Gość i gościni programu przekonywali, że pierwsze dni września są dobrym momentem na wyjście do lasu. Szklarzewska szczególnie polecała Podlasie - a na potwierdzenie przyniosła do studia koszyk okazów zebranych właśnie tam. Skorupski wskazywał z kolei, że według prezentowanego w programie radaru grzybowego dobre warunki panowały przede wszystkim w północnej, centralnej oraz wschodniej części kraju. Zastrzegł jednak, że nawet w obrębie jednego regionu sytuacja może znacząco różnić się między poszczególnymi kompleksami leśnymi.
Borowik pod sosną, koźlarz pod brzozą. Drzewa nierzadko wskazują drogę
Jednym z najważniejszych czynników pozostaje wilgoć - sam deszcz nie sprawia jednak, że następnego ranka las natychmiast wypełnia się grzybami. Grzybnia potrzebuje odpowiednich warunków i czasu, przy czym tempo rozwoju różni się w zależności od gatunku, temperatury czy wcześniejszego uwilgotnienia podłoża. W programie Szklarzewska wskazywała, że po opadach warto odczekać kilka dni i zwracać uwagę również na temperaturę.
Nie istnieje przy tym jeden rodzaj lasu, który gwarantowałby pełny koszyk. Grzyby można znaleźć zarówno w drzewostanach iglastych i liściastych, jak i mieszanych, a wybór miejsca powinien zależeć przede wszystkim od poszukiwanego gatunku.
"Mieszane mają tę przewagę, że możemy tam znaleźć więcej gatunków" - tłumaczył Skorupski.
Kluczowe znaczenie ma bowiem mikoryza, czyli związek grzybni z korzeniami określonych roślin; w praktyce oznacza to, że przy poszukiwaniu konkretnych gatunków warto zwracać uwagę także na rosnące wokół drzewa. Kurki można spotkać zarówno w lasach liściastych, jak i iglastych, podczas gdy siedzunie sosnowe (zwane też kozimi brodami) związane są z sosnami. Koźlarze również mają swoich charakterystycznych "partnerów" - pomarańczowo-żółte występują pod brzozami, czerwone zaś między innymi pod dębami i osikami. Mniej wybredny pozostaje borowik szlachetny, którego znaleźć można chociażby w sąsiedztwie sosen i brzóz; borowik sosnowy jest jednak znacznie silniej związany z sosnami.
Większa liczba drzew w lesie mieszanym zwiększa więc przede wszystkim różnorodność potencjalnych znalezisk. Nie oznacza natomiast automatycznie, że właśnie tam owocników będzie najwięcej.
Do tych samych miejsc warto wracać. Grzybnia może przetrwać latami
Znalezienie pojedynczego okazu powinno być sygnałem, by zwolnić i dokładnie przyjrzeć się najbliższemu otoczeniu. Widoczny nad ziemią grzyb jest jedynie częścią znacznie większego organizmu - jego grzybnia rozwija się pod ściółką i może wytwarzać kolejne owocniki w niewielkiej odległości od pierwszego.
"Strzępki grzybni są pod ściółką. My tego nie widzimy, a naprawdę mogą się pojawić w bardzo bliskiej odległości" - wyjaśniała Szklarzewska.
Ta sama zasada sprawia, że grzybiarze i grzybiarki przez lata wracają do sprawdzonych miejsc. Jeżeli w danym punkcie istnieje grzybnia, rosną odpowiednie drzewa, a pogoda ponownie stworzy sprzyjające warunki, szansa na kolejne zbiory rośnie. Nie stanowi to jednak gwarancji sukcesu każdego roku - o pojawieniu się owocników decyduje cały zestaw zmiennych.
Znaczenie może mieć także wiek drzewostanu. Jak wskazywała leśniczka, w młodszych lasach warto wypatrywać między innymi maślaków, podczas gdy starsze drzewostany sprzyjają poszukiwaniom borowików. Nie każdy fragment lasu jest jednak dostępny dla zbierających - zakaz wstępu obejmuje między innymi uprawy leśne do czterech metrów wysokości, a grzybów nie wolno zbierać również na terenach objętych innymi ograniczeniami.
