Skolim o setkach koncertów, fanach i życiu w trasie. "To spełnienie marzeń"
Setki koncertów rocznie, nieustanne podróże i niemal brak wolnych dni - Skolim przyznał w "halo tu polsat", że tempo jego pracy bywa dla niego samego zaskoczeniem. Artysta opowiedział, jak wygląda jego codzienność, w jaki sposób regeneruje siły i dlaczego coraz bardziej docenia powrót do własnego łóżka.

Kondrat Skolimowski, znany szerokiej publiczności jako Skolim, był gościem porannego programu "halo tu polsat". Prowadzący zwrócili uwagę, że wokalista uchodzi dziś za jednego z najbardziej zapracowanych artystów w Polsce. Sam zainteresowany nie zaprzecza - liczba koncertów i tempo życia robią wrażenie nawet na nim.
Setki koncertów i życie w trasie
Prowadzący "halo tu polsat" zwrócili uwagę, że Skolim uchodzi dziś za jednego z najbardziej zapracowanych artystów w Polsce. "Król latnio" przyznał, tempo pracy jest naprawdę duże.
"Sam niejednokrotnie zdarza się, że jestem w szoku, że na przykład 503 koncerty w roku i że jeszcze 6 godzin temu miałem przyjemność grać w Siemiatyczach, gdzie 2,5 tysiąca ludzi na Podlasiu się bawiło".
Artysta dodał, że zdarza się, iż niemal bezpośrednio po zejściu ze sceny musi pojawić się w kolejnym miejscu, bez czasu na złapanie oddechu i przestawienie się na inny tryb dnia. "Tak na dobrą sprawę czuję się, jakbym wyszedł bezpośrednio z imprezy i do was wpadł".
Choć intensywność grafiku mogłaby dla wielu osób oznaczać skrajne przemęczenie, Skolim podkreśla, że w jego przypadku ogromne znaczenie ma podejście do wykonywanego zawodu. Jak zaznaczył, nie traktuje koncertów wyłącznie jako obowiązku, lecz jako realizację marzeń, które towarzyszyły mu od najmłodszych lat.
"Ja ogółem też tego nie traktuję stricte jako pracę, tylko to są spełnienie marzeń. Uwielbiam to, co robię. Cieszę się, że witam tych wszystkich ludzi, że gram dla nich. Spełniam swoje marzenia, bawię się i jest naprawdę super".
Jednocześnie artysta nie ukrywa, że dni wolne zdarzają się bardzo rzadko i są raczej wyjątkiem niż regułą: "Mało mam takich dni wolnych. W tym roku myślę, że 4 czy 5 plus ten okres świąteczny się zdarzy".
"Znam ich z imienia". Skolim o wyjątkowej więzi z fanami
Przy tak intensywnym tempie koncertowym trudno byłoby oczekiwać, że artysta zapamięta poszczególne twarze z publiczności. Skolim przyznał jednak, że w jego przypadku jest inaczej. Regularnie spotyka tych samych fanów w różnych częściach Polski, a z czasem zaczęły tworzyć się prawdziwe relacje.
Jak zdradził w studiu, podczas ostatniego koncertu był w stanie rozpoznać osoby stojące pod sceną nie tylko z twarzy, ale również z imienia lub pseudonimu.
"Wczoraj na przykład w Siemiatyczach mógłbym pierwsze dwa rzędy wymienić z imienia albo pseudonimu tych swoich ludzi. Znam ich, mam bardzo bliską więź z tymi ludźmi, kojarzę ich wszystkich", wyznał artysta.
Prowadzący dopytywali, czy są to fani, którzy pojawiają się na kolejnych koncertach w różnych miastach. Skolim potwierdził, że często widzi te same osoby na różnych wydarzeniach, co tylko wzmacnia jego poczucie bliskości z publicznością. Ta relacja , jak sam podkreśla jest jednym z powodów, dla których mimo zmęczenia wciąż z ogromną energią wychodzi na scenę i traktuje koncerty nie jak obowiązek, ale jako spotkanie z ludźmi, których naprawdę zna.
Jak Skolim dba o regenerację?
Zapytany o to, w jaki sposób stara się odpoczywać, gdy w końcu znajdzie chwilę dla siebie, Skolim wymienił kilka ulubionych sposobów na regenerację.
"Na pewno bardzo lubię pójść sobie na basen czy na siłownię. Bardzo lubię posiedzieć w jacuzzi. Lubię spacer z rodziną. Dobry film, książkę".
Wspomniał również o ostatnim urlopie, który udało mu się połączyć z zawodowymi obowiązkami. "We wrześniu sobie zrobiłem taki krótki wyjazd na Maltę. No ale też miałem trasę koncertową po Kanadzie i Stanach Zjednoczonych i było kilka dni wolnych".
Leniwe poranki, hotele i powrót do własnego łóżka
Artysta zdradził także kulisy swojego codziennego funkcjonowania w trasie koncertowej. Choć jego grafik jest napięty do granic możliwości, podkreślił, że stara się - na ile to możliwe - wracać do domu między koncertami. Nawet jeśli jednego dnia gra w jednym mieście, a kolejnego w innym regionie Polski, ważne jest dla niego, by poranek zaczynać w znanym, domowym otoczeniu.
"Staram się wieczorem wracać do domu, żeby to śniadanie zjeść w domu. Bardzo to lubię".
Jak przyznał, po latach intensywnego podróżowania coraz bardziej docenia codzienne, proste rytuały oraz komfort własnej przestrzeni. Hotele, które kiedyś były nieodłącznym elementem pracy, dziś zaczynają go zwyczajnie męczyć.
"Doceniłem też spanie w swoim łóżku. Jakbyś tak te hotele troszeczkę zaczęły mnie przerażać"," powiedział na koniec skolim.

Zobacz tez:






