Matthew McConaughey ma dzisiaj nieco ponad 55 lat i imponujące role na swoim koncie. Na srebrnym ekranie debiutował jeszcze w 1993 roku, ale na naprawdę wielką sławę musiał trochę poczekać. W 2014 roku zagrał Rona Woodroofa w filmie "Witaj w klubie" za co został nagrodzony Oscarem, Złotym Globem i Nagrodą Gildii Aktorów Ekranowych. W tym samym roku pojawił się też w szalenie popularnym serialu "Detektyw", gdzie dał popis swoich umiejętności aktorskich i zyskał uznanie jeszcze szerszego grona odbiorców.
Z jego związkami było trochę tak, jak z rolami. Spotykał się z różnymi kobietami, ale na tę jedyną musiał poczekać - na szczęśnie nie tak długo jak na swoją rolę życia.
Zanim poznał żonę, spotykał się z koleżankami z planów
Chociaż w rozmowie z Howardem Sternem w 2020 roku Matthew McConaughey mówił: "Zawsze starałem się zachować profesjonalizm i muszę powiedzieć, że ludzie, z którymi pracowałem, również tak robili", to zdarzyło mu się przekroczyć granicę współpracy z kilkoma swoimi koleżankami z planu.
W 1996 roku poznał Ashley Judd, wschodzącą gwiazdę kina, która w "Czasie zabijania" grała jego żonę. Nie była to wielka miłość, ale z pewnością krótki romans, który mógłby trwać dłużej, gdyby Matthew nie zwrócił uwagi na inną aktorkę, która pojawiła się w tym samym filmie. W rolę Ellen Roark wcielała się bowiem Sandra Bullock. I to ona skradła serce przystojnego aktora na całe dwa lata. Oficjalnie żadne z nich nie potwierdziło tego związku aż do momentu rozstania, które przebiegło w wyjątkowo przyjaznej atmosferze.

W 2003 roku w wywiadzie dla "Cosmopolitan" Bullock tak opisywała ich relację:
"Jest mnóstwo szacunku i miłości. Czuję, że Matthew bardzo się o mnie troszczy. Bez względu na to, gdzie on jest w swoim życiu lub gdzie ja jestem w swoim, mógłby się ożenić i wiem, że pozostalibyśmy blisko".
Jej słowa okazały się prorocze, bo McConaughey rzeczywiście się ożenił, chociaż nieco później, ale oboje nadal są blisko - także dosłownie, bo każde z nich ma domy w Austin w Teksasie, a Sandra przyjaźni się nawet z żoną swojego byłego partnera.
Zobacz też: Przelotne romanse, skandale i pożegnanie miłości życia. Historia związków Sandry Bullock
Nawet Penélope Cruz przegrała z miłością życia McConaughey
W 2005 roku Matthew McConaughey znów się zauroczył. Podczas kręcenia filmu "Sahara" jego serce zabiło mocniej do pięknej Penélope Cruz. Po zakończeniu zdjęć wybrali się nawet razem kamperem w podróż do Meksyku, a w swojej biografii z 2014, autorstwa Neila Danielsa, aktor tak wspominał ówczesną partnerkę:
"Jest trochę bariery językowej, ale to jest jak poezja. Naprawdę kocham w niej to, że widzi wszystko po raz pierwszy, za każdym razem. I jest jedną z najlepszych słuchaczek, jakie kiedykolwiek spotkałem".

Uczucie zgasło jednak w jednej chwili, gdy aktor po raz pierwszy zobaczył Camilę Alves w 2006 roku.
Zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia
Matthew zdradził swojemu biografowi, że od momentu, gdy pierwszy raz zobaczył Camilę, nie potrafił już myśleć o nikim innym. A spotkali się zwyczajnie - w barze w West Hollywood. Aktor od razu zwrócił na nią uwagę, zdecydował, że musi zdobyć jej serce i tak zrobił. Trzy dni później byli już na pierwszej randce
Camila Alves pochodzi z Brazylii, jest modelką i projektantką. Gdy poznała McConaughey miała 24 lata i zaczynała tworzyć własną linię torebek, on liczył sobie wtedy 36 i miał już status jednego z najgorętszych hollywoodzkich aktorów. Bardzo szybko się w sobie zakochali i równie szybko przekonali się, że łączy ich coś wyjątkowego. Na sakramentalne "tak" zdecydowali się jednak dopiero po sześciu latach, a w międzyczasie stworzyli całkiem liczną rodzinę.

