Maria Prokop zadebiutuje w nowej roli
Choć dla wielu widzów będzie to jej telewizyjny debiut, sama Maria podkreśla, że od lat czuje się swobodnie przed kamerą. W rozmowie z Tomkiem Wolnym nie ukrywała ekscytacji związanej z nowym wyzwaniem.
"Czuję się w tym jednocześnie troszeczkę zestresowana, ale głównie bardzo podekscytowana" - mówiła nasza gościni.
Jak wyjaśniła, przejście z mediów społecznościowych do telewizji wydaje jej się naturalnym krokiem: "Dla mnie to wszystko tak płynie naturalnie. Jedno wypływa z drugiego i wydaje mi się to w sumie tak naprawdę bardzo naturalne, bo ja od 10 lat gadam na Instagramie, gadam, gadam, gadam, gadam, gadam..." - podsumowała.
Nowa prowadząca zwraca uwagę, że niezależnie od wielkości ekranu najważniejszy pozostaje kontakt z odbiorcą i umiejętność budowania autentycznych relacji.
O czym będzie "Wielka miłość w małym mieście"?
"Wielka miłość w małym mieście" to nowy program Polsatu, który zadebiutuje w wiosennej ramówce 2027 roku. Format połączy elementy programu randkowego i dokumentu obyczajowego. Bohaterami będą samotni mężczyźni z mniejszych miejscowości, którzy marzą o znalezieniu partnerki i stworzeniu trwałego związku.
Obecnie trwa etap zgłoszeń kobiet zainteresowanych poznaniem uczestników. Po zakończeniu castingu wszyscy spotkają się w malowniczym gospodarstwie agroturystycznym, gdzie podczas codziennego życia, wspólnych aktywności i randek będą mieli okazję lepiej się poznać. Twórcy stawiają na naturalność, bez sztucznie kreowanych sytuacji czy widowiskowych konkurencji.
Jak tłumaczyła Maria Prokop:
"Nie będzie żadnych jakichś takich challenge'ów zorganizowanych, że oni będą musieli nagle wszyscy razem zeskoczyć z mostu, ale będzie to wszystko bardzo naturalne, bardzo płynne".
Maria Prokop: "Ja jestem ich kumpelą"
W programie Maria nie będzie klasyczną prowadzącą stojącą z boku wydarzeń. Jej zadaniem będzie przede wszystkim towarzyszenie uczestnikom i wspieranie ich w ważnym życiowym momencie. Sama określa swoją rolę jako osobę, która tworzy bezpieczną przestrzeń do rozmowy i budowania relacji.
"Że będę troszeczkę tak dawała kuratelę emocjonalną w tym całym zdarzeniu" - mówiła w "halo tu polsat".
Jednocześnie zaznaczyła, że nie zamierza nikogo oceniać ani pouczać.
"Ja nie jestem ich psycholożką. Ja nie jestem ich terapeutką. Ja nie jestem ich guru duchową czy kimkolwiek. Ja jestem ich kumpelą, która czasami powie im: stary, może troszeczkę byś spróbowała tak albo tak, coś tak z serca doradzić. Ale ja nie jestem tam po to, żeby doradzać. Ja jestem tam po to, żeby słuchać i wspierać" - podkreśliła.
To właśnie autentyczność i łatwość nawiązywania kontaktu miały przesądzić o tym, że produkcja powierzyła jej tę rolę.

Wygrała casting i zdobyła zaufanie produkcji
Jak zdradziła w "halo tu polsat", stanowisko prowadzącej nie trafiło do niej przypadkiem. Maria musiała przejść pełnoprawny casting, podczas którego sprawdzano, jak radzi sobie w rozmowach z uczestnikami.
"Bardziej się przy castingu denerwowałam niż tutaj na żywo na antenie" - wyznała Maria. "Bo ten pokój był (...) maleńki, szary, dziwny, te kamery były tak blisko. Te światła były takie wyraźne. I podstawiono mi dwóch kandydatów, którzy... Ja myślałam, że to są prawdziwi kandydaci. Tak mi powiedziano. Ale to były atrapy. Ale świetnie zagrali swoją rolę. Ja musiałam z nimi wejść w relacje. Porozmawiać naturalnie. Wyciągnąć z nich jakieś informacje na temat, dlaczego oni szukają tej miłości" - opowiadała.
"A ja kocham ludzi. Ja kocham rozmawiać z ludźmi. Więc dla mnie to było przyjemne. Pytać się dlaczego, a po co, a skąd, a co się poprzednio działo w twoim życiu" - dodała.
Choć sama przyznaje, że było to stresujące doświadczenie, właśnie wtedy mogła pokazać swoje największe atuty: naturalność, empatię i umiejętność słuchania.
"No i jakoś urzekłam produkcję właśnie tym, że potrafiłam z tymi panami po prostu tak normalnie, po przyjacielsku porozmawiać" - zauważyła nasza gościni.
Przed Marią Prokop wyjątkowo intensywne miesiące. Choć sama przyznaje, że nowa rola jest dla niej dużym wyzwaniem, nie brakuje jej entuzjazmu i energii. Jedno jest pewne: w "Wielkiej miłości w małym mieście" zamierza postawić na autentyczność, bliskość i prawdziwe emocje. A te, jak wiadomo, potrafią napisać najlepsze scenariusze.








