajami ma jednak swoje ograniczenia. Choć Teneryfa stała się dla Marii drugim domem, nie może pozwolić sobie na wielotygodniowe pobyty na wyspie.
"Jeżdżę bardzo dużo tam i z powrotem. Moje pieski nie podróżują, moja córka mieszka i studiuje w Warszawie. Nie mam takiej swobody, żeby tutaj być długo", wyjaśniła.
Na Teneryfę przyjeżdża między innymi po to, by organizować pięciodniowe warsztaty jogi dla kobiet. Wcześniej przygotowuje dom na przyjęcie uczestniczek, a po ich wyjeździe zostaje jeszcze na chwilę, żeby nacieszyć się ciszą i odpocząć.

Niebieskie drzwi i dziki ogród. Tak Maria Prokop znalazła dom na Teneryfie
Co takiego ma w sobie Teneryfa, że Maria postanowiła stworzyć tam swoje drugie miejsce na ziemi? Urzekły ją różnorodne krajobrazy, bliskość natury i wyjątkowa atmosfera wyspy, na której mieszkają ludzie z całego świata, w tym wielu Polaków.
"Taka Teneryfa jest. Przyjeżdżasz i od razu czujesz, że to jest miejsce, w którym możesz zostać", opowiadała.
Historia zakupu domu zaczęła się jednak zupełnie niewinnie. Maria i Marcin Prokop przeglądali ogłoszenia z nieruchomościami, początkowo tylko z ciekawości, zainspirowani znajomymi, którzy zdecydowali się kupić dom na wyspie.

"Trafiliśmy na ten dom z Marcinem tak samo, jak każda osoba, która szuka domu w Hiszpanii", wspominała Maria. Wśród ofert ich uwagę przyciągnęło coś nietypowego.
"Zobaczyliśmy takie dziwne niebieskie drzwi", opowiadała. Za nimi krył się stary budynek otoczony dzikim ogrodem. Maria już wtedy poczuła, że nieruchomość jest wyjątkowa. "Za tymi drzwiami kryje się coś magicznego", pomyślała.
Umówili się na oglądanie, a pierwsze wrażenie okazało się decydujące.
"Ja wiedziałam od razu, że to jest moje miejsce na ziemi", przyznała.

Zobacz też: Maria Prokop nową gwiazdą Polsatu. "Jestem bardzo podekscytowana"
Dom Marii Prokop był wypożyczalnią wielbłądów. Dziś odbywają się w nim warsztaty jogi
XIX-wieczny budynek przez kilkadziesiąt lat stał pusty, a przywrócenie mu dawnego uroku wymagało sporo pracy. Samo sprzątanie zajęło trzy miesiące. Maria podkreśliła jednak, że nie chcieli ingerować w zabytkową architekturę, a jedynie delikatnie wystylizować wnętrza.
Najbardziej zaskakująca jest historia pięciu pomieszczeń, które dziś Maria nazywa komnatami. W przeszłości ich mieszkańcy wyglądali bowiem zupełnie inaczej.
"Dom był miejską wypożyczalnią wielbłądów", zdradziła.
Jak wyjaśniła, zanim na Teneryfie upowszechniły się samochody, wielbłądy wykorzystywano do transportu. Nie każdy mógł pozwolić sobie na posiadanie własnego zwierzęcia, dlatego funkcjonowały wypożyczalnie.
Dzisiaj w dawnych pomieszczeniach dla wielbłądów odpoczywają uczestniczki warsztatów jogi.
"W każdej sypialni, gdzie teraz mieszkają dziewczyny, które przyjeżdżają na jogę, był taki boks dla wielbłąda", opowiadała Maria.
Maria Prokop o "Wielkiej Miłości w Małym Mieście". Zna już losy uczestników
Podczas rozmowy pojawił się również temat nowego programu Polsatu "Wielka Miłość w Małym Mieście", którego prowadzącą została Maria. Zdjęcia już się zakończyły, dlatego zna historie uczestników i wie, jak potoczyły się ich poszukiwania miłości. Mimo to z niecierpliwością czeka na telewizyjną premierę.
"Ja się czuję tak samo jak osoby zainteresowane tym programem, jak zainteresowana telewidzka", przyznała i dodała: "Program był bardzo ciekawy".
Z uśmiechem zażartowała także z pomysłu nakręcenia drugiego sezonu na Teneryfie. Kto wie, być może ukochana wyspa Marii jeszcze kiedyś stanie się scenerią telewizyjnych poszukiwań miłości.







