Tak się złożyło, że podczas wakacyjnych wycieczek dwukrotnie trafiłam na ślad Tadeusza Kościuszki, a dokładnie jego niespełnionej miłości. Zetknięcie z prywatną historią "Tadzia" sprawiło, że zobaczyłam go w innej perspektywie. Mniej jako wodza i bohatera zerkającego na nas z cokołów pomników, bardziej zaś jako na człowieka, który zrobił oszałamiającą wręcz karierę i o którym usłyszał cały świat, jednak w życiu prywatnym pozostał raczej niespełniony.
Tadeusz Kościuszko nigdy się nie ożenił, choć nie brakowało kobiet, które podziwiały słynnego dowódcę i bohatera. Niewykluczone, że na jego życiowych decyzjach i wyborach cieniem położyła się nieszczęśliwa miłość z młodości.
Wybranką jego serca była Ludwika Sosnowska - córka hetmana polnego litewskiego Józefa Sylwestra Sosnowskiego, jednego z najpotężniejszych magnatów Rzeczypospolitej. Kościuszko zakochał się z wzajemnością, jednak dla wpływowego ojca dziewczyny był jedynie ubogim szlachcicem bez majątku. Sprzeciw hetmana przekreślił plany zakochanych, a wydarzenie to na zawsze odcisnęło piętno na życiu przyszłego przywódcy.
Na trop tej nieszczęśliwej i na wskroś romantycznej miłości trafiłam w Sosnowicy - gminnej wsi (dawniej mieście) położonej niedaleko Lublina, w powiecie parczewskim. To tam do dziś można oglądać "Dworek Kościuszki" - budynek pensjonatu, który nawiązuje do pobytu Kościuszki w tej miejscowości.
Skąd się wziął Tadeusz Kościuszko w Sosnowicy?
Zanim jednak przejdziemy do okresu sosnowickiego, zobaczmy, jak to się stało, że młody Tadeusz zamieszkał w Sosnowicy. Otóż nasz bohater nie pochodził z możnego magnackiego rodu, lecz ze zubożałej rodziny szlacheckiej z Polesia. Po śmierci ojca sytuacja finansowa Kościuszków znacznie się pogorszyła, dlatego też młody Tadeusz postawił na karierę wojskową.
Dzięki wsparciu Czartoryskich trafił do elitarnej Szkoły Rycerskiej w Warszawie, gdzie szybko dał się poznać jako wyjątkowo zdolny kadet. Po kilkuletnich studiach we Francji wrócił do kraju, jednak mimo ogromnego zapału do służby nie znalazł miejsca w wojsku Rzeczypospolitej. W tych okolicznościach dobrze wykształcony Tadeusz przyjął posadę nauczyciela w magnackim domu hetmana Józefa Sylwestra Sosnowskiego w Sosnowicy.

Wielka miłość młodego Kościuszki
To właśnie tam poznał i zakochał się w jego córce, Ludwice. Choć imponował wykształceniem i talentem, dla potężnego magnata pozostawał ubogim szlachcicem bez majątku i perspektyw, dlatego ojciec dziewczyny stanowczo sprzeciwił się ich związkowi.
Informacje o tym romantycznym, ale i dramatycznym wątku z życia Kościuszki znaleźć można na stronie krainabugu.pl.:
"Tadeusz po odbyciu studiów wojskowych i malarskich we Francji wrócił do kraju i zjawił się w Sosnowicy. Nie udało mu się wcześniej znaleźć odpowiedniej pracy, więc gdy Józef Sosnowski zaproponował mu posadę guwernera, przystał na to ochoczo. Począł uczyć jego córki, Ludwikę i Katarzynę, języka francuskiego, a także rysowania i malowania" - czytamy.
W gestii Tadeusza pozostały też inne zadania:
"Zajął się także modernizacją dworskiego parku. Wytyczył nowe aleje, obsadził je szpalerami lip, brzóz, klonów i topól, poprowadził z dworu na brzeg Piwonii leszczynową alejkę, zaprojektował w pobliżu dworu kwietniki, a w głębi parku zbudował altankę, którą pokrył szybko rosnącym bluszczem.
W tejże altance udzielał lekcji Ludwice, podczas których dawna, niewiele jeszcze znacząca sympatia przerodziła się w wielką miłość. Przez kilka miesięcy udawało im się ukrywać przed mieszkańcami dworu łączące ich uczucie" - czytamy w artykule Jerzego Samusika "Miejsca: romantyczny epizod w sosnowickim dworze".
Dziewczyna, w której zakochał się Tadeusz, miała być piękną kobietą o wyrazistych oczach, subtelną i wrażliwą - taki jej opis znajdujemy w książce Piotra Hapanowicza "Tadeusz Kościuszko. Przyjaciel wolności" (na książkę tę natknęłam się podczas wizyty na Kopcu Kościuszki w Krakowie - drugim po Sosnowicy miejscu, w którym dowiedziałam się o życiu prywatnym Tadeusza).
Miłość Tadeusza i Ludwiki nie miała jednak szans w obliczu planów jej ojca. Na stronie krainabugu.pl znajdujemy wyjaśnienie kulisów odmowy, z jaką spotkał się Kościuszko ze strony ojca ukochanej. Otóż niedoszły teść Tadeusza miał ograć w karty księcia Lubomirskiego, który miał wówczas stracić nie tylko worek dukatów, ale i cały majątek na Podolu, a skutki tego miały się odbić na losach Tadeusza i Ludwiki.

