W poszukiwaniu unikalnej materii. Między paryskim butikiem a osiedlowym lumpeksem
Tworzenie scenicznego kostiumu rozpoczyna się zazwyczaj na długo przed pierwszym ruchem nożyczek krawieckich, a kluczem do sukcesu jest odpowiednia wizja i dobór tkanin. Kaminski nie korzysta z usług klasycznych stylistów czy stylistek; jak sam przyznaje, woli wcielać się w rolę pomysłodawcy i ściśle współpracować z zaufaną krawcową, panią Ludmiłą, czy kostiumografami oraz kostiumografkami ucieleśniającymi jego koncepcje. Proces gromadzenia materiałów to nieustanne artystyczne poszukiwania, niezależnie od szerokości geograficznej - od ekskluzywnych resztek z paryskiego domu mody Valentino, przez inspiracje czerpane prosto z nowojorskich pracowni (gdzie poszukiwano tkaniny rodem z serii o Harrym Potterze), aż po lokalne sklepy z odzieżą używaną.
Znakomitym przykładem oswajania mody jest sylwestrowa peleryna z piórami i ogromną kokardą. Błyszczący materiał, który pierwotnie nie przypadł do gustu artyście, został wypatrzony przez jego mamę w lumpeksie; odpowiednia obróbka krawiecka przemieniła go zaś w widowiskową kreację. W magazynie nie brakuje również sentymentalnych, precyzyjnie uszytych hołdów dla legend polskiej sceny - chociażby białego fraka stworzonego z myślą o sopockim festiwalu i wspólnym występie z Marylą Rodowicz, który stanowił bezpośrednie nawiązanie do niezapomnianego stylu Marka Grechuty. Obok nich spoczywają mocno wyeksploatowane, zniszczone wręcz buty taneczne z ery "Balu u Rafała", świadczące o dziesiątkach godzin spędzonych na estradach całego kraju. W szafie swoje zaszczytne miejsce znalazł jednak także zupełnie niepozorny, zwykły golf znany z okładki debiutanckiej płyty artysty.
Suknia ślubna z historią w tle. Ewolucja artystycznego stylu i świadome ograniczenie rozmachu
Bodaj największe emocje w zbiorach artysty budzi słynna suknia ślubna, w której odebrał on najważniejszą polską nagrodę muzyczną - statuetkę Fryderyka. Kontrowersyjny strój, zestawiony z oryginalnym bukietem inspirowanym wizerunkiem Kory, nie był jednak obliczony na tanią prowokację czy wywołanie pustego szumu; jego korzenie sięgają wprost do arcydzieł włoskiej kinematografii i twórczości Piera Paola Pasoliniego. Co więcej, kreacja ta składa się w rzeczywistości z trzech oddzielnych, nałożonych na siebie, oryginalnych sukien z minionych epok. Jak celnie zauważył piosenkarz, w przestrzeni show-biznesu takie przemyślane ruchy gwarantują zapamiętywalność; rzadko kto pamięta dziś pełną listę ówczesnych laureatów, ale nietuzinkowy strój na czerwonym dywanie trwale zapisał się w popkulturowej pamięci.
Mimo posiadania tak gigantycznej i ekstrawaganckiej kolekcji (która w przyszłości mogłaby stanowić trzon niemałego autorskiego muzeum), artysta powoli zamyka pewien estetyczny rozdział. Po erze spektakularnych cekinów i piór nadchodzi czas redukcji i znacznie mniejszego dystansu - powrót do klasycznego T-shirtu oraz prostych jeansów. Przejście z bogatych form do minimalizmu doskonale podsumowuje artystyczną filozofię gwiazdora. Zacytowana podczas wizyty myśl, wedle której moda zarezerwowana jest dla podążających, a prawdziwy styl należy do liderujących, stanowi najlepszą puentę dla każdej formy twórczej ekspresji.







