Drugie życie ubrań. O ratowaniu tekstylnej historii i sztuce domowego upcyclingu
W kulturze japońskiej istnieje sztuka kintsugi - technika naprawy pękniętej ceramiki za pomocą laki z domieszką sproszkowanych metali szlachetnych. Filozofia ta, zamiast ukrywać uszkodzenia, czyni z nich atut, podkreślając historię przedmiotów i ich unikalny charakter. Świat współczesnej mody, nieustannie borykający się nadprodukcją i wysypem taniej odzieży z poliestru, zdaje się powoli adaptować to podejście, choć w nieco innej, nowoczesnej formie. Naprawianie, przerabianie i nadawanie ubraniom drugiego życia przestaje być bowiem koniecznością wynikającą z niedoboru, a staje się wyrazem świadomego stylu i sprzeciwu wobec bylejakości fast fashion. W "halo tu polsat" o nowym spojrzeniu opowiadały założycielki innowacyjnego start-upu - Weronika Czarnocka, Zofia Piwowarek i Marta Lipka-Krawczyk - a także projektant i mistrz upcyclingu, Wiesław "Wes" Wójcik.

Tekstylna historia w kodzie QR. O ratowaniu emocji i cyfrowej kronice
Dla trójki innowatorek, które postanowiły zmienić reguły gry w branży odzieżowej, rekonstrukcja ubrań to proces wykraczający daleko poza zwykłe krawiectwo; forma artystycznej interwencji w materię. Weronika, Zofia i Marta zwracają uwagę, że rzeczy z drugiego obiegu mają przewagę nad nowymi nie tylko w sferze estetycznej, ale i zdrowotnej - wielokrotnie prana tkanina jest zazwyczaj wolna od chemikaliów, którymi nasyca się odzież produkowaną w Chinach czy Bangladeszu, by przetrwała transport. Kluczowym aspektem ich działalności jest jednak łączenie rzemiosła z technologią. Wprowadziły one koncepcję "cyfrowego paszportu produktu" - specjalnego kodu QR wszywanego w odzież lub umieszczanego na metce. Po jego zeskanowaniu użytkownik lub użytkowniczka przenoszeni są do wirtualnej historii danej rzeczy; każda naprawa, przeróbka czy zmiana właściciela jest tam odnotowywana, tworząc fascynującą, cyfrową kronikę przedmiotu.
Renowacja to także, a może przede wszystkim, praca na emocjach i pamięci. Bohaterki materiału Darii Pacańskiej przytoczyły w programie historię klientki, która zgłosiła się do pracowni z marynarką po zmarłym dziadku. Choć ubranie było o cztery rozmiary za duże, stanowiło dla wnuczki bezcenną pamiątkę po człowieku, który ją wychował. Dzięki precyzyjnemu dopasowaniu kroju, sentymentalny artefakt stał się funkcjonalnym elementem codziennej garderoby, pozwalając na metaforyczną bliskość z bliską osobą każdego dnia. To dowód na to, że nici niosą ze sobą historie, a ich renowacja może stanowić formę szacunku dla przeszłości.
Wybielacz zamiast pędzla. Jak zmienić sprany T-shirt w autorską kreację?
Zmieniając perspektywę z sentymentalnej na twórczą i drapieżną, Wiesław "Wes" Wójcik udowadniał w studio, że do metamorfozy garderoby nie potrzeba drogiego sprzętu, lecz wyobraźni i odwagi. Projektant, który przez ćwierć wieku prowadził własną firmę odzieżową, przekonywał, że sprany T-shirt to nie odpad, ale szlachetny surowiec. Bawełna poddana wielokrotnemu praniu nabiera bowiem miękkości i właściwości, za które w przypadku nowych dzianin (poddawanych procesowi merceryzacji) trzeba słono płacić. Zamiast wyrzucać koszulkę z przetartym kołnierzykiem, można potraktować ją jako płótno dla domowej alchemii.
Wójcik zaprezentował technikę malowania tkanin przy użyciu ogólnodostępnych środków czystości zawierających podchloryn sodu (popularnych wybielaczy do toalet). Substancja ta, nałożona pędzlem na bawełnę, wchodzi w reakcję z barwnikiem, tworząc niepowtarzalne, rudo-brunatne wzory, których odcień zależy od stężenia chloru i rodzaju materiału. Proces, przypominający nieco wywoływanie zdjęć, pozwala na uzyskanie efektu vintage, stylizowanego na modne (i drogie) kolekcje luksusowych marek.
Projektant zachęcał również do śmiałego użycia nożyczek - odcięcie rękawów czy wycięcie dekoltu sprawia, że dzianina naturalnie się roluje, tworząc surowe, designerskie wykończenie bez konieczności szycia. Dodanie prostego szablonu i odrobiny farby akrylowej (którą należy termicznie utrwalić - na przykład żelazkiem), zmienia znoszoną koszulkę w unikatowe dzieło sztuki użytkowej. Jak zauważył gość programu, to generacja Z zdaje się najmocniej czuć ten trend, rozumiejąc, że w świecie generującym miliony ton tekstylnych śmieci, kreatywność jest jedyną drogą ratunku.
Niezależnie więc od tego, czy wyborem stanie się zaawansowany cyfrowy paszport produktu, czy też domowy wybielacz, cel pozostaje ten sam - przywrócenie ubraniom ich utraconej podmiotowości. W dobie odzieży traktowanej niczym jednorazowe opakowania, gest naprawy staje się definicją nowego luksusu. To zaproszenie do świata, w którym pęknięcia i przetarcia nie są wadą, lecz szlachetnym śladem życia.