Koniec złudzeń Kościuszki: "Synogarlice nie dla wróbli, a córki magnackie nie dla drobnych szlachetków"
W obliczy przegranej, majątek księcia Lubomirskiego miał wrócić do niego w sposób, który dziś uznalibyśmy za godzący w wolność dziewczyny. Jej ręka bowiem miała stać się gwarantem powrotu majątku w ręce Lubomirskich. A oto jak miało do tego dojść:
"Wojewoda smoleński zaproponował przegranemu księciu, aby jego syn Józef poślubił Ludwikę, a ona wniesie swojemu mężowi w wianie przegrany majątek i tym sposobem stanie się on znowu własnością Lubomirskich. Książę przystał na to, a Józef Sylwester Sosnowski oznajmił tę >>radosną<< wiadomość żonie, a potem córce" - czytamy w artykule Jerzego Samusika na stronie krainabugu.pl.
Decyzja ojca miała być dla Ludwiki druzgocąca: "Gdy Ludwika usłyszała to, krzyknęła, że za żadnego księcia nigdy nie wyjdzie, i z płaczem pobiegła do Tadeusza, by powiedzieć mu, jaką niespodziankę zgotował jej ojciec. Na drugi dzień Tadeusz Kościuszko stanął przed wojewodą i poprosił go o rękę Ludwiki. W odpowiedzi usłyszał, że synogarlice nie dla wróbli, a córki magnackie nie dla drobnych szlachetków".
Tadeusz się nie poddaje
Kościuszko nie chciał dać za wygraną - próbował różnych sposobów, by przekonać ojca Ludwiki, by ten jednak zgodził się na ich ślub. Podobno udał się po pomoc do samego króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, ten jednak miał poradzić Tadeuszowi, by dał sobie spokój z owym romansem.
Legenda głosi, że zdesperowany Kościuszko zdecydował się zabrać ukochaną i wziąć z nią ślub nocą w wiejskim kościółku w sąsiednich Brusach. Jednak ojciec Ludwiki dowiedział się o zajściu, dogonił powóz, którym jechali Tadeusz z jego córką i odebrał dziewczynę. Ludwika nie miała nic do powiedzenia i wkrótce została wydana za Józefa Aleksandra ks. Lubomirskiego. Inne źródła podają, że ojciec Ludwiki, spodziewając się, iż Tadeusz będzie utrudniał zamążpójście jego córki, zdecydował się wywieźć ją wcześniej z sosnowickiego dworu.
W tej sytuacji załamany Kościuszko wyjechał z Sosnowicy, a wkrótce potem również z Polski. Najpierw skierował się do Drezna, następnie trafił do Francji, by finalnie popłynąć do Ameryki Północnej, której stał się prawdziwym bohaterem.
Późniejsze relacje Kościuszki z kobietami
Choć Tadeusz Kościuszko nigdy się nie ożenił, źródła podają, że wchodził w relacje z różnymi kobietami. Ponoć jego późniejsze wybranki przypominały pierwszą wielką miłość wodza.
Z czasem, może nie wyróżniający się urodą czy posturą, Kościuszko zyskał bardzo w oczach pań ze względu na swe dokonania. Piotr Hapanowicz w swej książce pisze, że Tadeusz stał się wręcz obiektem podziwu, a w naszych dzisiejszych kategoriach - gwiazdą.
"Wytworne postępowanie Kościuszki wobec kobiet było powszechnie znane, a jego burzliwe losy i przeżycia czyniły go atrakcyjnym w oczach kobiet. Po przybyciu w maju 1797 r. do Londynu poznał wiele wpływowych dam, wśród nich były m.in. Jane Elizabeth Harley, księżna Oxford i "królowa" ówczesnych salonów arystokratycznych - Georgiana Cavendish, księżna Devonshire" - pisze Hapanowicz.
Kościuszko pozostał jednak singlem, ale z jego doświadczenia korzystali inni. Miał bowiem pełnić funkcję mentora i doradcy w sprawach uczuciowych. W liście do przyjaciela, gen. Stanisława Fiszera, w związku z jego planowanym ślubem, pisał tak:
"Trzeba wiele rozsądku, krwi zimnej i cierpliwości, i ulegania. Za najpierwsze prawidło miejcie szacunek obopólny, delikatność, obchodzenie się zawsze przystojne między sobą".
Biografowie Kościuszki podkreślają, że Tadeusz, choć był sentymentalnym mężczyzną, potrafił też czerpać przyjemność z życia i relacji. W dojrzałym wieku miał się spotykać z kobietami, które były podobne do niego - introwertyczne i wrażliwe.
Złamane serce Kościuszki stało się początkiem wielkiej kariery
Gdyby nie złamane serce i konieczność opuszczenia Sosnowicy, a potem również Polski, być może Kościuszko nie zrobiłby tak wielkiej kariery, nie wsławił się swymi wybitnymi umiejętnościami i talentami. Zostałby zapewne gospodarzem dworu i zarządcą majątku, głową rodziny.
Stało się inaczej. Jak pisze Piotr Hapanowicz:
"Jego niezrealizowanym wielkim marzeniem było małżeństwo i dom rodzinny. Jednak poza okresem dzieciństwa i krótkim epizodem samodzielnego gospodarowania w Siechnowiczach, nigdy nie miał własnego domu".
A co się stało z wielką miłością Kościuszki?
Losy Ludwiki Sosnowskiej potoczyły się zupełnie inaczej niż marzyli zakochani. Zgodnie z wolą ojca poślubiła księcia Józefa Aleksandra Lubomirskiego, jednego z najbogatszych magnatów Rzeczypospolitej. Doczekała się z nim trojga dzieci i zajęła się zarządzaniem rodzinnym majątkiem w Równem, który zdołała wyprowadzić z długów.
Choć ich drogi rozeszły się na zawsze, przekazy historyczne wskazują, że Ludwika nigdy nie zapomniała o swojej młodzieńczej miłości i przez kolejne lata z życzliwością śledziła losy Kościuszki.









