Zostawiła tropikalny raj i wróciła do Polski. Kasia Nast wyznaje, dlaczego zdecydowała się wyjechać z Bali
Kasia Nast po 6 latach spędzonych w tropikalnym raju wraca do Polski i ma ku temu konkretny powód. W naszym studiu wyznała, co takiego się wydarzyło, że postanowiła porzucić Bali i czego, a właściwie kogo, szuka w swojej ojczyźnie.

6 lat mieszkała na rajskiej wyspie. Nagle postanowiła wrócić do Polski
"W 2018 roku przeszłam przez swoje przebudzenie duchowe", pisze Katarzyna Nast na swojej stronie internetowej. "Od urodzenia żyłam w Warszawie, mieście wielkich możliwości i jeszcze większej samotności. Dwa miliony ludzi codziennie za czymś goni. Ja też goniłam. [...] Wszystko zmieniło się, kiedy zaczęłam otwierać serce na to, co jest naprawdę ważne w życiu", kontynuuje.
Kasia Nast kiedyś była architektką wnętrz i scenografką, dzisiaj jest certyfikowaną nauczycielką tandry i oddechu oraz popularną influencerką. Wyjechała na Bali bez większego planu i została tam na całe 6 lat, a jej perypetie w tropikalnym raju można było śledzić w mediach społecznościowych. Teraz postanowiła wrócić do chłodnej Polski. Dlaczego się na to zdecydowała?
"Tamto miejsce już wiecej mi nie da". Kasia Nast opuściła Bali
"Powrót do Polski poszedł z takiego miejsca, że ja jak mogłam się rozwinąć na Bali, to już się rozwinęłam. To, co mogłam tam doświadczyć, doświadczyłam. Moi mentorzy, moi nauczyciele stali się moimi przyjaciółmi, wiec czułam, że tamto miejsce już więcej mi nie da", odpowiedziała na pytanie Krzysztofa Ibisza i dodała: "Przywiozłam to swoje światło tutaj".
Ewa Wachowicz dopytywała - i trudno jej się dziwić - czy naprawdę naszej gościni nie było żal wyjeżdżać z pięknego, ciepłego miejsca, do centrum Europy, gdzie przez przynajmniej pół roku jest chłodno i szaro. "Nie, dlatego że w momencie, gdy zbudujemy siebie w takiej energii i takiej miłości do siebie, że nie uzależniamy tego, jak się czujemy, od tego jak jest na zewnątrz, to ja mogę czuć światło zawsze. Mogę widzieć słońce wszędzie. Ono tam jest", przekonywała Kasia Nast.
Zobacz też: Dawno niewidziana Julia Wróblewska w poruszającym wyznaniu. "Jedna z ważniejszych decyzji w moim życiu"
Kasia Nast wyznaje w "halo tu polsat": "Mój przyszły mąż mieszka w Polsce"
Nasza gościni zajmuje się dzisiaj m.in. organizowaniem warsztatów dla kobiet, poświęconych m.in. tylko intymności. "Dzieje się magia, kiedy kobiety siadają w kręgu", wyznała i dodała, że takich miejsc pozwalających poczuć kobiecą wspólnotę jest mało, a jej zdaniem są bardzo potrzebne.
Po latach podróży - zarówno tych zewnętrznych jak i wewnętrznych - Kasia Nast poczuła też, że właśnie przyszedł moment, aby zaprosić kogoś do swojego życia. "Myślę, że dopiero teraz mogę świadomie powiedzieć - tak, jestem gotowa na relację, bo nie projektuję w relacji, nie oczekuje w relacji tylko idę z miejsca swojej własnej pełni", zdradziła w "halo tu polsat".
Ewa Wachowicz chciała jeszcze się dowiedzieć, czy w takim razie powrót do Polski jest w jakikolwiek sposób związany z jej otwartością na związek. Okazało się, że trafiła idealnie.
"Moja nauczycielka tantry powiedziała, że mój przyszły mąż mieszka w Polsce", odpowiedziała Katarzyna Nast z uśmiechem.
Kasia Nast odwiedziła już 60 krajów. Podróżuje w zupełnie wyjątkowy sposób
Nasza gościni miała okazję zwiedzić już 60 krajów i nie była zwykłą turystką, bo dla niej podróże są okazją do zagłębienia się we własne "ja". "Poznajemy tak naprawdę siebie. [...] Podróżując, dotykając tych miejsc, żyjąc z ludźmi, rozwijamy się", mówiła na naszej kanapie. Zupełnie niezwykły jest też sposób, w jaki Kasia Nast planuje swoje wyjazdy, bo, jak przyznała, właściwie wcale tego nie robi.
"Kupuję bilet w jedną stronę i decyduję, jak już jestem na miejscu. [...] Pozwalam, żeby to życie zabrało mnie tam, gdzie ma mnie zabrać", opowiadała.
Nawet podróże w nieznane, tylko z plecakiem, nie wywołują w niej lęku. "Ja żyję w pełni, nie bojąc się, mając pełne zaufanie, że cokolwiek ma mnie spotkać, to jest podróż, przez którą mam przejść", mówiła w naszym studiu. Doświadczenie zwiedzania świata Katarzyna Nast wyniosła jeszcze z rodzinnego domu:
"Nie pochodzę z zamożnego domu, ale mama jakoś tak nawigowała tym wszystkim, że podróżowaliśmy i po Chinach, i po Australii, Tajlandia, jakieś takie bardzo dalekie miejsca. Mama zaszczepiła mi to nasionko".






