Choć dawniej gęsina często gościła na polskich stołach, dziś jemy ją stosunkowo rzadko. Tradycyjnie pretekstem do przypomnienia sobie o niej są imieniny św. Marcina, które obchodzimy 11 listopada. Tymczasem Polska jest znaczącym producentem gęsi - tyle że na eksport - duża część produkcji trafia bowiem za granicę.
Dlaczego kiedyś jedliśmy więcej gęsiny? Jakie powody sprawiły, że w XX wieku niemal zniknęła z codziennych jadłospisów i czy dziś, w 2026 roku opłaca się do niej wrócić nie tylko od święta?
Kiedyś gęsina była w Polsce bardzo popularna
W Polsce mamy długą tradycję hodowania gęsi. W wieku XVII i XVIII pochodzące od gęsi mięso było znane zarówno w gospodarstwach wiejskich, jak i w kuchni dworskiej. Pieczona, dobrze utuczona gęś świadczyła o zamożności gospodarza.
Tymczasem w XIX wieku gęsina zaczęła się bardziej popularyzować. W tym czasie wzrosła liczba hodowli gęsi, zaczęliśmy też nimi handlować. Polska gęsina zdobywała uznanie poza granicami kraju, szczególnie posmakowała Niemcom. W związku z większą dostępnością mięsa w poradnikach gospodarskich i książkach kucharskich zaczęły się pojawiać różne przepisy na gęś. Na początku XX wieku i w dwudziestoleciu gęsina wciąż była obecna w restauracjach i kuchni domowej, szczególnie podczas jesiennych uroczystości.
Załamanie konsumpcji nastąpiło w drugiej połowie XX wieku. W tym czasie znaczenie gęsiny w codziennym jadłospisie stopniowo malało. Dziś zaś przeszkodami w popularyzacji tego smacznego mięsa są przede wszystkim stosunkowo wysoka cena, wyłącznie sezonowa dostępność, ale i brak umiejętności przygotowywania tego mięsa.
W ostatnich dekadach można jednak zauważyć stopniowy powrót zainteresowania mięsem z gęsi. Wpływ na to mają między innymi akcje, które mają promować powrót do tradycji, jak choćby "Gęsina na św. Marcina".
Zobacz też: Nie tylko Poznań świętuje dzień św. Marcina. Gęsina, rogale i jarmarki w całej Polsce
Dlaczego na świętego Marcina jadało się gęsinę?
Skoro więc jesteśmy przy świętym Marcinie, na usta ciśnie się pytanie - skąd pomysł, by właśnie w listopadzie, w dniu upamiętniającym świętego, szykować na obiad pieczoną gęś?
Otóż dawniej, kiedy życie na wsi toczyło się zgodnie z rytmem pór roku, w listopadzie większość prac polowych była już zakończona, zbiory zakończone, a gospodarze przygotowywali się do zimy. W tym czasie gęsi, które przez poprzednie miesiące hodowano i tuczono, osiągały odpowiednią wagę; ich mięso było smaczne, dobrze otłuszczone i idealne do przyrządzenia. Gęś nie była oczywiście zwyczajnym, codziennym obiadem - najczęściej stanowiła prawdziwy rarytas, którym częstowano domowników i gości przy szczególnych okazjach. Gęś pieczono zatem na taką okazję z jabłkami, doprawiano majerankiem, a do mięsa podawano kapustę, kaszę lub inne jesienne dodatki. Nic nie mogło się też zmarnować, dlatego z gęsiego tłuszczu przygotowywano smalec, a z pozostałych części ptaka zupy i inne potrawy.
Z dniem świętego Marcina wiąże się też legenda, według której Marcin, skromny duchowny, miał zostać wybrany na biskupa, ale nie chciał przyjąć przyznanej mu godności. Ukrył się więc - a schronienie znalazł podobno wśród gęsi. Według legendy ptaki miały narobić takiego hałasu, że zdradziły jego kryjówkę. Opowieść ta przez stulecia pomagała tłumaczyć szczególny związek świętego z gęsiami, choć sam zwyczaj listopadowego ucztowania miał również praktyczne, związane z cyklem życia na wsi korzenie.
Co ciekawe, tradycja jedzenia gęsiny na świętego Marcina nie jest wyłącznie polska. Podobne zwyczaje do dziś spotkamy między innymi w Niemczech, Austrii czy Czechach. W Polsce szczególnie mocno kojarzy się ona z Kujawami, Pomorzem i Wielkopolską, gdzie jesienią organizowane są festiwale, jarmarki i degustacje regionalnych potraw.
Jakie potrawy z gęsiny jadło się dawniej w Polsce?
A jakie potrawy z gęsi jadano w Polsce? Wiele z nich można do dziś spotkać w menu restauracji i w niektórych domach. Najpopularniejsza jest chyba gęś pieczona z jabłkami i majerankiem - stanowi ona klasykę świątecznego stołu. W przepisie gęś nadziewa się jabłkami, czasem także suszonymi owocami, doprawia majerankiem i piecze powoli, aż skórka będzie rumiana.