Najpierw troje dzieci, później ślub
W 2008 roku urodził się syn Matthew McConaughey i Camili Alves - Levi. W 2010 na świat przyszła jego siostra Vida. A w 2012 najmłodszy z trójki rodzeństwa - Livingston. I dopiero wtedy, w czerwcu 2012 roku para wzięła ślub, podczas niewielkiej, prywatnej ceremonii w swoim domu w Austin.
Pojawienie się dzieci bardzo zmieniło Matthew McConaughey. W wywiadzie dla "People" przyznał, że po tym, jak założył rodzinę, wszystko inne zeszło na dalszy plan: "Ojcostwo zmieniło wszystko. Praca? Sukces? One są ważne, ale nie tak ważne jak to, co dzieje się w domu".
Szczęśliwe małżeństwo i trójka dzieci skłoniły też aktora do troski o innych. Wraz z żoną założył fundację Just Keep Livin, która zajmuje się wspieraniem młodzieży z trudnych środowisk. A w rozmowie z Oprah Winfrey zdradził, że chociaż był to wspólny pomysł, to jednak Camila miała ogromny wpływ na to, że stowarzyszenie w ogóle powstało:
"Chcieliśmy zrobić coś razem, coś, co ma znaczenie. Camila pokazała mi, że warto myśleć długoterminowo - o rodzinie, o społeczności, o przyszłości".
Kobieta, która zmieniła Matthew McConaughey
Aktor wiele razy podkreślał, jak bardzo Camila Alves zmieniła jego życie. Także to zawodowe. Wierzyła w niego i pomogła mu zbudować pewność siebie na tyle dużą, aby był w stanie odrzucać niektóre propozycje ról i skupić się na tym, co naprawdę chciał grać. I właśnie odejście od komedii romantycznych, z których słynął, gdy się poznawali, pozwoliło mu trafić do filmu, za który dostał Oscara i dwie inne ważne nagrody. Ten moment w jego karierze zyskał nawet miano "McConaissance" - czyli renesansu aktora, który wrócił do ról dramatycznych.
W rozmowie z People Matthew stwierdził wprost:
"Camila nie tylko skradła moje serce. Sprawiła, że zacząłem bardziej słuchać swojego sumienia. Zmieniła mnie na lepsze".

Matthew McConaughey i Camila Alves razem od 2006 roku
Camila Alves, od 2012 żona, a od 2006 roku ukochana Matthew McConaughey na co dzień trzyma się z dala od świateł reflektorów. Prowadzi firmę z produktami kuchennymi (a razem ze swoim mężem napisała nawet książkę kucharską). Jest jednak siłą napędową tego związku i największą inspiracją dla aktora, który przyjmując Oscara dziękował jej za to, że "prowadzi go każdego dnia".
Dwa lata temu wspólnie gościli w podcaście "The School of Greatness" i mówili o tym, że kluczem ich udanej relacji jest "przestrzeń, zaufanie i humor".
"Nie jesteśmy idealni. Ale codziennie staramy się być najlepszą wersją siebie - dla siebie nawzajem i dla naszych dzieci", przyznała Camila.
Ich historia pokazuje, że nawet w Hollywood, które słynie z przelotnych romansów, można spotkać kogoś na całe życie. I jest dobitnym dowodem na poparcie słynnej teorii, że za każdym odnoszącym sukcesy mężczyzną stoi kobieta, która w niego uwierzyła.







