Ruszyły same przez USA. Gwiazda "Farmy" i reżyserka programu pokonały tysiące kilometrów
Karolina Ura, finalistka programu "Farma", oraz Joanna Sikora - reżyserka związana z telewizyjnym hitem Polsatu w rozmowie z Katarzyną Cichopek i Maciejem Kurzajewskim opowiedziały o swojej niezwykłej podróży przez Stany Zjednoczone - z Los Angeles do Miami, którą odbyły wynajętym samochodem, tylko we dwie.
Na początku rozmowy prowadzący byli ciekawi, jak bardzo życie Karoliny zmieniło się po udziale w programie. "Bardzo się zmieniło, kurcze, przekraczam granice swoje przede wszystkim!", odpowiedziała nasza gościni i wspomniała o synach oraz mężu, których odważyła się zostawić, a którzy, jak się okazało, świetnie sobie bez niej poradzili, chociaż z pewnością tęsknili.
"Mogę się spełniać i robić to, co kocham, co lubię, pokazywać się ludziom, tym bardziej, że chcą mnie oglądać, dlatego tymbardziej jestem zadowolona", dodała jeszcze.

Pomysł na podróż życia zaczął się od jednego zdjęcia
"8 tysięcy kilometrów, bo finalnie tyle nam wyszło. A miało być 4-6 tysięcy", zdradziła Joanna Sikora.
Historia ich wyprawy ma zaskakująco prosty początek. Inspiracją okazało się jedno zdjęcie - kobieta w kowbojskim kapeluszu.
"Przesłałyśmy sobie zdjęcie. I był telefon - lecimy, od razu", wspominała Karolina, a Joanna dodała, że natychmiast powstał plan, aby odtworzyły wspomnianą fotografię: "Musimy lecieć do Teksasu!".
To jedno zdjęcie uruchomiło wyobraźnię i pomysł, by ruszyć do Stanów Zjednoczonych. Od inspiracji do decyzji był już tylko krok - a potem przyszła realizacja planu.
Zobacz też: Aksel Rumenov po zwycięstwie w "Farmie": "Nigdy w życiu nie byłem z siebie tak dumny"
Z Los Angeles do Miami. Co najbardziej zaskakuje w podróży przez USA
"Teksas się rozwinął na kilka stanów", mówiła Karolina Ura, bo ich wyprawa finalnie okazała się dużo dłuższa niż zakładały. Uczestniczka "Farmy" zdradziła jednak, że mimo cudownych wrażeń, miewała momenty zwątpienia:
"Przerażało mnie to, że my opowiadałyśmy ludziom skąd dokąd jedziemy, a każdy robił takie oczy. Nie wiedziałyśmy czego się spodziewać!".
"Zaczynałyśmy w L.A., przejechałyśmy przez 6 stanów kończąc w Miami i każdy spotkany Amerykanin, z którym rozmawiałyśmy po drodze, jak mówiłyśmy, że zaczęłyśmy w L.A., a skończmy w Miami, robił oczy »jak pięć złotych«", potwierdziła Joanna Sikora
Trasa, którą pokonały, prowadziła przez różnorodne krajobrazy i regiony. Jednym z największych zaskoczeń okazał się ogromny kontrast kulturowy oraz różnorodność natury.
Podczas podróży można zetknąć się zarówno z surowymi, pustynnymi terenami, jak i zupełnie innym stylem życia i mentalnością mieszkańców kolejnych stanów.
Dwie kobiety w trasie przez USA. Jak reagują Amerykanie
Samotne podróżowanie kobiet bywa często obarczone stereotypami i obawami. Tak jak wspomniały nasze gościnie, nawet Amerykanie dziwili się, gdy opowiadały im o swoich zamiarach. W ich przypadku rzeczywistość okazała się zupełnie inna.
Zamiast dystansu czy nieufności spotykały się z otwartością, uśmiechem i gotowością do rozmowy. Lokalni mieszkańcy reagowali życzliwie i z zaciekawieniem.
Karolina dodała też, że ich wygląd zdecydowanie pomógł w podróży - ją często "lokalsi" brali za Meksykankę lub Hiszpankę, a Joanna ma tak mocny wizerunek, że to wystarczało, aby dodać im pewności siebie. "Wszyscy mi schodzili z drogi!", śmiała się w naszym studiu.
Uczestniczka "Farmy" dodała jeszcze, że rozmowy z Amerykanami były dla nich wyjątkowo cenne. Okazało się, że ludzie, których spotykały chętnie dzielili się z nimi historiami swojego życia, nawet tymi najtrudniejszymi.
"Kwintesencją tej podróży były historie tych ludzi, one były po prostu przepiękne", mówiła.
Zobacz też: Rajska plaża Europy, na którą wejdziesz tylko po rezerwacji i zaskakujących zasadach
Najbardziej nietypowe sytuacje z podróży. To zapamiętały najbardziej
W trakcie wyprawy nie zabrakło momentów zaskakujących i humorystycznych, które najlepiej oddają charakter tej przygody.
Do najbardziej zapadających w pamięć należały zwyczajne czynności wykonywane w nietypowych okolicznościach - jak choćby oczekiwanie na pranie w surowym krajobrazie Arizony czy Nowego Meksyku. Swoisty kontrast tworzyły także sytuacje, w których stylizacja inspirowana Dzikim Zachodem spotykała się z nowoczesnym, miejskim klimatem Teksasu.
Karolina Ura wspomina szczególnie jedną z przygód: "Wkroczyłyśmy na pewne ranczo bez pozwolenia. Jak wiadomo, tam nie za bardzo wolno bez pozwolenia. Troszeczkę byłyśmy zdziwione, ale pani też opowiedziała nam historię".
"Powiedziała, że w zeszłym roku też byli u niej Polacy, więc bardzo dobrze ich wspomina", dodała Joanna Sikora i uzupełniła: "Te rancza w Stanach są bardzo pilnowane, oni się boją, wiecie, o konie - tam są bardzo drogie zwierzęta". Bohaterki dodały też, że dla właścicieli rancz bardzo cenni są też wykwalifikowani cowboy'e, których trudno dzisiaj znaleźć, a których czasem "konkurencja" próbuje namówić do przejścia na inne gospodarstwo.
To dopiero początek. Bohaterki już planują kolejne podróże
Po doświadczeniach z trasy przez USA jedno jest pewne - na tej wyprawie się nie skończy. Kolejne pomysły są już w trakcie realizacji, a apetyt na podróżowanie wyraźnie rośnie.
"Trochę na Europę, myślę, że byśmy chciały sobie pojechać", mówiła Karolina Ura. "Mi to Borneo siedzi w głowie", dodała Joanna Sikora. Mają więc na oku zupełnie inne kierunki, ale z pewnością wybiorą razem coś równie emocjonującego jak Stany Zjednoczone.
A za mniej więcej rok na ekrany telewizji Polsat wróci program, dzięki któremu Karolina Ura poznała Joannę Sikorę. Co dzisiaj uczestniczka "Farmy" doradzałaby widzom chcącym wziąć udział w wymagającym programie?
"Być sobą przede wszystkim, bo to jest w cenie. Nie kreować żadnej postaci. Iść do przodu, walczyć o siebie", powiedziała na koniec rozmowy.







