TYLKO U NAS. "Dawniej uważałem się za maszynę". Robert Kubica o wielkim powrocie i zmianach w życiu
Widzowie "halo tu polsat" mieli dziś okazję obejrzeć rozmowę Agnieszki Hyży z legendarnym polskim kierowcą wyścigowym, Robertem Kubicą. Podczas spotkania Robert opowiedział o swoim wielkim powrocie do Formuły 1, dzieląc się doświadczeniami, emocjami i wyzwaniami, które towarzyszyły mu podczas powrotu na tor po kilkunastu latach przerwy.

Robert Kubica to legenda polskiego motorsportu, kierowca, który na zawsze zapisał się w historii Formuły 1. W 2008 roku jako pierwszy Polak wziął udział w wyścigach F1, zdobywając podium i imponując precyzją, odwagą oraz talentem. Jego karierę przerwał poważny wypadek w rajdzie w 2011 roku, który niemal zakończył jego wyścigową przygodę - Kubica poważnie uszkodził prawą rękę i musiał na wiele lat zawiesić starty w Formule 1. Mimo trudności, po wieloletniej przerwie wrócił na tor, udowadniając, że determinacja i pasja nie znają granic. W czerwcu 2025 roku odniósł spektakularny sukces, zwyciężając w prestiżowym wyścigu 24 Godziny Le Mans i stając się pierwszym Polakiem, który sięgnął po ten tytuł.
Jak wypadek i długa rekonwalescencja wpłynęły na życie Roberta Kubicy?
Najlepszy polski kierowca zdradził Agnieszce Hyży, że ostatnie lata bardzo go zmieniły, a ogromny wpływ na jego życie miał wypadek na torze sprzed 14 lat. Dla niego to nie była przerwa w karierze, a koniec, który jednak ostatecznie okazał się nowym rozdziałem w życiu - Kubica porównał to do resetu komputera.
"To tak naprawdę nie była pauza. To był praktycznie definitywny, nawet nie reset, tylko koniec. Udało się to przekształcić w nowy rozdział. Tylko od tego początku, że wszystko tracimy w tym komputerze. Tracimy jakby >>dziesiąt<< procent tego, co było. Mnie zawsze odbierano jako sportowca, jako kierowcę. I u większości ludzi pierwszym pytaniem było - kiedy powrót, kiedy powrót? A ja tak naprawdę skupiałem się na tych dziesięciu procentach, które mi tylko zostały. Czyli, móc rano wstać. I to nie o własnych siłach, nie na własnych nogach, tylko przez kilka miesięcy, nawet więcej niż kilka miesięcy leżałem. I nie mogłem wstawać z łóżka. Później byłem na wózku przez dłuższy okres ", wyjaśnił Kubica.
Walka o powrót do zdrowia i pasji wiele go kosztowała. Minione wydarzenia oraz upływający czas sprawiły, że Robert stał się znacznie bardziej emocjonalny i w pewnym sensie "dostępny".
"Nie potrafię się nawet zatrzymać i powiedzieć, że jestem szczęśliwy, że udało się. Nie wiem z czego to się bierze, po prostu taki >>software wbili w ten komputer<<. Wiek mnie zmienił, coś się wydarzyło w moim życiu takiego, co naprawdę dało mi dużo do myślenia, to był wypadek. Ale z drugiej strony wiem też, że na przykład chciałbym mieć teraz pewne cechy tego Roberta sprzed kilkunastu lat. Obecnie jestem bardziej emocjonalny, staram się też być bardziej dostępny, jeśli chodzi o pewne rzeczy. A w momencie, kiedy jeździsz w Formule 1, chcesz walczyć o tytuł mistrza świata, czy też być najlepszym kierowcą w Formule 1, niekoniecznie idzie to w parze", wyznał Kubica.
Kierowca wspomniał także, że dawniej uważał się za zaprogramowaną maszynę, która dąży do celu. Teraz przebyte doświadczenia i długa rekonwalescencja zmieniły jego sposób postrzegania, ale czasami nadal tęskni za "starym Robertem":
"Dawniej uważam się za taką maszynę zaprogramowaną. I akurat szczerze, czasami mi tego brakuje"
Najbliższe cele w życiu Roberta Kubicy
Korzystając z okazji, Agnieszka Hyży zapytała Roberta o jego najbliższe cele. Okazało się, że w sferze sportowej pragnie zawalczyć o tytuł mistrza świata, natomiast w życiu prywatnym - po prostu być zdrowym.
"Sportowy? Walka o tytuł mistrza świata. Jesteśmy drudzy w klasyfikacji. Co nie będzie łatwe. A taki bardziej prywatny... to być zdrowym. Ponieważ minęło sporo lat, kilkanaście lat. Ale u mnie ze zdrowiem bywa różnie. Nie mówię, że coś poważnego. Ponieważ to też jest tak, że ten wypadek sporo zmienił. Że dawniej, jak człowiek był przeziębiony, budził się, to cały dzień był rozwalony. A teraz tak naprawdę po tym wypadku wiem dokładnie, że są większe problemy. I naprawdę sporo się zmieniło. Ale jednak zdrowie pomaga no i jest najważniejsze. Mówi się - bez zdrowia nic się nie osiąga. I ja się uważam za wielkiego szczęściarza, ponieważ moje hobby, moja pasja stała się pracą. Nie ma nic lepszego według mnie w życiu, wyznał Kubica.

Zobacz też: