Północny rodowód. O fenomenie kościołów słupowych i dziejach norweskiego oryginału
Czas powstania pierwotnej bryły późniejszej Świątyni Wang przypada na przełom XII i XIII wieku; choć w Skandynawii z powodzeniem wznoszono już wówczas monumentalne budowle z kamienia - czego przykładem pozostaje między innymi Nidarosdomen, a więc katedra w dzisiejszym Trondheim - drewno wciąż pozostawało najłatwiej osiągalnym surowcem (szczególnie poza większymi ośrodkami miejskimi). Szacuje się, że do końca średniowiecza na terenie Norwegii wzniesiono blisko dwa tysiące drewnianych świątyń określanych mianem stavkirker; ich forma stanowiła architektoniczne rozwinięcie dawnych technik palisadowych - nowe metody pozwalały jednak skutecznie chronić drewno przed działaniem wilgoci.
Konstrukcja "kościołów słupowych" (tak wszak przełożyć można ich norweską nazwę) opierała się na podniesionej ramie spoczywającej na kamiennych fundamentach; główne obciążenie przenosiły pionowe słupy, spięte ze sobą systemem poziomych belek, podczas gdy ściany tworzyły pionowo ułożone deski. Do budowy wykorzystywano specyficzną odmianę miejscowej sosny - drewno, które za sprawą dużej zawartości żywicy, doskonale znosiło mrozy i opady. Sztywność bryły osiągano natomiast przede wszystkim dzięki kunsztownym złączom ciesielskim, choć - co przeczy powielanym do dziś obiegowym opiniom - w ograniczonym zakresie stosowano również okucia i inne metalowe elementy.
Po dziś dzień na terenie Królestwa Norwegii przetrwało zaledwie dwadzieścia osiem tego typu budowli; przykładem konstrukcji, która zmieniła swoje pierwotne położenie (a przy tym i pierwotną formę) jest zaś kościół służący niegdyś społeczności Vang ‒ osady zlokalizowanej w regionie Valdres ‒ aż do początku XIX wieku. Wtedy też, mimo zachowania drewnianej konstrukcji w relatywnie dobrym stanie, dawna świątynia przestała zaspokajać potrzeby lokalnej społeczności, na co złożyły się zarówno kwestie demograficzne, jak i praktyczne (słabo oświetlone wnętrze nie przystawało wszak do sposobu sprawowania luterańskich nabożeństw). W 1832 roku podjęto tym samym decyzję o budowie nowego kościoła; stary został zaś przeznaczony do rozbiórki.
Karkonoska rekonstrukcja. O transporcie przez Europę i odbudowie pod Śnieżką
Przed ostatecznym demontażem obiekt uchroniła interwencja Johana Christiana Dahla ‒ norweskiego malarza epoki romantyzmu, który zapisał się w historii jako pionier ochrony kościołów słupowych; początkowo próbował on ocalić budowlę bez konieczności opuszczania przez nią kraju ‒ propozycje przeniesienia do Christianii (a więc dzisiejszego Oslo), gdzie miałaby pełnić funkcję kaplicy królewskiej, czy też próby ulokowania tejże w Bergen, okazały się jednak bezskuteczne. Wobec braku systemowego wsparcia Dahl zdecydował się na działanie bezpośrednie - na początku 1841 roku wziął udział w publicznej licytacji (co w ówczesnych realiach stanowiło standardową procedurę "przedrozbiórkową" ‒ przeznaczone do likwidacji budynki sprzedawano temu, kto zaoferował najwyższą kwotę za pozyskany w ten sposób materiał) i samodzielnie kupił drewnianą konstrukcję za 86 speciedalerów, 1 ort i 7 skillingów (co stanowiło niebagatelną kwotę); warunkiem transakcji było jednak uprzątnięcie placu do końca roku. Malarz wykorzystał wówczas dawne znajomości i drogą listowną przekonał panującego od niedawna króla Prus, Fryderyka Wilhelma IV, do zakupu obiektu oraz opłacenia kosztów jego relokacji.
Zadanie inwentaryzacji i nadzoru nad demontażem zlecono niemieckiemu architektowi, Franzowi Wilhelmowi Schiertzowi, który wykonał pionierską jak na ówczesne standardy pracę dokumentacyjną; jego precyzyjne rysunki do dziś pozostają bezcennym źródłem wiedzy o pierwotnym wyglądzie świątyni. Latem wszystkie elementy oznaczono i spakowano, by we wrześniu dostarczyć je do portu w Lærdalsøyri, gdzie załadowano je na pokład statku "Haabet", który po dwóch miesiącach rejsu zawinął do Szczecina. Ostatni odcinek trasy zdemontowany kościół pokonał na rzecznych barkach, docierając do Berlina, gdzie części pozostały przez zimę na dziedzińcu ówczesnego Muzeum Królewskiego (dziś znanego jako Stare Muzeum). Według początkowych założeń ocalony obiekt miał stanąć na Pawiej Wyspie pod Poczdamem (gdzie znajdowała się królewska rezydencja z romantycznym parkiem i menażerią) w charakterze architektonicznego eksponatu.
