Bohater pod eternitowym dachem. Wyścig z czasem w nowym odcinku "Nasz nowy dom"
Choć bohaterowie znani z filmów i seriali noszą na ogół peleryny albo przynajmniej mają do dyspozycji przestrzenie, o których większość może jedynie pomarzyć, Mateusz jak dotąd żył w zupełnie innych warunkach. Stary dom, pokryty stromym dachem z niebezpiecznego eternitu, nieprzystosowana do podstawowych potrzeb łazienka i jeden pokój, w którym siłą rzeczy musiało toczyć się życie całej rodziny – dzięki ekipie Przemka i wsparciu Eli podobny obraz może teraz odejść w zapomnienie.
By w pełni zrozumieć, dlaczego zapewnienie komfortowych warunków rodzinie było tak istotne, musimy jednak pochylić się nad jej historią. Głową rodziny jest Anna, która od dłuższego czasu mierzy się z poważnymi problemami zdrowotnymi – po nieudanym przeszczepie nerki jej życie toczy się od dializy do dializy, w wyniku niedawno przebytej sepsy straciła zaś słuch. Ciężar prowadzenia gospodarstwa i opieki nad córką spadł tym samym na 80-letnią Stanisławę, jednak i ją siły zaczęły opuszczać.
Wraz z kobietami mieszka także syn Anny, Mateusz – 12-latek, który jakiś czas temu uratował życie swojej mamie. Gdy ta nagle straciła przytomność i znalazła się w stanie zagrażającym zdrowiu, on zachował zimną krew i w odpowiednim czasie zawiadomił pomoc. Do dziś zmaga się jednak z przykrymi konsekwencjami wspomnień tego dnia.
Nie jest to historia jakich wiele, a i zmagania ekipy programu okazały się tym razem niecodzienne. Prócz walki z domem wymagającym gruntownego remontu, musieli bowiem również zmierzyć się z niesprzyjającymi warunkami pogodowymi i niekoniecznie łaskawym czasem.
Czy i tym razem "Nasz nowy dom" stanął na wysokości zadania? O tym będzie można się przekonać już 3 października po 20:10. Tylko w Polsacie.

Zobacz też:
Rewolucje w kolejnym sezonie "Nasz nowy dom". Ela Romanowska ujawnia kulisy programu
Czeka ją spore wyzwanie. Szkody okazały się większe, niż myślała







