Meteorolodzy obserwują Arktykę. Tak wczesne zjawisko to rzadkość
W centrum zainteresowania znalazł się wir polarny - rozległy układ wiatrów krążących wokół bieguna północnego. Jesienią i zimą pomaga on utrzymywać najzimniejsze powietrze w rejonie Arktyki. Gdy jest silny i stabilny, ogranicza jego przemieszczanie się na południe. Kiedy jednak zaczyna słabnąć i ulegać zaburzeniom, sytuacja może się zmienić.
Tym razem uwagę zwraca przede wszystkim termin. Serwis meteorologiczny Netweather w analizie opublikowanej 4 listopada poinformował o możliwości wystąpienia dużego nagłego ocieplenia stratosferycznego już około 5 listopada. Według serwisu tak wczesnego zjawiska nie obserwowano na początku listopada w erze pomiarów satelitarnych. Zwykle nagłe ocieplenia stratosferyczne występują znacznie później, najczęściej w styczniu i lutym.
Nowsze prognozy wskazują jednak, że odwrócenie kierunku wiatrów może nastąpić około 11 listopada. Monitorujący wir polarny serwis Polar Vortex Earth wskazuje, że model ECMWF przewiduje taką zmianę właśnie w tym terminie. To nadal prognoza, a nie potwierdzenie, że zjawisko już wystąpiło.
Co dzieje się wysoko nad biegunem? To może mieć znaczenie dla pogody
Nagłe ocieplenie stratosferyczne brzmi dość technicznie, ale samo zjawisko jest fascynujące. W stratosferze, czyli warstwie atmosfery znajdującej się kilkadziesiąt kilometrów nad powierzchnią Ziemi, temperatura może gwałtownie wzrosnąć. Takiej zmianie często towarzyszy osłabienie wiru polarnego, a w przypadku silnego zdarzenia również odwrócenie kierunku wiatrów, które zwykle krążą wokół bieguna.
Dlaczego meteorolodzy tak uważnie śledzą to, co dzieje się na tak dużej wysokości? Ponieważ zaburzenia w stratosferze mogą z czasem oddziaływać na niższe warstwy atmosfery. Wpływają wtedy na układ prądów strumieniowych, czyli silnych wiatrów na dużych wysokościach, które pomagają kierować przemieszczaniem się układów pogodowych.
W określonych warunkach może to sprzyjać powstawaniu blokad atmosferycznych. Takie układy potrafią zatrzymywać wyże i niże na dłużej, zmieniając typowy przebieg pogody. Jednym z możliwych następstw jest łatwiejszy napływ chłodnego powietrza z północy w kierunku Europy.
Nie jest to jednak automatyczny skutek każdego osłabienia wiru polarnego. Żeby zmiany wysoko nad Arktyką wpłynęły na pogodę, którą odczuwamy na powierzchni, ich oddziaływanie musi dotrzeć do niższych warstw atmosfery. A to nie zawsze się udaje.
Czy Europę czeka mroźna zima?
To pytanie pojawia się naturalnie, gdy meteorolodzy informują o tak nietypowej sytuacji nad Arktyką. Osłabienie wiru polarnego może zwiększyć szanse na napływ zimnego powietrza w średnich szerokościach geograficznych. Nie oznacza jednak, że cała Europa musi przygotować się na siarczyste mrozy.
W analizie z 4 listopada Netweather zaznacza, że wpływ prognozowanego ocieplenia na pogodę przy powierzchni w listopadzie jest mało prawdopodobny. Ewentualne konsekwencje w grudniu pozostają natomiast bardzo niepewne.
Na przebieg zimy wpływa zresztą znacznie więcej czynników. Znaczenie ma między innymi El Niño - okresowe ocieplenie wód równikowego Pacyfiku - a także rozmieszczenie układów wysokiego i niskiego ciśnienia nad Atlantykiem i Europą. Wir polarny jest ważnym elementem tej układanki, ale nie jedynym.
Co może oznaczać to dla Polski?
Czy zmiany zachodzące nad Arktyką mogą sprowadzić zimową aurę również do Polski? Taki scenariusz jest możliwy, jeśli zaburzenia wiru polarnego wpłyną na cyrkulację atmosferyczną i ułatwią przemieszczanie się chłodnych mas powietrza na południe. Nie można wykluczyć, że w kolejnych tygodniach do Europy, również do Polski, napłynie zimniejsze powietrze, przynosząc okresowe spadki temperatury, a miejscami także opady śniegu. Na tym etapie nie ma jednak podstaw, by przesądzać o nadejściu silnej fali mrozów czy wyjątkowo surowej zimy.
Najbliższe dni będą ważne dla obserwacji sytuacji nad Arktyką. Meteorolodzy sprawdzą, czy prognozowane osłabienie wiru polarnego doprowadzi do odwrócenia kierunku wiatrów i czy zaburzenia zaczną obejmować również niższe warstwy atmosfery. Dopiero wtedy będzie można dokładniej ocenić, czy niezwykłe zjawisko wpłynie na zimową pogodę w Europie.
Zobacz też:
Na świąteczny klimat nie trzeba czekać do grudnia. Te jarmarki ruszają już teraz







