"O szóstej trzydzieści wychodzimy biegać". Adam Kszczot, czyli tata, sportowiec i... "ninja" – w jednym

Redakcja

Redakcja

Choć na żółtej kanapie wraz z Adamem Kszczotem zasiedli jego syn i córka, a rozmowa dotyczyła głównie wychowania w sportowym duchu (widzowie i widzki "halo tu polsat" mogli usłyszeć między innymi o świtowym bieganiu), zeszła ona również na inne tory. O ile bowiem medalowy rozdział życia lekkoatlety jest już zamknięty, nie powiedział on jeszcze ostatniego słowa i postanowił zostać... ninją. Przynajmniej na chwilę, choć na oczach setek tysięcy Polek i Polaków. Dzieci Adama o nowym wcieleniu taty dowiedziały się zaś na żywo.

Adam Kszczot
Adam KszczotAKPA

"Czym skorupka za młodu nasiąknie...", czyli o codzienności w rodzinie Kszczotów

Adam Kszczot to jeden z najwybitniejszych polskich lekkoatletów ostatnich lat – wicemistrz świata, dwukrotny halowy mistrz świata, trzykrotny mistrz Europy, medalista wszystkich kolorów niemal każdego dużego czempionatu. I choć specjalista od 800 metrów nie walczy już o miejsca na podiach – karierę zawodową zakończył bowiem przed trzema laty – sport wciąż zajmuje wyjątkowe miejsce w jego życiu. Pasją zaś udało się też "zarazić" dzieci, które towarzyszyły mu podczas wizyty w "halo tu polsat".

"Marianna, sześć lat, nasza perełka. No i Ignacy, lat osiem, który chodzi już do szkoły. W sporcie świetnie się razem bawimy", powiedział Kszczot.

Wspólny ruch nierzadko zaczyna się... już o świcie.

"Mamy taki rytuał. Gdy tylko robi się ciepło, wychodzimy o 6:30, najpóźniej o 7:00 rano, na 10 minut pobiegać. [...] A po szkole wycieczka rowerowa jest jak najbardziej wskazana", opowiadał, polecając wszystkim rodzicom podejmowanie podobnych aktywności ze swoimi dziećmi.

U Kszczotów sport nie oznacza jednego, konkretnego kierunku. Syn chodzi na karate, wcześniej próbował krav magi. Córka od niedawna tańczy – o czym marzyła od czwartego roku życia (Adam zastanawiał się zaś w studiu, czy nie jest to pokłosie “Tańca z Gwiazdami").

"Czym skorupka za młodu nasiąknie...", rzucił, nawiązując do polskiego porzekadła.

I trudno się z tym nie zgodzić.

To jednak nie koniec rozmowy. Już niedługo widzowie i widzki Polsatu zobaczą bowiem sportowca w... "Ninja vs Ninja. Ninja Warrior". Mimo że pojawi się w programie w roli gościa specjalnego, rywalizacja okazuje się zupełnie "na serio", rywalką Adama jest zaś Sasha Sidorenko, mistrzyni Europy w boksie. Okazuje się, że sam trzymał udział w programie w tajemnicy... przed dziećmi.

"Nie miałem okazji zabrać dzieci, ale to też dobrze. Chcę, żeby zobaczyły odcinek dopiero w telewizji. Do tej pory nie wiedziały w ogóle, że tam byłem", wyznał.

I choć z dystansu wygląda to na kolejną sportową przygodę, dla Kszczota była to konkretna decyzja – i wyjście poza dobrze znany schemat.

"Strefa komfortu to coś, w czym lubimy zostać jak najdłużej. Każda zmiana przynosi szereg nieopisanych emocji. I dla mnie to też był taki moment, w którym, gdy stanąłem przy przeszkodach, powiedziałem sobie, że zrobiło się lekko poważnie", dopowiedział.

Jak sobie poradził? Tego dowiemy się już za kilka dni - emisję odcinka "Ninja vs Ninja" z udziałem Kszczota zaplanowano na wtorek, 8 kwietnia. Wszystkie dotychczasowe odcinki (a także całą rozmowę z lekkoatletą) zobaczyć można zaś w Polsat Box Go.

halo tu polsat
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?