Siła kobiet na scenie i w życiu. Katarzyna Zielińska, Barbara Kurdej-Szatan i Ewa Prus jako trzy "aniołki" w jednym spektaklu
"U nas to chodzi wszystko jak w jednym organizmie!", mówi Katarzyna Zielińska, bo to właśnie ona stoi za nowym projektem, który połączył na scenie tak utalentowane artystki. Spektakl, którego jest producentką, zdecydowanie nie jest łatwy - ma mocny temat, a od aktorów wymaga tytanicznej pracy, wysiłek okazuje się jednak popłacać. O tym jak doszło do tak niezwykłego spotkania i jak się w takim towarzystwie pracuje, w "halo tu polsat" oprócz Katarzyny Zielińskiej opowiedziały także Barbara Kurdej-Szatan i Ewa Prus.

Kurdej-Szatan, Zielińska i Prus razem na jednej scenie. O czym są "Aniołki Mussoliniego"?
Barbara Kurdej-Szatan, Katarzyna Zielińska i Ewa Prus spotkały się w spektaklu "Aniołki Mussoliniego". To już czwarta produkcja Zielińskiej przygotowana z jej stałymi współpracownikami i realizowana na Scenie Novej Teatru Roma. Wcześniejsze doczekały się cudownego przyjęcia, a ostatnia miała swoją premierę jesienią 2025 roku i od tamtej pory cieszy się dużym powodzeniem.
"Aniołki Mussoliniego" to spektakl oparty na opowieści o losach Trio Lescano - słynnego włoskiego zespołu. Trzy siostry rozpoczęły spektakularną karierę w 1935 roku, a kontynuowały ją w jednym z trudniejszych momentów w historii Włoch, a ze względu na swoje pochodzenie wielokrotnie stawały przed wielkimi wyzwaniami i dylematami - gdy ich rodacy byli wywożeni z kraju, one śpiewały dla samego Duce. W "halo tu polsat" Barbara, Katarzyna i Ewa opowiedziały o spektaklu, do naszego studia zawitały ucharakteryzowane na swoje bohaterki, a na koniec programu zaśpiewały jedną z piosenek ze spektaklu.
Zobacz też: Polacy ze Studenckimi Oscarami na koncie. Aktora z nagrodzonego filmu zobaczymy w nowej produkcji Polsatu
Jaka historia stoi za spotkaniem tych wyjątkowych kobiet w jednym projekcie?
"Zielina! Jaka metamorfoza!", zwrócił się na początku rozmowy Tomasz Wolny do Katarzyny Zielińskiej, bo zarówno ona, jak i jej koleżanki, w strojach i fryzurach z epoki wyglądały pięknie i zupełnie inaczej niż zwykle. Jak do tego doszło, że panie spotkały się w jednym przedsięwzięciu? Paulina Sykut-Jeżyna o wyjaśnienie poprosiła sprawczynię całego zamieszania.
"Wymyślam sobie swoje marzenia teatralne i jakoś udaje mi się je spełniać", odpowiedziała Kasia Zielińska. Producentka i aktorka opowiedziała o tym jak w ogóle poznała historię sióstr Lescano. Zaczęło się od serialu i słów kolegi, który przekonywał ją, że powinna tę opowieść przenieść na scenę. "I zaczęłam sobie tak marzyć", mówiła dalej. Po chwili wiedziała już, na której scenie chce zrobić spektakl, potrzebowała więc tylko "aniołków".
"Patrzę w kierunku Basi, bo my się zawsze spotykałyśmy, tak mijałyśmy się", mówiła i dodała, że zawsze wiedziała, że kiedyś będą razem pracować. W końcu Kasia Zielińska wybrała się na spektakl Basi Kurdej-Szatan, po którym zwróciła się do niej: "Basia, to jest moje marzenie, żebyśmy stanęły razem na scenie".
Tak wybrała swojego pierwszego "aniołka". Drugim miała być ona sama, a trzeci znalazł się na Gali Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu, w której Katarzyna Zielińska i Ewa Prus brały razem udział. I już na próbach wiedziała, że to będzie jej ostatnia aktorka. Gdy Ewa Prus się zgodziła i był już komplet głównych bohaterów, cała machina ruszyła w zawrotnym tempie.

