Vincent między domami i ogrodami. Od drewnianych rzeźb do wielkoformatowych murali
"Moją internetową działalnością jest przede wszystkim pokazywanie miejsc nieoczywistych, takich, które nie przebiły się do powszechnej świadomości" - wyjaśniała Aleksandra Koper na początku wyprawy.
Jak dodała, szczególnie interesują ją najróżniejsze "dziwactwa", których w Polsce nie brakuje.
Brzózki doskonale wpisują się w tę definicję. Niewielkiej - bo zamieszkanej przez niewiele ponad sto osób - wsi w powiecie nakielskim rozpoznawalność przyniosły wielkoformatowe murale inspirowane malarstwem Vincenta van Gogha, pojawiające się na ścianach kolejnych zabudowań. Jak zauważyła Koper, przedstawienie jednego z dzieł artysty można tam znaleźć na niemal co trzecim domu.
Historia artystycznej przemiany miejscowości zaczęła się już pod koniec pierwszej dekady XXI wieku, gdy lokalna społeczność zaczęła podejmować działania mające uporządkować przestrzeń i przypomnieć o przeszłości wsi; w 2011 roku sformalizowano zaś działalność inicjatywy "Twórcze Brzózki". Za przedsięwzięciem stali między innymi Katarzyna i Waldemar Baszakowie, którzy z czasem zaczęli rozwijać spójną koncepcję artystyczną wsi.
Początkiem było zainteresowanie lokalną historią oraz dawnymi mieszkankami i mieszkańcami. Organizowane plenery rzeźbiarskie przyniosły drewniane postaci nawiązujące między innymi do tradycyjnych profesji, a niektóre z prac przedstawiają także osoby związane z Brzózkami współcześnie. Sztuka od początku miała więc wyrastać z samego miejsca i jego codzienności.
Przełom nastąpił w 2016 roku. Wtedy też narodził się pomysł, by ściany prywatnych domów i budynków gospodarczych wypełnić wielkoformatowymi pracami inspirowanymi twórczością van Gogha. Koncepcję kolejnych realizacji, dobór obrazów oraz ich dopasowanie do wiejskiej przestrzeni współtworzyli Baszakowie. Wybór artysty nie był jednak przypadkowy. Inspiracją stał się między innymi krajobraz Doliny Noteci, który przywodził na myśl plenery znane z jego obrazów. Pola, rozległe niebo i wiejska architektura okazały się naturalnym tłem dla charakterystycznego malarstwa van Gogha. Sam Waldemar Baszak wskazywał też na szczególną fascynację artystą, który odwracał się od wielkomiejskiego świata i szukał piękna w prostym, prowincjonalnym życiu.
Początkowo nowy pomysł wymagał przekonania lokalnej społeczności. Z czasem sytuacja całkowicie się jednak odwróciła - kolejne osoby zaczęły same zabiegać o to, by malowidła pojawiały się również na ich budynkach. Dziś w Brzózkach znajduje się jedenaście murali, a ich artystyczna przestrzeń obejmuje także kilkanaście anielskich kapliczek, drewniane rzeźby i kolejne drobne realizacje rozsiane po całej miejscowości. W 2025 roku wieś została ponadto wyróżniona tytułem jednego z "Cudów Polski" magazynu "National Geographic Traveler".
Nie tylko murale. Ola Koper zagląda tam, gdzie nie prowadzą oczywiste szlaki
Brzózki mają jednak do zaoferowania znacznie więcej niż same malowidła. Podczas spaceru pojawiają się również odrestaurowana stuletnia kapliczka, wspomniane drewniane rzeźby, prywatne ogrody oraz drobne elementy tworzone przez lokalną społeczność. Jest nawet poczta z własnymi znaczkami wykorzystującymi dzieła van Gogha oraz wizerunkiem listonosza z Arles - przyjaciela i modela malarza.
Właśnie takich detali Ola szuka podczas swoich podróży. Zamiast ograniczać się do popularnych zestawień, zagląda do bibliotek, wertuje dawne publikacje i sięga po zapomniane przewodniki.
"Szukanie takich miejsc to duże wyzwanie" - przyznała.
Szczególnie cenne okazują się dla niej wydawnictwa z czasów PRL-u, gdy możliwości zagranicznych wyjazdów były znacznie mniejsze, a rodzima turystyka zajmowała w przewodnikach dużo więcej miejsca. To właśnie w podobnych publikacjach przetrwały informacje o atrakcjach, które później zniknęły z powszechnej świadomości.
Drugim źródłem pozostają mieszkańcy i mieszkanki. Koper pyta o lokalne historie, zagląda za otwarte furtki i sprawdza tropy, których próżno szukać na popularnych mapach. W Brzózkach trafiła w ten sposób między innymi do niezwykle barwnego prywatnego domu i ogrodu, spotkała też osoby pamiętające miejscowość jeszcze sprzed artystycznej przemiany.
Pierwsza wyprawa w ramach "W Polskę jedziemy" dobrze pokazuje tym samym ideę całego cyklu. Aleksandra nie próbuje docierać tam, gdzie wcześniej nie stanął nikt, lecz wydobywa z zapomnienia miejsca i historie odkryte już przez innych. Brzózki przypominają zaś, że czasami wystarczy zejść z najbardziej oczywistej trasy, by znaleźć coś zupełnie nieoczekiwanego.