Czy koniecznie trzeba pojawić się w lesie o świcie? Nie, choć wczesna pora ma swoje zalety. Daje przede wszystkim przewagę praktyczną - przez dany teren zdążyło wcześniej przejść mniej osób, a do zmroku pozostaje więcej czasu.
Koszyk zamiast reklamówki. Jak prawidłowo zbierać grzyby?
Samo znalezienie grzyba to dopiero połowa sukcesu. Gościni programu zwróciła uwagę, że do lasu najlepiej zabrać przewiewny, wiklinowy koszyk; plastikowa reklamówka jest znacznie gorszym rozwiązaniem - zatrzymuje wilgoć i ciepło, a znajdujące się wewnątrz grzyby szybko tracą świeżość. Materiałowa torba może z kolei sprawdzić się awaryjnie, ale nie chroni kruchych owocników równie dobrze jak sztywny koszyk.
Szklarzewska rekomendowała także ostrożne wykręcanie grzybów i wstępne oczyszczanie ich jeszcze w lesie. Przy rozpoznawaniu niektórych gatunków warto zachować grzyb w całości, ponieważ szczegóły budowy trzonu, kapelusza czy jego spodniej części mogą mieć znaczenie dla prawidłowej identyfikacji.
Nie należy natomiast niepokoić się samą zmianą koloru miąższu. Niektóre grzyby po przecięciu lub uszkodzeniu sinieją na skutek zachodzących w nich reakcji chemicznych. Jak tłumaczył Skorupski, jest to naturalna cecha części gatunków - i sama w sobie nie przesądza ani o ich jadalności, ani toksyczności.
Znacznie ważniejsza jest podstawowa zasada - do koszyka powinny trafiać wyłącznie grzyby, których oznaczenia jest się pewnym.
Jadalny czy trujący? Na takie "patenty" lepiej nie liczyć
Próbowanie językiem, obserwowanie zmiany koloru albo sprawdzanie, czy grzyb ma od spodu charakterystyczną "gąbkę" - żaden podobny patent nie pozwala bezpiecznie oddzielić wszystkich gatunków jadalnych od niejadalnych i trujących.
"Nie ma takiej zasady. [...] Trzeba po prostu znać poszczególne gatunki" - podkreślał Skorupski.
Grzyby z hymenoforem rurkowym, potocznie określanym właśnie jako "gąbka", rzeczywiście uchodzą za łatwiejszą grupę dla początkujących, ale również wśród nich występują gatunki niejadalne, bardzo gorzkie czy trujące. Sam wygląd spodniej części kapelusza nie jest więc przepustką do garnka.
Jeżeli oznaczenie budzi wątpliwości, najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest pozostawienie grzyba w lesie. Zebrane okazy można też skonsultować w sanepidzie. Skorupski wspominał ponadto o internetowych grupach skupiających osoby znające się na grzybach, choć zdjęcie nie powinno zastępować profesjonalnej oceny wtedy, gdy od rozpoznania zależy decyzja o spożyciu.
Ostrożność jest tym ważniejsza, że podobieństwo między gatunkami potrafi zmylić niedoświadczone osoby. Szklarzewska jako przykład podała popularną kurkę, czyli pieprznika jadalnego, który może zostać pomylony z lisówką pomarańczową. Pomocne mogą być atlasy oraz materiały przygotowywane przez Lasy Państwowe, jednak na początku najlepszym rozwiązaniem pozostaje wspólne wyjście z kimś, kto ma większe doświadczenie.
Jeżeli las tym razem okaże się pusty, pozostaje spacer - to lepszy finał grzybobrania aniżeli pełny koszyk z choćby jednym niepewnym okazem.