Dużo pracy, mało czasu. Spektakl "Aniołki Mussoloniego" jest bardzo wymagający
Paulina Sykut-Jeżyna miała już okazję zobaczyć "Aniołki Mussoliniego" i nie ukrywała, że była pod ogromnym wrażeniem ilości pracy jaką panie musiały włożyć w przygotowania: "Wy tak dużo tam robicie! Tyle przebiórek, zmian, cały czas tak naprawdę śpiewacie... To jest niesamowite wyzwanie!".
"Pracy było bardzo dużo, a czasu, wbrew pozorom było mało", przyznała Barbara Kurdej-Szatan. "Było intensywnie, emocjonująco, poza tym tematycznie też ten spektakl jest trudny, jest mocny", dodała.
"U nas to chodzi wszystko jak w jednym organizmie", mówiła Katarzyna Zielińska wspominając także panów zaangażowanych w sztukę - Marcina Przybylskiego i Mariusza Ostrowskiego. "Wszyscy gramy do jednej bramki i gramy na siebie. Kocham to w tych spektaklach, które mam przyjemność produkować", dodała jeszcze.
Zobacz też: "Jedziemy po prostu do siebie". Barbara Kurdej-Szatan i Rafał Szatan opowiedzieli o zakupie domu w Hiszpanii
"Odkrycie Kasi" - skąd się wzięłą Ewa Prus w spektaklu produkowanym przez Zielińską?
Jak wspomniał Tomasz Wolny, Barbara Kurdej-Szatan i Katarzyna Zielińska są doskonale znane szerszej publiczności, a nieco inaczej było z Ewą Prus. "Jesteś odkryciem Kasi", wtrąciła Paulina Sykut-Jeżyna.
"Kasia mnie wyciągnęła ze studia dubbingowego i też nagraniowych. Powiedziała: »Koniec tego siedzenia tam z tyłu, na scenę!«", zdradziła wywołana do odpowiedzi gościni. Okazuje się, że dla niej to pierwsze występy teatralne od siedmiu lat, ponieważ w tym czasie studiowała w Bostonie. Mimo długiej przerwy i swoich nieco innych od koleżanek doświadczeń, Ewa Prus mówiła jednak, że w spektaklu czuje się wspaniale.
"Najważniejsze wydaje mi się to, że mimo konfliktów, różnicy zdań podczas prób, bo wiadomo - ciężka praca, dużo emocji, mam wrażenie, że wszystkim zależy, żeby po drugiej stronie się spotkać. To są ludzie, z którymi chce się pracować", dodała jeszcze.
"Teatr na pierwszym miejscu". Spektakl z Kurdej-Szatan, Zielińską i Prus to prawdziwa uczta
O emocjach na próbach mówiła także Basia Kurdej-Szatan: "Wszystkim nam bardzo zależało, żeby było pięknie i żeby było coś wartościowego", a nasza prowadząca odparła, że efekt zdecydowanie udało się uzyskać. Producentka spektaklu dodała, że cała ta praca przynosi piękne owoce, nie tylko dla widzów, ale także i samych aktorów.
"Śpiewamy z muzykami na żywo. Za naszymi plecami są po prostu cudowni artyści, którzy idą za nami. Za każdym razem ten spektakl jest inny. To nie są podkłady puszczane z taśmy. [...] To jest po prostu bardzo duży skład, który przychodzi na tę godzinę 17:00 do teatru. I wychodzimy o 21:30 szczęśliwi wszyscy", mówiła Katarzyna Zielińska.
"To jest miłość. To jest pasja. Teatr na pierwszym miejscu", dodała.
Na koniec rozmowy panie wróciły raz jeszcze do trudnej tematyki "Aniołków Mussoliniego", ale Katarzyna Zielińska zwróciła uwagę, że ta historyczna warstwa jest tylko jedną z kilku, które widz może zauważyć i docenić: "To jest spektakl o sile kobiet. Naprawdę możemy wiele, możemy przenosić góry. Chciałam też zrobić spektakl o tym, żeby nikogo nie oceniać, nie oceniać niczyjego życia, bo każdy ma prawo do swoich wyborów".
Nam pozostaje więc tylko zaprosić wszystkich widzów "halo tu polsat" do Teatru Roma na spektakl z udziałem naszych dzisiejszych gościń.

Zobacz też: Natalia Szroeder o prywatności w show-biznesie, przyjaźni wśród jurorów i nowym sezonie "Must Be The Music"