Półgęsek
To jeden z najbardziej charakterystycznych dawnych specjałów. Jest to nic innego, jak peklowana i wędzona pierś gęsia ze skórą. Podaje się ją cienko pokrojoną, najczęściej na zimno. Dziś półgęsek powraca jako regionalny rarytas.
Czernina, czyli czarna polewka
Czernina to zupa przygotowywana z rosołu z gęsi lub kaczki, tradycyjnie z dodatkiem krwi, podrobów, suszonych śliwek, jabłek i przypraw korzennych. Miała charakterystyczny słodko-kwaśny smak. Być może pamiętacie z klasyki literatury, że była też związana z obyczajem odmowy ręki zalotnikowi.
Gęsie pipki i faszerowane szyjki
A to już specjały kuchni żydowskiej i regionalnej. Nazwa "gęsie pipki" może oznaczać różne potrawy, m.in. duszone żołądki lub faszerowane szyjki. To ciekawy przykład przenikania się tradycji kulinarnych.
Pasztety, smalec i podroby
Kiedyś gęś wykorzystywano możliwie w całości. Z mięsa i podrobów powstawały pasztety, z wytopionego tłuszczu smalec, a z pozostałych części wywary i duszone potrawy.
Polska gęsina podbija zagraniczne stoły. Sami jemy jej bardzo mało
Polska należy do ważnych producentów gęsiny w Europie, ale my sami sięgamy po to mięso niezwykle rzadko. Jak wynika z danych Krajowej Rady Drobiarstwa, w 2025 roku statystyczny Polak zjadł zaledwie 150 gramów gęsiny, czyli trzykrotnie mniej niż w 2019 roku, kiedy roczne spożycie wynosiło 450 gramów na osobę. To mniej więcej tyle, ile waży niewielka porcja mięsa na jeden obiad.
Co ciekawe, polska gęsina jest znacznie bardziej popularna za granicą. W 2025 roku wyeksportowaliśmy aż 12,5 tys. ton tego mięsa, czyli około 70 proc. krajowej produkcji. Największym odbiorcą są Niemcy, do których trafiło ponad 8,7 tys. ton polskiej gęsiny. Chętnie kupują ją również Francuzi, a wśród ważnych kierunków eksportu znajduje się także Hongkong. A dlaczego sami jadamy ją tak rzadko? Powodem są między innymi stosunkowo wysoka cena, ale i ograniczona dostępność.
Czy gęsina jest smaczna? Czym różni się od kurczaka i kaczki?
Gęsina ma zdecydowanie inny charakter niż najpopularniejszy w Polsce drób. Charakteryzuje się wyrazistym, głębokim smakiem, bardziej intensywnym niż smak kurczaka (trochę przypomina kaczkę). Mięso gęsi jest zwarte, po odpowiednim przygotowaniu nabiera soczystości i staje się kruche. Gęsina ma ciemniejszy kolor niż mięso kurczaka, a także więcej tłuszczu, który nadaje jej charakterystyczny smak i chroni mięso przed wysychaniem podczas pieczenia.
Do gęsiny doskonale pasują jabłka, śliwki, żurawina, majeranek oraz czerwona kapusta. Mięso gęsi dostarcza pełnowartościowego białka, witamin z grupy B i składników mineralnych. Tłuszcz gęsi zawiera zarówno nasycone, jak i nienasycone kwasy tłuszczowe, w tym kwasy omega-6 i omega-3, przy czym znaczną część stanowią kwasy jednonienasycone.
Ile kosztuje gęsina w listopadzie 2026 roku? Zdarzają się atrakcyjne promocje
Listopad to dobry moment, żeby rozejrzeć się za gęsiną. Przed dniem świętego Marcina mięso pojawia się w popularnych supermarketach, często w atrakcyjnych cenach. Na początku listopada 2026 roku za kilogram całej gęsi trzeba zapłacić zazwyczaj od około 24 do 40 zł, ale zdarzają się znacznie korzystniejsze oferty. W jednej z sieci handlowych między 5 a 7 listopada młodą gęś owsianą można kupić nawet za 9,99 zł/kg, czyli aż o 75 proc. taniej niż wynosi jej cena regularna.
Droższe są pojedyncze części tuszki. Za kilogram gęsiej piersi lub udek zapłacimy zwykle około 50-80 zł, choć również tutaj warto wypatrywać promocji. Z kolei porcje rosołowe można znaleźć już za około 13 zł/kg.
Ile kosztuje więc tradycyjny rodzinny obiad? Gęś ważąca 4,5 kg przy cenie 25-30 zł/kg to wydatek rzędu 112-135 zł. Jeśli jednak uda nam się skorzystać z wyjątkowej promocji za 9,99 zł/kg, za całego ptaka zapłacimy zaledwie około 45 zł. Warto tylko pamiętać, że takie okazje są ograniczone czasowo, a ceny i dostępność mogą różnić się w zależności od sklepu.







