Pamela Anderson z dawnych lat kojarzy się nam z mocnym makijażem i ciemną opalenizną. Jednak "dzisiejsza" Pamela wygląda zupełnie inaczej. Od dobrych kilku lat gwiazda stawia na naturalność, a jej minimalistyczny "look" jest inspiracją dla wielu dojrzałych kobiet.
Gwiazda, która 1 lipca skończy 59 lat, zrezygnowała z ciężkich podkładów czy mocnego make-upu oczu. Nawet na czerwonych dywanach Anderson promuje naturalny, lekki "look". Jego bazą jest zadbana cera, o którą Pamela dba skrupulatnie. A o tym, jak to robi i jakich preparatów używa, możemy się dowiedzieć z zamieszczonej na instagramowym profilu gwiazdy rolki.
Rutyna Pamela Anderson jest dość minimalistyczna, ale dobrze dobrana. Skupia się nie na "przeładowaniu" aktywnymi składnikami, ale na odbudowie bariery hydrolipidowej, nawilżeniu i ukojeniu dojrzałej skóry. To właśnie często działa najlepiej przy cerze bardziej wrażliwej, cieńszej i skłonnej do przesuszenia.
Krok 1. - serum na dobry początek
Demonstrując swą poranną rutynę, Pamela opisała kilka produktów, które aplikuje na buzię na początku dnia. W pierwszej kolejności aktorka nakłada na twarz odżywcze serum.
To bardzo dobry krok - serum zawiera bowiem dużo składników aktywnych - np. antyoksydantów, peptydów, witamin czy substancji nawilżających. Po "40" czy "50" serum jest szczególnie ważne, ponieważ w tym czasie skóra szybciej traci wodę, wolniej się regeneruje. W tym czasie w skórze spada produkcja kolagenu, pojawia się większa szorstkość i utrata blasku.
Tymczasem dobre serum pomaga wygładzić skórę i poprawić jej elastyczność. Taki bogaty preparat pomaga też rozświetlić cerę i wzmocnić działanie kremu. Serum najczęściej ma lekką konsystencję i działa "głębiej" niż sam krem.
Krok 2. - krem z adaptogenami. Co to jest?
Drugim krokiem w porannej rutynie Pameli jest nałożenie kremu z adaptogenami. A czym są owe adaptogeny?
Krem z adaptogenami to bardzo ciekawy typ kosmetyku. Adaptogeny są to substancje roślinne pomagające organizmowi - i skórze - lepiej radzić sobie ze stresem oksydacyjnym. W kosmetykach adaptogenami są na przykład ashwagandha, żeń-szeń, grzyby reishi, rhodiola (różeniec górski) czy tulsi (bazylia azjatycka). Ich zadaniem jest łagodzenie stanów zapalnych, zmniejszanie reaktywności skóry, wspieranie regeneracji, a także ochrona przed stresem oksydacyjnym i zanieczyszczeniami.
Taki krem jest dobrym wyborem po menopauzie i około 50. roku życia, gdy skóra staje się bardziej cienka, szybciej się odwadnia i łatwiej reaguje zaczerwienieniem, a poza tym gorzej znosi mocne kosmetyki. Dlatego krem odbudowujący barierę hydrolipidową, jakiego używa Pamela, to naprawdę dobry kierunek. Taka pielęgnacja bardziej "uspokaja" skórę niż ją agresywnie stymuluje.
Krok 3. - krem nawilżający
Krok numer 3 w porannej rutynie Pameli Anderson to intensywnie nawilżający krem.
Zadaniem takiego kremu jest zatrzymywanie wody w różnych warstwach skóry. Zwykle zawiera on kwas hialuronowy, ceramidy, glicerynę, skwalan czy lipidy. Taki preparat po 50. roku życia nawilżanie staje się absolutną podstawą pielęgnacji, bo skóra w tym czasie produkuje mniej sebum, szybciej traci wilgoć i staje się bardziej matowa i wiotka.
Tymczasem dobrze nawilżona skóra wygląda młodziej i świeżej, bardziej promiennie, ma też mniej widoczne zmarszczki.
Krok 4. - balsam na usta
Ostatnim kosmetykiem pielęgnacyjnym, jaki rano nakłada gwiazda, jest ochronny balsam do ust.
Usta bardzo szybko tracą nawilżenie, bo praktycznie nie mają gruczołów łojowych. Z wiekiem stają się też bardziej suche, cieńsze i podatne na pękanie. Dlatego balsam to dobry krok - regularnie stosowany chroni przed przesuszeniem i wygładza usta.
Poranna rutyna Pameli Anderson - warto dodać filtr SPF
Kosmetyki, których na "dzień dobry" używa gwiazda, wpisują się w trend naturalnego dbania o dojrzałą cerę. Dziś coraz więcej dermatologów odchodzi od agresywnego "anti-agingu" i wieloetapowych rytuałów. Sugerują raczej pielęgnację opartą na odbudowie bariery skóry, nawilżaniu i ochronie mikrobiomu. Eksperci zwracają też uwagę na potrzebę redukcji stanu zapalnego w skórze.
I tak też jest rutyna Pameli Anderson - nie przeciąża skóry, skupia się za to na komforcie i regeneracji. Tego rodzaju pielęgnacja dobrze odpowiada potrzebom skóry dojrzałej.
Jedyna rzecz, którą warto byłoby jeszcze dodać rano, to krem z filtrem SPF - szczególnie wiosną i latem. Ochrona przeciwsłoneczna to dziś najważniejszy element profilaktyki przeciwstarzeniowej.









