"Brałyśmy się za rogi". Jolanta Fajkowska i Maria Niklińska szczerze o relacji matka-córka
Dziennikarka Jolanta Fajkowska oraz jej córka, aktorka Maria Niklińska, były gościniami noworocznego wydania "halo tu polsat". Panie mówiły o swojej burzliwej (momentami) relacji, a także wspomniały o nowym wyzwaniu zawodowym Marii oraz cenie, jaką płaci się za łączenie intensywnej pracy zawodowej z (równie intensywnym) życiem rodzinnym.

Wokalistka, aktorka i... reżyserka. Niklińska staje za kamerą
Początek roku to tradycyjnie czas postanowień i nowych otwarć - nie inaczej jest w przypadku Marii Niklińskiej. Aktorka i wokalistka zdradziła w "halo tu polsat", że po hucznych urodzinach (28 grudnia skończyła bowiem 42 lata) w sylwestra postawiła na odpoczynek, by wejść w nowy rok z zupełnie nową energią. Szykuje się bowiem do ważnego debiutu w innej roli. Jak wyznała, aktorstwo i muzyka przestały jej wystarczać, dlatego postanowiła spróbować swoich sił po drugiej stronie kamery.
"Kręcę swój pierwszy film krótkometrażowy. Teraz go montuję i to jest taki naturalny krok dla mnie", mówiła, dodając, że czuła potrzebę "dodania czegoś więcej" do swojej artystycznej drogi.
Artystka nie chciała zdradzać zbyt wielu szczegółów projektu, ale ujawniła, że scenariusz jest częściowo inspirowany historiami rodzinnymi. To nawiązanie do relacji z mamą nie jest przypadkowe, bo jak przyznały obie panie, ich więź zawsze była bliska, choć nierzadko bywała też trudna i emocjonalna.
"Dwa Koziorożce". Fajkowska i Niklińska o burzliwej relacji
Zarówno Jolanta, jak i Maria są zodiakalnymi Koziorożcami, co - jak same przyznają - generuje sporo iskier.
"Tu się nie da spokojnie. Brałyśmy się czasami za rogi", przyznała szczerze Niklińska.
"Lubimy mieć swoje zdanie", dodała krótko Fajkowska.
Jednym z przełomowych momentów w ich relacji była decyzja Marii o wyprowadzce z domu chwilę po uzyskaniu pełnoletności. Dla jej matki było to początkowo zupełnie niezrozumiałe.
"Dziwiłam się. Gdy ma się tak dobrze w domu, wszystko zrobione, podane, wyprane, zaopiekowane [...]. I człowiek rezygnuje po to, żeby wszystko robić sam?", wspominała. Po chwili dodała jednak, że sama w czasach studenckich wybrała życie w akademiku, co nauczyło ją radzenia sobie w życiu.
Dziennikarka zauważyła przy tym, że na tym właśnie polega mądre rodzicielstwo: na popychaniu we właściwym kierunku, ale i pozwalaniu na błędy, by móc czerpać z nich własną naukę i satysfakcję.
Cena sukcesu. "Zastanawiam się, czy było warto"
W rozmowie nie zabrakło również momentów refleksji. Jolanta Fajkowska, która przez lata była jedną z twarzy telewizji i symbolem kobiety sukcesu, zdobyła się na gorzkie wyznanie dotyczące łączenia kariery z życiem prywatnym.
"Bardzo dużo pracowałam. Dzisiaj się zastanawiam, czy było warto. Było zapewne z punktu widzenia samej pracy, ale ile rzeczy mnie ominęło przez to, że nie byłam razem z córką", przyznała z żalem.
Dziś, jako wykładowczyni akademicka, dziennikarka stara się przekazać to doświadczenie młodszemu pokoleniu.
"Powtarzam swoim studentom i studentkom, żeby nie rezygnowali z życia rodzinnego, bo ono nie wróci. A praca jeszcze się może wydarzyć", podkreśliła stanowczo.
Mimo tych dylematów, Maria Niklińska zaznaczyła, że mama zawsze była dla niej wzorem nowoczesnej kobiety, która nie bała się walczyć o swoje marzenia. Co więcej, to właśnie Jolanta Fajkowska pozostaje dla córki najważniejszą doradczynią w sprawach zawodowych, również przy obecnym projekcie teatralnym Marii - spektaklu "Apetyt na czereśnie". Fajkowska, oglądając córkę na scenie, przyznała, że widzi w tym występie ducha samej Agnieszki Osieckiej, którą znała osobiście. Tekst o kobiecych pragnieniach, tęsknotach i miłości okazał się dla obu pań płaszczyzną do międzypokoleniowego porozumienia.
Zobacz też:






