Dyplom z Oksfordu i perspektywa wielkiej kariery. Dlaczego postanowiła wszystko zmienić?
Nim Eva zu Beck zdobyła popularność jako podróżniczka i twórczyni internetowa, pracowała w branży medialnej i technologicznej, między innymi w Londynie. Po ukończeniu studiów na Uniwersytecie Oksfordzkim miała przed sobą kolejne możliwości zawodowe, jednak z czasem zaczęła zastanawiać się, czy rzeczywiście tak chce spędzić następne lata.
"Zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę nie buduję własnego marzenia, tylko pracuję na to, aby budować marzenia kogoś innego" - wyjaśniała w studiu, wspominając okres spędzony w korporacyjnym środowisku.
Decyzja o zmianie nie ograniczyła się przy tym do rezygnacji z pracy. Eva zakończyła również małżeństwo, pozostawiając za sobą niemal całą dotychczasową codzienność. Jak przyznała, najbliżsi byli zaskoczeni jej postanowieniem, a wiele osób nie rozumiało, dlaczego odchodzi od rzeczywistości, którą z zewnątrz można było uznać za niemal idealną.
Pierwszym kierunkiem stał się Nepal, gdzie wyruszyła na wymagający trekking do bazy pod Mount Everestem. Choć nie miała wówczas dużego doświadczenia w wysokogórskich wędrówkach, pokonała trasę prowadzącą na wysokość ponad pięciu tysięcy metrów. Wyprawie towarzyszyło jednak przekonanie, które z perspektywy czasu ocenia zupełnie inaczej.
"Przyznam, że chyba rozpoczęłam ją z takim naiwnym przekonaniem, że gdzieś na końcu świata, na wysokiej górze będę w stanie sama siebie odnaleźć" - wspominała.
Szybko okazało się, że odpowiedź na pytanie o własne miejsce w świecie nie czeka na himalajskiej górze. Poszukiwania trwały znacznie dłużej i zaprowadziły zu Beck w kolejne, często trudno dostępne zakątki globu.
Osiemdziesiąt krajów i "przenośny" dom. Dziesięć lat w nieustannej podróży
W następnych latach Eva zu Beck przemierzyła między innymi Pakistan, Iran, Afganistan, Irak i Jemen. Odbyła również samotną wyprawę konną przez mongolskie pustkowia, wędrowała po Himalajach i podejmowała wymagające wyzwania wytrzymałościowe. Jej wyjazdy dalekie były od typowych wakacji - często wiązały się z koniecznością samodzielnego radzenia sobie w trudnych warunkach.
Szczególne miejsce w tej historii zajmuje Land Rover Defender, który stał się dla podróżniczki domem na kołach. Osiemnastoletni wówczas samochód przystosowała do długich wypraw z pomocą wujka; zamiast wyposażenia typowego kampera znalazły się w nim prosta ławka, skrzynki do przechowywania rzeczy i namiot zamontowany na dachu.
Tym właśnie pojazdem wyruszyła najpierw w samotną podróż do Turcji, a następnie wysłała go do Meksyku, skąd przejechała przez Amerykę Północną aż na Alaskę. Jeszcze na początku 2026 roku dotarła nim również na Saharę.
Podróżowanie w pojedynkę, zwłaszcza jako kobieta, wiązało się jednak z dodatkowymi obawami. Eva przyznawała, że miała świadomość możliwych zagrożeń, ale doświadczenia wyniesione z różnych części świata pozwoliły jej także dostrzec coś, co nie zawsze znajduje odzwierciedlenie w powszechnych wyobrażeniach o odległych krajach.
"Podróżując jako kobieta, tak naprawdę spotkałam się z życzliwością, z przyjaźnią, z miłością. Nawet w krajach, które wydawałyby się bardzo niebezpieczne" - podkreślała.
Z czasem nieustanne przemieszczanie się zaczęło jednak przynosić zmęczenie. Jak wyjaśniała, same wyprawy nie stały się dla niej nudne, lecz związana z nimi praca i życie w ciągłym ruchu doprowadziły do wypalenia. Coraz wyraźniej dostrzegała również, że odwiedzanie następnych miejsc niekoniecznie przybliża ją do odpowiedzi na najważniejsze pytania.
Namiot, bacówka i Tatry. Eva zu Beck odnalazła dom w Polsce
Choć wychowywała się częściowo w Wielkiej Brytanii i przez lata mieszkała za granicą, ostatecznie postanowiła wrócić nad Wisłę. Wcześniej nie sądziła, że kiedykolwiek podejmie taką decyzję - z czasem zaczęła jednak na nowo doceniać polską przyrodę, kulturę, tradycje i język.
Zamiast jednego z dużych miast wybrała Podhale. Od trzech lat mieszka na położonej wysoko w górach działce, z której roztacza się widok na Tatry. Jej codzienność znacznie odbiega jednak od standardowego wyobrażenia o własnym domu.
Przez większą część roku Eva mieszka w dużym, białym namiocie, co określa mianem glampingu. Gdy temperatura spada, przenosi się do niewielkiej bacówki o powierzchni zaledwie dwunastu metrów kwadratowych. Przez pierwsze dwa lata nie miała tam dostępu ani do prądu, ani do bieżącej wody, a na działce nadal nie ma kanalizacji.
Mimo surowych warunków czuje, że właśnie tam znalazła swoje miejsce. W ubiegłym roku kupiła także dwa konie, które zamieszkały razem z nią. Zapytana, czy zamierza osiąść tam na stałe, odpowiedziała twierdząco.
Życie z dala od miasta nie oznacza jednak rezygnacji z pracy czy kolejnych wypraw. Eva nadal utrzymuje się przede wszystkim z tworzenia materiałów internetowych, a swoje doświadczenia opisała również w książce "Własną drogą. Opowieść o poszukiwaniu wolności, przygody i nieodkrytego dotąd życia", której polskie wydanie ma premierę 12 listopada. Publikacja poświęcona jest nie tylko podróżom, lecz także osobistej przemianie autorki. Historia życia na Podhalu, jak zasugerowała sama Eva, mogłaby natomiast stać się tematem kolejnej książki.