Pierwotną koncepcję porzucono najprawdopodobniej za sprawą hrabiny Fryderyki von Reden z Bukowca, która miała przekonać króla do przeniesienia obiektu w Karkonosze, argumentując to trudną sytuacją miejscowej ludności ewangelickiej. Wiosną 1842 roku skrzynie z drewnem ponownie załadowano więc na rzeczne barki i przetransportowano w górę Odry, a następnie na wozach konnych dowieziono prosto do dzisiejszego Karpacza. Nowe miejsce dla kościoła wyznaczono na wysokości 885 metrów nad poziomem morza, w Karpaczu Górnym, przy drodze prowadzącej na Śnieżkę. Kamień węgielny wmurowany został kilka miesięcy później, 2 sierpnia 1842 roku w obecności samego króla Fryderyka Wilhelma IV.
Zrekonstruowanie budowli stanowiło dla lokalnych rzemieślników ogromne wyzwanie, nigdy wcześniej nie widzieli oni wszak żadnego kościoła słupowego. Mimo doskonałych rysunków Schiertza, zdecydowana większość przywiezionych materiałów została odrzucona. Z oryginalnej norweskiej substancji zachowano tylko główną konstrukcję nośną - podwaliny, słupy i oczepy - oraz rzeźbione obramowania drzwi, podczas gdy zewnętrzne obejście oraz wszystkie pionowe deski ścienne wykonano z nowego drewna; całkowicie wymieniono również więźbę dachową. Wprowadzono przy tym istotne modyfikacje funkcjonalne oraz wizualne ‒ w ścianach wycięto okna niemające historycznego precedensu, odtworzona apsyda otrzymała nietypowy, barokowy dach, a portale zamontowano odwrotnie, kierując ich rzeźbione zdobienia do wewnątrz. Zrezygnowano ponadto z odtworzenia dekorowanego sufitu nad chórem, uznając go za "zbyt katolicki" dla świątyni protestanckiej. Obok samej budowli wzniesiono z kolei niezależną wieżę z dolnośląskiego granitu, która miała osłaniać drewniany zabytek przed wpływem wiatrów. Prace pochłonęły łącznie ponad 75 tysięcy marek. 15 października 1843 roku, w dniu urodzin króla, na dachu umieszczono sygnaturkę z datą "1200" (odwołującą się do domniemanego czasu wzniesienia norweskiej budowli), niespełna rok później świątynia została oddana do użytku.
Dzisiejsza wartość obiektu opiera się przede wszystkim na zachowanych, autentycznych fragmentach z przełomu XII i XIII wieku. Badający budowlę norweski architekt Arne Berg - na podstawie analizy układu czterech wewnętrznych słupów - doszedł do wniosku, że najstarsze elementy należały pierwotnie do świątyni typu Sogn (z podwyższonym dachem centralnym); potwierdza to szacowaną na 1200 rok datę budowy, choć lokalne przekazy sugerują, że jeszcze przed opuszczeniem Norwegii obiekt mógł być już wcześniej przenoszony lub gruntownie przebudowywany (być może około 1600 roku). Na zachowanych portalach przetrwała misterna plecionka z motywami roślinnymi oraz wizerunkami węży i smoków. Wewnętrznych wejść strzegą rzeźby często interpretowane jako lwy, na półkolumnach umieszczono ludzkie twarze, a na portalu północnym zachowała się runiczna inskrypcja; tłumaczona tradycyjnie jako "Eindridi chudopalcy", stanowiła najprawdopodobniej sygnaturę ówczesnego snycerza.
Po 1945 roku zabytek przeszedł pod opiekę polskiego Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego i do dziś (jako Kościół Górski Naszego Zbawiciela) służy miejscowej wspólnocie luterańskiej. Nieodłączną częścią jego historii pozostaje przyległy cmentarz (z zachowanymi, dawnymi nagrobkami), na którym spoczęli między innymi twórca Wrocławskiego Teatru Pantomimy Henryk Tomaszewski oraz poeta Tadeusz Różewicz. Obecnie Świątynia Wang przyciąga około dwustu tysięcy turystów i turystek rocznie, co czyni ją najprawdopodobniej najczęściej odwiedzanym kościołem słupowym na świecie, stanowiąc przy tym namacalny dowód na to, jak skutecznie można przedłużyć historię architektury.







